Wiadomości

Nikt nie napisze na nagrobku: „świetny dyrektor”

PAP
Rozmowa z Pauliną Smaszcz-Kurzajewską, prowadzącą program „Pytanie na śniadanie” w TVP2, autorką książki „Mama i Tata to My!”
[b]Rz: W Rumunii właśnie odbyła się parada kobiet ubranych w strój panny młodej promujących instytucję małżeństwa. Pani, wraz z mężem Maciejem Kurzajewskim, była twarzą Narodowego Dnia Życia w Polsce. Czy takie akcje są rzeczywiście potrzebne?[/b]
Paulina Smaszcz-Kurzajewska: Są bardzo potrzebne, choć zastanawiam się, czy chmara pięknych panien młodych ubranych na biało jest właściwą formą propagowania wartości moralnych, na których powinno się opierać małżeństwo. Ta instytucja wiąże się z poczuciem lojalności wobec partnera, szacunkiem, spełnieniem, bezpieczeństwem i miłością. Jeśli główną motywacją do udziału w takim happeningu ma być możliwość wyjścia w sukience ślubnej na ulicę, to nie ma takiej potrzeby.
[b]Czy instytucja małżeństwa jest w kryzysie? Trzeba jej bronić?[/b] W dzisiejszych czasach niezwykle ważne jest propagowanie nie tylko instytucji małżeństwa, ale także rodziny jak najszerzej rozumianej. To najważniejsze ogniwo naszego życia. Bez niego nie mielibyśmy dla kogo żyć. Należy pamiętać o szacunku wobec rodziców i dziadków oraz o wspieraniu ich na wszelki możliwy sposób, bowiem ich ciężkiej pracy zawdzięczamy to, że jesteśmy na świecie. [b]Wielu ludzi mówi, że żyją dla siebie samych.[/b] To prawda, niektórzy mówią na przykład, że żyją, aby rozwijać własną karierę zawodową. Tylko czy zdają sobie sprawę, że nigdy nikt nie napisze na ich nagrobku: „świetny dyrektor”? Ja bym bardzo chciała zapracować na to, aby na moim napisano: „cudowna żona, wspaniała synowa, najdroższa córka, ukochana mama”. Małżeństwo to jedna z najstarszych ludzkich instytucji i warto o nią zadbać. [b]Skąd bierze się u nas kryzys rodziny?[/b] To skłonność do kopiowania wszystkich wzorców pochodzących z Zachodu. Pędzimy za jakąś nieokreśloną swobodą, nie zauważając, że gdzieś musi być przecież granica. Powinniśmy zachować kręgosłup moralny. Mamy modę na rozwody i na bycie tak zwanym singlem. Rozpowszechniony jest pogląd, że nie warto mieć rodziny, dzieci. Życie ma być łatwe i przyjemne, a małżeństwo krępuje naszą swobodę. Tymczasem to nieprawda. Ogromnym szczęściem jest dzielić złe i dobre chwile z małżonkiem i warto mieć taką specjalną osobę w życiu. Małżeństwo daje także poczucie bezpieczeństwa pozwalające na spokojne budowanie rodziny i wychowywanie dzieci. I nie chodzi o formalności prawne, ale o deklarację wypowiedzianą na głos w obliczu siły wyższej i zebranych ludzi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL