Historia

Na tropie komunistycznych katowni

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Akcja IPN. Dzięki pomocy byłych więźniów udało się już odnaleźć ponad pół tysiąca tajnych stalinowskich więzień w Polsce
Wiele z odkrytych przez IPN więzień to miejsca kaźni wykorzystywane przez sowieckie służby bezpieczeństwa. [wyimek][i]Cała prawda o komunistycznych zbrodniach powinna ujrzeć światło dzienne[/i] - Witalis Skorupka, były więzień polityczny[/wyimek]
Na warszawskiej Pradze udało się nawet natrafić na pierwszą kwaterę zastępcy szefa NKWD generała Iwana Sierowa. – Mało kto wie, że urzędował on tam, zanim przeniósł się do willi Jasny Dom w stołecznych Włochach, gdzie ta służba przez wiele lat miała swoją siedzibę – mówi Tomasz Łobuszewski nadzorujący w IPN program „Śladami zbrodni”. W ramach tej akcji instytut już od dwóch lat lokalizuje miejsca, w których po wojnie komuniści przetrzymywali i torturowali członków Polskiego Państwa Podziemnego.
– Ciągle natrafiamy na nowe więzienia. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie relacje byłych więźniów – opowiada Łobuszewski. – Większość, chcąc zachować pamięć o tym, co ich spotkało, sama do nas przychodzi. Nasi pracownicy docierają też do tych świadków, którzy z różnych powodów nie mogą zrobić tego sami. Naszym największym wrogiem jest czas. Z roku na roku byłych więźniów jest coraz mniej. Willa Jasny Dom, w której urząd pełnił Sierow, została już dokładnie zbadana i opisana przez historyków. Na ścianach karceru w piwnicach zachowały się m.in. dramatyczne napisy wyryte przez więźniów: „Jezu wybaw”, „Jan Zgierski wrzesień ’45 pod zarzutem 7 artykuł”, „Na wyrok z kata – Kozłowski z Lublina”. To właśnie w tej willi przetrzymywano rotmistrza Witolda Pileckiego oraz generała Emila Fieldorfa ps. Nil. Historycy ustalili także, że więziono tu Bolesława Piaseckiego, przywódcę przed wojennej faszyzującej Falangi i późniejszego założyciela katolickiej organizacji PAX współpracującej z komunistycznymi władzami. Dzięki wskazówkom byłych więźniów udało się ustalić także areszt NKWD w Lublinie, który znajdował się w klasztorze oo. Karmelitów. Okazało się też, że w Białymstoku sowieckie służby używały piwnic dawnego pałacyku fabrykanckiej rodziny Cytronów. Z kolei w Krakowie komuniści przejęli po wojnie katownię gestapo w IV forcie twierdzy Kraków. – Coraz częściej miejsca kaźni odkrywamy też w mniejszych miastach, np. ostatnio w Sokołowie Podlaskim – mówi Łobuszewski. Z programu IPN cieszy się Witalis Skorupka, prezes Związku Więźniów Politycznych Skazanych na Karę Śmierci, który sam był przetrzymywany w jednym z sowieckich aresztów w Warszawie. Skazany na śmierć, spędził w nim dziesięć lat. – Cała prawda o komunistycznych zbrodniach powinna wreszcie ujrzeć światło dzienne. Jesteśmy to winni ludziom, którzy w tych więzieniach byli torturowani i stracili życie – mówi Skorupka. Badania IPN docenia też inny były więzień NKWD Wacław Sikorski. Z wyrokiem śmierci spędził w celi osiem lat. – Komuniści próbowali za wszelką cenę zatrzeć ślady swojej zbrodniczej działalności. Na szczęście po latach prawda powoli, ale jednak wychodzi na jaw – mówi. W przyszłym roku instytut planuje wydanie książki o więzieniach NKWD w Polsce. Znajdzie się w niej zestawienie takich miejsc oraz dokładny opis niektórych z dokonanych tam zbrodni. Instytut, zachęcony dotychczasowymi odkryciami, chce też rozszerzyć program „Śladami zbrodni”. Tajnych więzień będzie teraz szukał na Kresach. To zadanie może jednak utrudnić brak dostępu do archiwów na Ukrainie i Białorusi. – Zwróciliśmy się już do naszych sąsiadów z prośbą o pomoc w tej sprawie. Liczymy też na wsparcie mieszkających tam Polaków – mówi Tomasz Łobuszewski. Jeszcze trudniej przychodzi historykom współpraca ze stroną rosyjską, która kategorycznie odmawia dostępu do swoich archiwów. Historycy są przekonani, że znajduje się w nich wiele bezcennych informacji na temat więzień NKWD w Polsce i na Kresach. [i]Portal akcji „Śladami zbrodni” [link=http://www.slady.ipn.gov.pl]www.slady.ipn.gov.pl[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL