Biznes

Kłopoty z terminalem na wiedeńskim lotnisku

Ernest Gabmann
Rzeczpospolita
Władze austriackiego portu rozwiązały umowy ze wszystkimi firmami zaangażowanymi w budowę nowego terminalu
Powód to nieoczekiwany wzrost o ponad 100 proc. kosztów inwestycji. Pierwotnie budowa terminalu rozpoczęta w 2006 r. miała kosztować 400 mln euro. – Inwestycja jest zaawansowana w ok. 20 proc., a cała założona kwota już została wydana.
Wykonawcy oszacowali koszt jej dokończenia na kolejnych 480 mln euro – mówi Paweł Kuglarz, kierownik szkoły prawa austriackiego na UJ i ekspert w zakresie austriackiego rynku. – W realizację inwestycji zaangażowanych było 47 firm, nie było głównego wykonawcy, brakowało też project managera. To główny problem – wyjaśnia Paweł Kuglarz. Gdyby umowa nie została wypowiedziana, wiedeńskie lotnisko musiałoby płacić wykonawcom 5 mln euro miesięcznie za sam fakt pozostawania przez nich w gotowości do wejścia na plac budowy.
Budowa ma być zakończona do 2011 r. Termin ma zostać dotrzymany. Umowy zostały rozwiązane ze wszystkim firmami, zarówno doradczymi, jak i wykonawcami. Teraz władze portu będą negocjować z nimi dokończenie kontraktu za rozsądniejsze pieniądze. Jeżeli się to nie powiedzie, zostaną ogłoszone nowe przetargi. Jednak strony deklarują, że chcą się porozumieć. Tym bardziej że obie mogą wystąpić z wzajemnymi roszczeniami. Podobna sytuacja jak w Wiedniu miała miejsce w zeszłym roku przy budowie terminalu na warszawskim Okęciu. Nie przeraża to jednak władz pozostałych portów lotniczych, które przygotowują się do inwestycji. – Na tysiące inwestycji na lotniskach to dopiero drugi tak nieudany przypadek w naszym regionie. Miejmy nadzieję, że na nas to nie trafi – mówi Tomasz Kloskowski, wiceprezes gdańskiego lotniska. – Mamy prawników, którzy mają nas zabezpieczyć przed takimi sytuacjami – podsumowuje Krzysztof Domagalski, rzecznik szczecińskiego portu. [ramka][b]Wywiad z Ernestem Gabmannem, prezesem wiedeńskiego lotniska[/b] [b]Rz: Wypowiedzenie umów wszystkim wykonawcom terminalu na lotnisku w Wiedniu było zapewne trudną decyzją. Myśli Pan, że była najkorzystniejszą? [/b] [b]Ernest Gabmann:[/b] To była jedyna rozsądna decyzja w tej sytuacji. Umożliwiła rozpoczęcie negocjacji i zawieszenie całego procesu na trzy miesiące. Wykorzystam go na rozmowy z dotychczasowymi firmami. Jeżeli to nic nie da, będę musiał rozpisać nowy przetarg. Jestem jednak przekonany że rozmowy się powiodą. Zdecydowana większość firm sygnalizowała, że jest gotowa kontynuować prace. [b]Czy nie obawia się Pan, że to opóźni realizację inwestycji?[/b] — Moim zdaniem nie. Pozwoli też na obniżenie kosztów poniżej 880 mln euro jak szacują to obecnie wykonawcy. Okres wysokiej koniunktury, kiedy oczekiwania firm budowlanych i konsultantów były znacznie wyższe, już się skończył. Teraz mamy szansę by zawrzeć umowy na obecnym poziomie rynkowym. [b]Co zrobić, aby nie dopuścić do sytuacji, w której pan się znalazł?[/b] — Trzeba wybrać jasną koncepcję zarządzania. Wskazać jednego sprawdzonego wykonawcę albo od samego początku zatrudnić project menagera, który ma doświadczenie w prowadzeniu wielkich inwestycji. W naszym przypadku do tej pory odpowiedzialność za projekt była rozmyta, nie było jednoznacznej struktury i osoby odpowiedzialnej za ten projekt. [i]- rozmawiała Agnieszka Stefańska[/i] [i]Ernest Gabmann od kwietnia tego roku jest prezesem Flughafen Wien AG, spółki zarządzającej wiedeńskim lotniskiem. Pakiet 25 proc. akcji należy do austriackiego rządu, kolejne 20 proc. do miasta Wiednia.[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL