Styl życia

Zlot kobiet w filcowych kaskach

Monika Tymicka, kostiumografka, pomysłodawczyni akcji, zaprojektowała i osobiście wykonała kapelusze, w których wystąpiły panie podczas happeningu (fot: Agnieszka Krupieńczyk, Skład Sztuki)
Rzeczpospolita
Poznań. Na Starym Rynku spotkało się ponad 80 kobiet w bieli i czarnych kapeluszach
We wtorek wieczorem, na chwilę przed ulewnym deszczem, na Wzgórzu Przemysła zebrały się kobiety w białych strojach. Przyszły, by wziąć udział w ulicznej akcji odbywającej się pod hasłem „Czarne róże”.
Chodziło o uwiecznienie na jednej fotografii jak największej liczby kobiet w identycznych nakryciach głowy z czarnymi różami. Po sesji fotograficznej kobiety rozeszły się po Starym Rynku. [srodtytul]Wiadomość z sieci[/srodtytul]
Wieść o imprezie rozeszła się w zaledwie kilka dni drogą internetową. Na ulicy Zamkowej spotkały się kobiety w różnym wieku. Były dwudziestolatki, były w średnim wieku, prym wiodły jednak siedemdziesiątki i osiemdziesiątki, jak same o sobie mówiły kobiety z Dziennego Domu Opieki Społecznej przy ul. Marii Konopnickiej w Poznaniu. Dlaczego przyszły? – By wyjść z pustego domu. Po akcji wybieramy się na Stary Rynek na piwko – wyjaśnia Jadwiga, a jej koleżanka Elżbieta III (tak każe o sobie mówić) dodaje: – To ciekawsze niż gapienie się w telewizor, w którym lecą tylko seriale. Za paniami paradującymi po Starówce wszyscy się oglądali. Zagadywali, zapraszali na lemoniadę, robili im zdjęcia. Na pomysł, by poznanianki ubrać na biało i w czarne, ręcznie robione ze sfilcowanej wełny kapelusze z różą na boku, wpadła Monika Tymicka, która własnoręcznie wykonała je wszystkie. Jest kostiumografką na co dzień zajmującą się tkaniną unikatową. Agnieszka Krupieńczyk, fotograf, podczas akcji miała za zadanie zrobić zdjęcia wszystkich kobiet. Agnieszka Cienciała związana z Teatrem Strefa Ciszy oraz Fundacją Barak Kultury była odpowiedzialna za przemarsz. [srodtytul]Kapelusz uniwersalny[/srodtytul] – Uwielbiam ich pomysły, ale ten jest urzekający w swej prostocie: że sztuka w życiu jest, żyje wraz z nami – trzeba tylko spojrzenia i chwili obecności we wspólnej przestrzeni – puentuje pani Halina, uczestniczka happeningu. Po co ta akcja? – Chciałyśmy pokazać, że w Poznaniu da się zrobić coś z pasji i chęci, bo ma się pomysł, bo się chce. Do realizacji potrzeba szczypty zaangażowania i wiary, że innym też się chce – tłumaczy Agnieszka Cienciała. Dlaczego wybrano trącące myszką kaski? – Nawet jak staram się zrobić kowbojski kapelusz, to i tak wychodzi mi kask – żartuje Monika Tyniecka. Uważa je za bardzo twarzowe. Dowiodło tego zdjęcie. – Nie spodziewałam się, że będzie mi tak dobrze w tego typu kapeluszu – mówi Anna, uczestniczka akcji. Tylko seniorki były nieco rozczarowane nakryciami głowy. – Spodziewałyśmy się kapeluszy z dużym rondem w stylu Hanki Bielickiej, ale może nie nadążamy już za modą – puentuje blisko 80- letnia Jadwiga.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL