Historia

Debata o Wołyniu bez MSZ

Polacy zamordowani przez UPA na Wołyniu. Zdjęcie ze wsi Lipniki z 26 marca 1943 r. ; (REPRODUKCJA MAREK SKORUPSKI)
Forum
Resort wycofał przedstawiciela z konferencji o Ludobójstwie na Polakach. Interweniowała ambasada Ukrainy, której nie podobał się temat spotkania oraz to, że zaplanowano wystąpienie ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego – dowiedziała się "Rz"
Na wczorajszej konferencji "Państwo a pamięć ofiar. Nieupamiętnione ofiary zbrodni wołyńsko-małopolskiej", organizowanej przez rzecznika praw obywatelskich, wystąpić miał Wojciech Tyciński - dyrektor Departamentu Kontaktów z Polonią MSZ.
Ale ostatecznie z wystąpienia zrezygnował. Dlaczego? Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski tłumaczy, że odwołanie udziału przedstawiciela MSZ w konferencji jest spowodowane brakiem uzgodnień między resortem a organizatorem. – W tak delikatnej i ważnej materii, jaką są stosunki między Polską a Ukrainą, powinno dojść do uzgodnień między MSZ a organizatorem konferencji – mówi "Rz" Paszkowski. – Tymczasem o referentach i programie konferencji dowiedzieliśmy się z opóźnieniem. W tej sytuacji postanowiono, że przedstawiciel MSZ w konferencji udziału nie weźmie. To oficjalna wersja resortu. "Rz" dowiedziała się jednak, że urzędnika wycofano po interwencji ambasady Ukrainy. Ukraińcom nie podobał się temat konferencji oraz to, że występować na niej będzie ks. Isakowicz-Zaleski. Kapłan otwarcie domaga się uznania mordów na Wołyniu za ludobójstwo i upamiętnienia ofiar.
Zgromadzeni w biurze RPO Kresowianie nie mogli też porozmawiać z szefem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzejem Przewoźnikiem. – 80 procent pytań, jakie mieli, było skierowane właśnie do ministra Przewoźnika. Szkoda, że się nie pojawił – mówi ks. Isakowicz-Zaleski. Przewoźnik tłumaczy, że jego absencja nie była bojkotem konferencji. – Od grudnia miałem zaplanowane w tym dniu spotkanie w sprawie obozu w Sobiborze z gośćmi z wielu krajów – mówi "Rz". – Prócz tego koordynuję przygotowania do obchodów rocznicy 4 czerwca i z tego powodu miałem również dwa inne terminy. Szef ROPWiM zapewnia, że nie unika trudnych tematów oraz nie ulega naciskom dyplomatów. – Problem polega na tym, że dopiero z zaproszenia, jakie otrzymałem w kwietniu, dowiedziałem się, że mam wygłosić dwa referaty – twierdzi. – To niemożliwe, nigdy nie umieścilibyśmy w programie osoby, z którą nie uzgodniono obecności i tematu referatu – odpiera zarzut dr Janusz Kochanowski, organizator konferencji. – Osoba, która by się czegoś takiego dopuściła, ryzykowałaby utratę pracy. Podczas wczorajszego spotkania ks. Isakowicz-Zaleski ostrzegał, że nieupamiętnianie zbrodni jest zachętą do popełniania kolejnych. Jako przykład podał ludobójstwo Ormian w latach 1915 – 1923. Tylko w ciągu pierwszych miesięcy tej zbrodni wymordowano 1,5 mln osób z 2 mln społeczności ormiańskiej. – Ludobójstwo to nigdy nie zostało potępione przez władze państwowe, co spowodowało, że Adolf Hitler, wysyłając wojska Wehrmachtu i SS do Polski, powiedział: "możecie zabijać dzieci, kobiety i starców, liczy się okrucieństwo i szybkość, bo któż pamięta dzisiaj o Ormianach" – mówił ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Jego zdaniem w Polsce władze są niechętne upamiętnieniu ludobójstwa na Wołyniu dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich i oddziały UPA. Dr Janusz Kochanowski ocenia, że konferencja poświęcona mordom na Wołyniu była potrzebna. – Prawo do pamięci o ofiarach tych zbrodni jest jednym z praw, które nam przysługuje – mówił rzecznik praw obywatelskich. – Problem polega na tym, że ludzie, którzy czują się strażnikami tej pamięci, nie są wysłuchiwani. Rzecznik zapewnia, że zależy mu na pojednaniu z Ukrainą. – Jednak dążenie do porozumienia i pojednania z Ukrainą nie może oznaczać zgody na wymazywanie z pamięci tych zbrodni, a tym bardziej na fałszowanie historii. Tylko na prawdzie można budować porozumienie z Ukraińcami – podkreśla Kochanowski. [i]pap[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL