Warszawa

Gabinet doktora Caligari *****

Ten film to klasyk kina zasługujący na wielki szacunek
VIVARTO
Pięć gwiazdek dla filmu Roberta Wiene’a to zasłużony hołd dla klasyka kina. Dzieła będącego milowym krokiem na drodze tworzenia tak dziś popularnego gatunku, jakim jest kino grozy.
Właściwie pierwszego filmu w pełni zasługującego na miano horroru według dzisiejszych kryteriów. Warto też pamiętać, że „Gabinet doktora Caligari” to jedno z najważniejszych dzieł ekspresjonizmu filmowego zamierzone jako metaforyczny obraz niemieckiego imperializmu z okresu I wojny światowej.
Szacunek szacunkiem, ale filmowi można wytknąć niedoskonałości techniczne. Tyle że trudno przykładać współczesną miarę do czegoś, co powstało 90 lat temu. Autorami utrzymanego w klimacie fantastycznego koszmaru scenariusza byli młodzi początkujący pisarze Carl Mayer i Hans Janowitz.
Tytułowy bohater (Krauss) demonstruje w cyrkowej budzie somnambulika Cezara (Veidt), który jest nie tylko atrakcją dla spragnionej taniej rozrywki publiczności, ale także jako niczego nieświadome medium narzędziem zbrodni w rękach swego pana. Zdemaskowany Caligari ucieka do szpitala dla umysłowo chorych. Ścigający idą jego śladem i odkrywają, że jest on jego dyrektorem, eksperymentującym na swych pacjentach. Ale to nie koniec niespodzianek. Do historii kina film Wiene’a trafił nie z powodu treści, ale niezwykle jak na owe czasy sugestywnego klimatu stworzonego przez kształt plastyczny. Trzej artyści z ekspresjonistycznej grupy Der Sturm – Herman Warm, Walter Röhrig i Walter Reinmann – zbudowali całkowicie sztuczny świat pochyłych ścian, krzywych kominów, skręconych korytarzy i drzwi otwierających się na ciemność. Zdeformowane i odrealnione, klaustrofobiczne kształty bardziej dobitnie niż aktorzy (których nadekspresyjność trudno dziś znieść) oddają niepokojące przesłanie filmu. Nie przypadkiem jeden z niemieckich teoretyków kina Siegfried Kracauer zatytułował (w 1947 r.) swą pracę „Od Caligariego do Hitlera”. Ideologiczne zapędy interpretatorów dziś wydają się mocno na wyrost. Ale tajemnicza magia ciągle porywa. [i] Niemcy 1920, reż. Robert Wiene, wyk. Wener Krauss, Conrad Veidt, Lil Dagover, Friedrich Fechér, Heinz von Twardowski, Rudolf Lettinger [/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL