Euro 2012

Tusk: My zdążymy, czekamy na Ukrainę

Premier Donald Tusk ogląda makietę stadionu Baltic Arena
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Pomysł "Polska plus inny kraj" nas nie interesuje - przekonuje Ukraińców goszczący tam premier Donald Tusk, który rozmawia m.in. na temat przygotowań do Euro 2012.
Premier przyjechał na spotkanie Polsko-Ukraińskiego Komitetu, który przygotowuje mistrzostwa. Spotkał się też z premier Ukrainy Julią Tymoszenko.
Zaniepokojona brakiem wyraźnych postępów w przygotowaniach na Ukrainie jest UEFA. Szef UEFA Michel Platini nie wykluczył możliwości pozbawienia naszego sąsiada organizacji Euro, jeśli gospodarze nie nadrobią zaległości do końca roku. - Wiem, że decyzje zapadają w UEFA. My przygotujemy się na pewno dobrze do tego turnieju - zastrzegł polski premier.
Tusk przyznał, że nie ma wpływu na to, jak szybko Ukraina zbuduje swoje stadiony i infrastrukturę. - Mamy wystarczająco dużo własnych problemów, dużo mniej niż nasi przyjaciele z Ukrainy, ale wystarczająco dużo, żebym myślał, co musimy tutaj (w Polsce zrobić) - dodał. Z Tymoszenko, Tusk rozmawiał w cztery oczy. Premierzy mówili o kryzysie gospodarczym, sporach politycznych w Kijowie, które utrudniają walkę z recesją, a także o tym, jak to wpłynie na integrację Ukrainy z Unią Europejską. W sprawie Euro oboje opowiedzieli się za tym, by rozgrywki odbyły się w czterech miastach w Polsce i w czterech na Ukrainie.

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL