fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Chelsea ofiarą spisku?

Spotkanie Chelsea Londyn z FC Barceloną obfitowało w kontrowersyjne decyzje sędziego
AFP
- Te spekulacje to kupa gówna - tak sekretarz generalny UEFA David Taylor skomentował podejrzenia jakoby istniał spisek, którego celem było wyeliminowanie Chelsea z udziału w finale Ligi Mistrzów.
- Te spekulacje to kupa gówna i możecie mnie tak zacytować - wybuchnął Taylor w rozmowie z brytyjskim "Guardianem". - To nic innego, jak spisek medialny przeciwko UEFA. To mnie naprawdę rozzłościło. Wkurza mnie to strasznie, bo to stek bzdur - zaznaczył.
[srodtytul]Barcelona się przyznaje[/srodtytul]
Ostra wypowiedź Taylora ma związek z kontrowersyjnymi decyzjami sędziego Toma Henninga Ovrebo podczas półfinałowego spotkania Ligi Mistrzów Chelsea Londyn - FC Barcelona (1:1). Norweski arbiter w czterech sytuacjach nie podyktował prawdopodobnie zasłużonych rzutów karnych dla "The Blues".
Londyńczyków w 3 minucie doliczonego czasu dobił gol Adresa Iniesty. Strzał Hiszpana był jedynym celnym Barcelony w całym meczu. Jednak to wystarczyło, by "Blaugrana" awansowała do finału.
Zawodnicy katalońskiej drużyny przyznawali, że mieli szczęście przy niektórych decyzjach arbitra. - Uczciwość nakazuje, bym przyznał, że dotknąłem piłkę ręką (w polu karnym - przyp. red.), ale nie było to umyślne zagranie. Gdyby sędzia podyktował rzut karny, uszanowalibyśmy jego decyzję. Teraz jednak cieszę się wyłącznie z awansu do finału, bo na to, jak postąpił arbiter w tej czy innej sytuacji nie miałem żadnego wpływu - powiedział obrońca Barcelony Gerard Pique.
Trener Katalończyków Josep Guardiola też nie bronił sędziego. - Rozumiem to, że Chelsea może być rozczarowana. Nie widziałem tych rzutów karnych, które ich zdaniem powinny być podyktowane, ale możliwe, że powinny – powiedział.
[srodtytul]Okradzeni z finału[/srodtytul]
Media spekulowały zatem, że zawiązano spisek przeciwko Chelsea, gdyż UEFA nie chciała, aby w finale Ligi Mistrzów doszło do powtórki z zeszłego roku. Wówczas to londyńczycy spotkali się na koniec rozgrywek z Manchesterem United (w finale z "Czerwonymi Diabłami" zagra teraz Barcelona - przyp.).
- Uczucie, że zostaliśmy oszukani, okradzeni z finału jest powszechne. Gdy człowiek spokojnie przyjrzy się kilku decyzjom sędziego, to nie może być zdziwiony złością i nerwom piłkarzy. Chyba nie widziałem większych błędów w futbolu - powiedział po spotkaniu holenderski szkoleniowiec Chelsea - Guus Hiddink.
- Spisek to bardzo poważne słowo, bo trzeba go jeszcze udowodnić, ale gdy się przyglądam, jak ten mecz prowadził sędzia, też zaczynam się zastanawiać. Rozumiem rozgoryczenie moich piłkarzy - dodał trener.
Manager londyńczyków próbował tłumaczyć swoich zawodników, którzy w trakcie spotkania i po jego zakończeniu nie mogli opanować nerwów. Najprawdopodobniej na nic zda się ta obrona, gdyż UEFA już zapowiedziała wszczęcie śledztwa w sprawie zachowania zawodników Chelsea. Po tym, co działo się na Stamford Bridge angielski klub może usłyszeć aż pięć zarzutów.
[srodtytul]Drogba nie wytrzymał napięcia[/srodtytul]
Kary nie uniknie zapewne napastnik londyńskiej drużyny - Didier Drogba. Piłkarz po ostatnim gwizdku ruszył wściekły do arbitra. W obecności kamer krzyczał w stronę Ovrebo: "To pier... hańba!". Drogbę przed rękoczynami powstrzymali angielscy ochroniarze i sam Hiddink.
Wybryk Drogby nie spodobał się też władzom Chelsea, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość tego zawodnika w klubie. Za rok kończy mu się bowiem kontrakt z "The Blues" i wiele wskazuje na to, że nie zostanie on przedłużony.
Napastnik Chelsea już przeprosił za swoje zachowanie. - Byłem bardzo zasmucony tym, co działo się w trakcie meczu. Ale teraz przyznaję, że przesadziłem. Język, którego użyłem, dał bardzo zły przykład szczególnie dzieciom, które mogły oglądać to spotkanie w telewizji. W gorączce chwili pozwoliłem by moja frustracja i rozczarowanie wzięły górę i za to chcę przeprosić - oświadczył Drogba.
Za swoje słowami przeprosił też Jose Bosingwa. Po meczu obrońca londyńskiej drużyny twierdził, że arbiter został przekupiony. - Nie wiem czy to sędzia czy złodziej - mówił zdenerwowany w wywiadzie dla portugalskiej telewizji .
Ovrebo nie oszczędził też kapitan Chelsea John Terry. - W obu spotkaniach żaden z graczy nie popełnił błędu. Mecze stały na świetnym poziomie. A sędzia...? Nie był dość dobry jak my, wyraźnie zabrakło mu doświadczenia - stwierdził angielski piłkarz.
[srodtytul]UEFA broni sędziego[/srodtytul]
Przykre konsekwencje spotkają zapewne innego zawodnika "The Blues" - Michaela Ballacka. Niemiec z krzykiem biegł za arbitrem kilkadziesiąt metrów, gdy ten w ostatnich minutach doliczonego czasu gry nie podyktował kolejnej "jedenastki" (po uderzeniu piłki ręką przez jednego z zawodników Barcy w polu karnym - przyp.). Ballack w nerwach prawie uderzył sędziego. Został ukarany jedynie żółtą kartką.
Prawdopodobnie na tym upomnieniu się jednak nie skończy.
Sekretarz generalny UEFA potępił zachowanie zawodników Chelsea Londyn. Wściekły oficjel nie zgadza się z krytyką sędziego Henninga Ovrebo. Taylor był bowiem na meczu i nie widział nic dziwnego w decyzjach arbitra.
- Na najwyższym poziomie (rozgrywek - przyp.) oczekujemy od zawodników lepszego zachowania. Sędziowanie jest niezwykle trudną pracą. Proszę zatem o szacunek dla arbitrów - dodał.
Tymczasem bramkarz Chelsea Petr Czech uważa, że jest szansa na uniknięcie w przyszłości takich kontrowersji, jakie miały miejsce w półfinale Ligi Mistrzów. Jego zdaniem rozwiązaniem dla UEFA byłoby skorzystanie z pomocy telewizyjnych kamer i "wideo-sędziów".
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA