Ekonomia

Wakacje w pracy

Corbis
Lato spędzone w biurze nie musi być koszmarem. Zamiast tęsknić za wylegiwaniem się na plaży, lepiej opanować techniki, które pomogą bardziej efektywnie pracować. Tak, by zostało więcej czasu na wypoczynek. Jak spędzić go z głową, radzą psycholodzy
Nadmiar służbowych obowiązków zatrzymał cię na wakacje w pracy? A może planujesz dłuższy wypoczynek dopiero jesienią? Czy też ze strachu przed zwolnieniem wolisz wykazywać się za biurkiem niż na górskim szlaku?
Nieważne, dlaczego zainteresował cię ten tekst. Mamy dla ciebie dobrą wiadomość. Nieprawda, że lato jest najlepszym czasem na urlop. – Uzasadniają to rytmy roczne – tłumaczy Krzysztof Klajs, psychoterapeuta z Polskiego Instytutu Ericksonowskiego. – Przecież to właśnie latem mamy najwięcej energii. Inaczej niż w okresie przesilenia jesiennego lub wiosennego, kiedy dzień jest dużo krótszy od nocy. W efekcie obniża się nam nastrój i wpadamy w apatię. To ten czas jest lepszy dla organizmu na odpoczynek.
Nie znaczy to oczywiście, że nie warto korzystać z uroków lata. Brak urlopu nie musi być przecież równoznaczny z nieszczęściem i poczuciem, że coś nam w życiu umyka. Zamiast użalać się nad sobą, lepiej wziąć sprawy w swojej ręce. Nic tak w końcu nie podnosi komfortu psychicznego człowieka jak poczucie, że ma się wpływ na rzeczywistość.     Istotą wypoczynku jest to, co się dzieje w głowie – mówi Jacek Santorski, psycholog biznesu. Innymi słowy, okoliczności stanowią tylko tło dla naszego nastawienia. Ono z kolei często wynika nie tyle ze świadomych pragnień, ile ze społecznej presji. W praktyce realizujemy wizję odpoczynku przyjętą przez innych ludzi. A ona przecież nie musi się sprawdzać w każdym przypadku. – Zanim zorganizujemy rodzinnego, suto zakrapianego grilla czy zerwiemy się niedzielnym rankiem, by pobiec na basen, wyłączmy telewizor, usiądźmy spokojnie i zastanówmy się, czego naprawdę potrzebujemy, by poczuć się wypoczętym – radzi Mariusz Turek z Laboratorium Psychoedukacji – Szkolenia i Doradztwo. Podobnie jak wykonywanie każdej czynności, tak i uświadamianie sobie własnych potrzeb wymaga czasu. W codziennym pędzie nie potrafimy go sobie wygospodarować. – Obserwuję to u uczestników warsztatów, które prowadzę – mówi Turek. – Nieważne, czy są one poświęcone współpracy w zespole czy innemu tematowi. Bardzo często otrzymuję sygnały, że te dwa dni dały ludziom szansę zatrzymać się i zastanowić, co jest dla nich ważne. Dały możliwość zajrzenia w siebie. Efekt tych przemyśleń nie zawsze musi być radośnie przyjęty przez bliskich. Należy być jednak otwartym na negocjacje z nimi. W dalszej perspektywie opłaci się to obydwu stronom.     Magia wakacji polega także i na tym, że czas ten różni się od reszty roku. Choćby tym, że zmienia się tempo wykonywania pewnych czynności. Czy można to poczuć, pozostając w swoim miejscu zamieszkania? – Radzę wybrać się na chwilę tam, gdzie spotkamy turystów. W każdym mieście i miasteczku znajdzie się takie miejsce – mówi Jacek Santorski. – I wtopić się w tłum, który porusza się w innym, wolniejszym rytmie niż ten mijany codziennie w drodze do pracy. W ten sposób udzieli się nam odrobina tej beztroskiej, wakacyjnej atmosfery. – Moi przyjaciele praktykują latem zwiedzanie swojego miasta, Warszawy – opowiada z kolei Mariusz Turek. – Biorą przewodnik i niczym turyści odkrywają masę nieznanych sobie do tej pory miejsc. O tyle jest to przyjemne, że w czasie wakacji duże miasta są wyludnione i poruszanie się po nich jest łatwiejsze. Czas ten warto spożytkować na wprowadzenie w życie rytuałów i ćwiczenie nawyków, które pozwolą cieszyć się wigorem przez cały rok. – Sposobem na połączenie przyjemnego z pożytecznym może być półgodzinny codzienny marsz do pracy – twierdzi Jacek Santorski. Wiele badań potwierdza, że osoby, które oddają się tej aktywności, mniej chorują i żyją dłużej. Wakacje sprzyjają jej, ponieważ przed wyjściem z domu nie trzeba długo się ubierać. – Sam oddaję się temu bardzo często – dodaje psycholog. – Jestem szczęśliwcem o tyle, że mieszkam na Saskiej Kępie (dzielnica Warszawy – red.), niedaleko parku Skaryszewskiego. Traktuję go trochę niczym swój prywatny ogród, dzięki czemu czuję się, jak gdybym był na wakacjach. O tej porze roku łatwiej przypomnieć sobie, czym jest dobre zmęczenie, a potem dobry sen. Jak podkreślają specjaliści, nie warto żałować nań czasu. Byle nie robić tego kosztem korzystania z rześkiego poranka. Zimą budzimy się rano i włączamy lampę. W lipcu o tej samej godzinie możemy otworzyć okno i choć przez chwilę cieszyć się dobroczynnymi dla naszego zdrowia porannymi promieniami słońca. Działanie zgodne z prawami natury powinno nam towarzyszyć także podczas pracy. – Chcąc nie chcąc, funkcjonujemy zgodnie z rytmem wewnątrzdobowym – tłumaczy Krzysztof Klajs. W praktyce oznacza to, że nie jesteśmy w stanie pracować wydajnie non stop. A jeśli próbujemy ze sobą walczyć i na siłę zmusić się do działania, to zazwyczaj kończy się to poczuciem całkowitego wyczerpania pod koniec dnia. Jak temu zaradzić? – Robiąc sobie co półtorej godziny krótką, pięcio – siedmiominutową, przerwę – mówi Krzysztof Klajs. – Można w tym czasie zrobić sobie herbatę albo pogapić się bezmyślnie w okno. Grunt, by poczuć odmianę od obowiązków zawodowych. Sposobem na stres może być krótka chwila relaksu. – Wystarczy usiąść wygodnie, zamknąć oczy i skoncentrować się na wyobrażaniu sobie z detalami pięknego i przyjemnego miejsca – radzi Turek.     Odradzam wykonywanie kilku czynności naraz – mówi Jacek Santorski. – W ten sposób nie ćwiczymy uważności, umiejętności, która pozwala nam być tu i teraz. A więc w pracy pracować, a po niej w pełni cieszyć się odpoczynkiem. Jeśli nie mamy latem urlopu, to zróbmy go sobie przynajmniej w niedzielę.     W ubiegłym roku miałam tydzień urlopu. Nie jest to dużo o tyle, że obowiązkom zawodowym poświęcam kilkanaście godzin dziennie, a mój rodzinny dom znajduje się daleko od stolicy. Nieraz bywa tak, że aby spędzić z bliskimi dobę, muszę odbyć 12-godzinną podróż. Moim sposobem na przysłowiowe naładowanie baterii jest odwrócenie uwagi od codziennych służbowych zadań. Dobre jest nawet sprzątanie. Zdarza mi się bujać w obłokach, a jako dziewczyna wychowana na Pojezierzu Lubuskim uwielbiam pływać. Odpoczywam, czytając książki. Lubię wiedzieć, co się w literaturze dzieje, dlatego chętnie sięgam po nowości. Przyjemność sprawia mi kupowanie samej sobie kwiatów. Nieważny gatunek, ważny kolor. Najbardziej lubię te białe. Na szczęście w tym roku udało mi się zaplanować dwutygodniowy urlop.       Prawdziwego urlopu – z pakowaniem się, planowaniem i rezerwowaniem – nie miałem od lat. Tak się zawsze układa, że latem jest trochę roboty i audycji na żywo. Kiedy nie mam pracy, to w przerwach między nagraniami odpoczywam. Nie odbywa się to w regularnym rytmie, o co rodzina ma do mnie pretensję. Na czym polega mój odpoczynek? Na tym, by przestać myśleć o robocie albo chociaż by stała się ona tylko tłem. Czasami wystarczy mi na to dzień, innym razem dwa lub trzy. Grunt, by czas wolny od pracy trwał od śniadania do kolacji. W ten sposób ładuję sobie baterie. Choć przyznam szczerze, że chciałbym pojechać na miesiąc w jakieś przyjemne i spokojne miejsce, by odseparować się od nawet najdrobniejszych obowiązków.       Kiedy nie mogę wziąć dłuższego urlopu, staram się, choć na weekend, wyjechać do swojego domu na wsi. Piję zieloną herbatę na tarasie, podziwiam widoki i po krótkim wypoczynku idę do ciężkiej pracy w moim ogrodzie. Bo tak naprawdę to najlepiej odpoczywam przy pracy. Pielęgnuję kwiaty oraz ogródek przydomowy. Swoją złą energię zostawiam w ziemi. Moja rodzina się śmieje, że jak w ogródku jest wszystko zrobione, to znaczy, że był jakiś poważny problem. Cudownym odpoczynkiem są dla mnie także spotkania z ośmiorgiem moich wnucząt. Uwielbiam na nich patrzeć, słuchać ich komentarzy. Przy nich zapominam o bożym świecie.       W ciągu roku akademickiego dużo pracuję. Dlatego staram się w wakacje złapać trochę oddechu. Głosem rozsądku, który mobilizuje mnie do odpoczynku, jest żona. W tym roku wybieramy się z córkami na dwutygodniowy urlop nad polskie morze. Niestety, zabieram też ze sobą swoją najnowszą książkę, która pod koniec sierpnia idzie do druku. To 800 stron, które raz jeszcze na spokojnie trzeba przeczytać. Podobnie jak dwa doktoraty, których lektura również będzie mi towarzyszyła. Kiedy wypoczywam w kraju, dzwonią też dziennikarze i proszą o komentarz. Niektórzy przyjeżdżają z kamerą, żeby mnie nagrać. Jak można się domyślić, żona nie jest wówczas najszczęśliwsza. Od 18 lat swoje zawodowe życie dzielę między Warszawę a Zieloną Górę. Średnio raz w tygodniu wsiadam w pociąg i odbywam kilkugodzinną podróż. Przyznam, że wtedy odpoczywam. Mam czas, żeby spokojnie poczytać prasę i zjeść w Warsie coś smacznego.       Sposobem na to, by czas pracy latem stał się bardziej przyjemny, jest podniesienie standardu swojego otoczenia. Można to zrobić poprzez: - Nadanie podróży do pracy nowego charakteru. Jak to osiągnąć? Najlepiej za pomocą wyznaczania sobie celów i traktowania tego czasu jako przydatnej części dnia. Jeżeli pokonujemy ten odcinek na piechotę, możemy kupić sobie krokomierz. Innym pomysłem jest nauka obcych słówek. - Uatrakcyjnienie miejsca swojej pracy. Dobrze jest zacząć od uprzątnięcia stert zalegających i niepotrzebnych papierów. Niech ich miejsce zajmie bukiet świeżych kwiatów, a obtłuczony kubek zastąpi ładna porcelanowa filiżanka. Można też umyć klawiaturę i ściszyć dzwonek w telefonie. - Przezwyciężenie popołudniowego spadku energii. Jeśli jest to możliwe, warto w tym momencie odejść od swojego miejsca pracy. Na przykład wyjść na krótki spacer w słońcu albo nawet zrobić sobie drzemkę. - Dbanie o ubranie. Każdego ranka warto pomyśleć o tym, by przez cały dzień nosić na sobie jeden element, który będzie nas cieszył – ulubiony kolor, mięciutki materiał czy biżuterię, z którą wiążą się miłe wspomnienia. - Podróż do domu. Wymaga innego nastroju niż jazda do pracy. Jeśli w czasie drogi mamy zwyczaj słuchać muzyki, można wybrać na powrót inną niż rano – wolniejszą i głębszą. Takie drobiazgi pomagają uświadomić sobie, że jest to w jakimś sensie czas przejściowy. - Emanowanie sympatią. Kiedy natykamy się na kogoś zdenerwowanego, postarajmy się natchnąć go spokojem. Uśmiechajmy się, bądźmy mili, uprzejmi, pełni współczucia. —na podst. książki Elisabeth Wilson pt. “Uodpornij się na stres” (Dom Wydawniczy Rebis, 2009)   Nowa praca? Czemu nie! Najświeższe oferty pracy
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL