Sądownictwo

Dlaczego przetrzymali dowody

Sprawa Olewnika. Olsztyńscy prokuratorzy tłumaczą się z zaniedbania
Kilkaset dowodów rzeczowych ze sprawy Krzysztofa Olewnika powinno po zamknięciu głównego śledztwa trafić do płockiego sądu, który skazał porywaczy. Tak się nie stało. Część dowodów została potem zalana fekaliami z pękniętej kanalizacji.
Troje prokuratorów z Olsztyna, którzy je przetrzymali, teraz będzie się z tego tłumaczyć. Trwa postępowanie wyjaśniające tę sprawę. [wyimek]Troje śledczych może usłyszeć zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych[/wyimek]
– Dotyczy ono prowadzącego śledztwo w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika naczelnika wydziału, który go nadzorował, oraz zastępcy prokuratora okręgowego – potwierdza „Rz” Mieczysław Orzechowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. – Wyjaśniamy, dlaczego doszło do nieprawidłowości z dowodami rzeczowymi. „Rz” ujawniła, że w czerwcu 2008 r. w piwnicy Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie pękła rura kanalizacyjna i leżące tam dowody rzeczowe zostały zalane. Tymczasem dowody, zamiast leżeć w piwnicy komendy, powinny już dawno zostać przekazane do płockiego sądu. Z informacji „Rz” wynika, że w 2007 r. Piotr Jasiński, prokurator z Olsztyna, przesłał do sądu akt oskarżenia przeciwko porywaczom Olewnika. Na kilku stronach wymienił dowody rzeczowe (jest ich w sprawie ok. 300). Ale ich samych sądowi nie przekazał. Według naszych ustaleń tego zaniedbania nie wychwycił jego przełożony – nadzorujący śledztwo prokurator Zbigniew Kozłowski. Dowody trafiły do Płocka, dopiero gdy upomniał się o nie sąd. – Przewożono partiami te, które były potrzebne na danej rozprawie. Następnie znów wożono je do Olsztyna – opowiada nam jeden ze śledczych. – Był zamęt z dowodami rzeczowymi – potwierdza „Rz” sędzia Dariusz Wysocki z Sądu Okręgowego w Płocku. – Przekazano nam tylko dwa samochody i przyczepę kempingową. Pozostałe przywoziło raz CBŚ, innym razem prokuratorzy. Gdy latem 2008 roku pękła rura w komendzie, Cezary Kamiński – ówczesny prokurator okręgowy w Olsztynie – polecił naczelnikowi wydziału śledczego Piotrowi Miszczakowi sprawdzić, czy nie było tam materiałów prokuratury. Ale do publikacji nic w tej sprawie nie zrobiono. Dopiero po ujawnieniu sprawy przez „Rz” Andrzej Tańcula, szef białostockiej apelacji, zażądał wyjaśnień od olsztyńskich prokuratorów. Tak rozpoczęło się wewnętrzne postępowanie. – Dzisiaj wysłałem pismo do Olsztyna, by się dowiedzieć, co ustalono – mówił nam wczoraj Tańcula. Ustaliliśmy, że prokuratorzy Jasiński, Miszczak i Kozłowski mogą usłyszeć zarzuty dyscyplinarne niedopełnienia obowiązków służbowych. Dlaczego przetrzymano dowody w sprawie porwania Olewnika? – Czekam na wynik postępowania wyjaśniającego. Jedno jest pewne: dowody rzeczowe powinny razem z aktem oskarżenia trafić do sądu – odpowiada „Rz” Jan Przybyłek, p.o. prokuratora okręgowego w Olsztynie. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: [mail=g.zawadka@rp.pl]g.zawadka@rp.pl[/mail], [mail=m.kowalewski@rp.pl]m.kowalewski@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL