fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Szokujące filmy niepokornego artysty

Arcydzieła polskiego kina "Andrzej Żuławski" 3 DVD Telewizja Kino Polska
Rzeczpospolita
Po dziełach Konwickiego, Holland i Skolimowskiego do kolekcji Arcydzieł Polskiego Kina wydawanej przez Telewizję Kino Polska trafiły trzy wczesne obrazy Andrzeja Żuławskiego
Powiedział mi kiedyś: „Robię filmy z poczuciem pełnej wolności, nie bacząc na to, co ktoś powie. Dzięki temu nie mam ani snów, ani koszmarów. Pozbywam się jakiejś części strachu i niepokoju, która by się pewnie inaczej we mnie zagnieździła”.
Andrzej Żuławski jest twórcą niepokornym, wyzywającym. Jego filmy jednych odrzucają, innych fascynują. Ale z pewnością nie są nijakie.
Twórca „Opętania”, „Kobiety publicznej”, „Narwanej miłości”, „Szamanki” czy „Wierności” pochodzi z artystyczno-intelektualnego klanu Żuławskich: jest synem poety, prozaika i dyplomaty Mirosława Żuławskiego, ma w swojej rodzinie pisarzy, malarzy. Wychował się we Francji, tam studiował reżyserię na IDHEC i filozofię na Sorbonie. Ale pierwsze filmy nakręcił w Polsce.
Już jego debiut „Trzecia część nocy” zaszokował publiczność. W krajobrazie filmowym zarysowanym przez szkołę polską pojawiło się dzieło obalające okupacyjne mity, którego twórca inaczej patrzył na wojnę. Żuławski stworzył na ekranie skomplikowany portret człowieka w sytuacji totalnego zagrożenia. Sięgnął także do własnych wspomnień: jego ojciec, by utrzymać rodzinę, był podczas okupacji karmicielem wszy w Instytucie Weigla.
Jeszcze bardziej szokującym obrazem okazał się „Diabeł”, w którym Żuławski rozprawił się z inną polską świętością – szlachetczyzną. Stworzył też studium zła. Akcja filmu toczyła się w 1793 roku, gdy na mocy układów rozbiorowych do Wielkopolski wkraczały pruskie wojska. Śledząc losy niedoszłego królobójcy, uratowanego przed śmiercią przez diabła, reżyser opowiedział o rozpadającym się świecie, w którym przestają obowiązywać jakiekolwiek zasady moralne i etyczne. Film interpretowany przez władze jako aluzja do Marca ’68 na wiele lat trafił na półki.
Produkcja „Na Srebrnym Globie” – trzeciego tytułu kolekcji, opartego na powieści Jerzego Żuławskiego, została w połowie lat 70. zawieszona. Ekipa zdążyła nakręcić 70 proc. zdjęć. Reżyser wrócił do tego wizjonerskiego obrazu science fiction dziesięć lat później. Dodał zdjęcia Warszawy i głosem z offu opowiedział, jak powinny wyglądać brakujące sekwencje. Oglądając ten interesujący obraz można tylko żałować, że nie wszedł na ekrany wówczas, gdy byłby dziełem prekursorskim.
Warto obejrzeć te filmy naładowane emocjami, w niebanalny sposób mówiące o naturze ludzkiej oraz o wolności i ograniczeniach jednostki uwikłanej w układy społeczne, religię, tradycję.
Interesującym dodatkiem do filmów jest dokument Jakuba Skoczenia „Żuławski o Żuławskim”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA