fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Kupowałeś paliwo od mafii, możesz stracić firmę

Jedna ze stacji na których sprzedawano olej opałowy
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Transportowcy z województwa łódzkiego założyli stowarzyszenie, które bron i ich przed bezdusznością fiskusa. Niektórzy przedsiębiorcy po decyzjach inspektorów skarbowych zamykają firmy. Inni ograniczają zatrudnienie czekając na korzystne rozstrzygnięcia w sądach administracyjnych.
Wieńczysław Jończyk założył niewielką firmę transportową: miał dwa tiry i zatrudnił dwóch kierowców. Od dwunastu lat wozili stal, elektronikę, artykuły gospodarstwa domowego aż urząd skarbowy w listopadzie zablokował firmowe konto domagając się zaległego VAT i odsetek, razem 120 tys. zł . – Za co – oburzył się pan Wieńczysław i napisał odwołanie. Bez pieniędzy wytrzymał do stycznia, po czym zamknął firmę, a kierowców zwolnił. – Miałem dosyć szarpania się z urzędem, który mnie nękał – dodaje Jończyk.
Tak jak blisko 400 przedsiębiorców z regionu łódzkiego jego firma kupowała paliwo od spółek związanych z Andrzejem K. Nie raz i nie dwa zamiast oleju napędowego, który był wpisany na fakturach, do baków wlewano im olej opałowy. – Zarówno legalne, jak i nielegalne paliwo nabywaliśmy z tych samym magazynów, skąd zatem mogliśmy wiedzieć, że część handlujących ropą spółek istniała tylko na papierze – mówią przedstawiciele Stowarzyszenia Transportowców Ziemi Łódzkiej, które zrzesza już 80 firm.
Policjanci z Centralnego Biura Śledczego widzą sprawę inaczej. – Część transportowców rzeczywiście nie była świadoma, że bierze udział w przestępstwie, ale niektórzy kupowali z rozmysłem tańsze paliwo z nielegalnego źródła, bo chcieli ograniczyć koszty.
Izba Skarbowa w Łodzi nie prowadzi podziału na świadomych i nieświadomych nabywców paliwa i bezwzględnie nalicza VAT z odsetkami. Przedsiębiorcy składają odwołania, ale kto nie zapłaci kary, jest dłużnikiem fiskusa. – Jeśli prowadzone są postępowania podatkowe zgodnie z ordynacją nie możemy wydać zaświadczenia o niezaleganiu w podatkach – tłumaczy Agnieszka Pawlak, rzecznik łódzkiej izby.
Leszkowi Posiewale z Sieradza z tego powodu bank nie przedłużył kredytu obrotowego na 150 tys. zł. – Ograniczam działalność czekając aż sprawa się wyjaśni, ale nie wiem jak długo będzie to możliwe bez kredytu – mówi Posiewała. – Dziś potrzebuję 90 tys. zł, by firma mogła działać jak w ubiegłym roku, pod warunkiem że nadal będą zamówienia.
W kwietniu zwolnił trzech pracowników, a pozostali pracują tylko na półetatu. Stowarzyszenie transportowców wynajęło prawników skutecznie walczących z fiskusem w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Łodzi, który uchylił już cztery decyzje dyrektora Izby Skarbowej. – Sąd uzasadnił, że właścicieli firm transportowych można pozbawić prawa do odliczania VAT pod warunkiem, że świadomie naruszali prawo, a w tym przypadku takich dowodów nie ma – tłumaczy radca prawny Krzysztof Byjoch.
Dyrektor izby nakazał wszczęcie tych samych spraw od początku, więc mogą ciągnąć się latami. – Mamy w Polsce problem z systemem, bowiem urzędy zaskakująco często nie respektują wyroków sądów administracyjnych – mówi Tomasz Michalik z niezależnej spółki doradztwa podatkowego MDDiP. – Zdarzało się, że dyrektor izby skarbowej wziął pod uwagę orzeczenie sądu dopiero po trzecim wyroku. Podatnicy, którzy nie znają się na zawiłościach prawnych czują się w takich sytuacjach niczym bohater „Procesu” Kafki.
Przedsiębiorcy są przekonani o własnych racjach, ale nie chcą by wygrana sądowa przyszła po zamknięciu przedsiębiorstw, więc zgłosili się do sejmowej komisji przyjazne państwo. – Nie możemy dopuścić do upadku firm, które są w części rodzinne i nawet przy załamaniu koniunktury gospodarczej zachowają miejsca pracy – mówi Hanna Zdanowska, poseł PO z Łodzi. – Rozmawiamy z wiceministrem finansów Maciejem Grabowskim, żeby do czasu wyjaśnienia sporu czy firmy transportowe mają zapłacić zaległy VAT, mogły prowadzić działalność gospodarczą czyli posiadać nieobciążone konta bankowe.
[ramka][b]Lokalna mafia paliwowa[/b]
Transportowcy kupowali paliwo firm związanych z Andrzejem K. ze Zduńskiej Woli, który według organów ścigania był ojcem lokalnej chrzestnym mafii paliwowej. Konglomerat związanych z nim spółek sprzedawał w latach 2003 – 2006 więcej oleju napędowego niż Orlen. Stworzoną przez Andrzeja K. grupę przestępczą rozpracowali funkcjonariusze łódzkiego Centralnego Biura Śledczego. Ustalili, że część paliwa do sprzedaży trafiała na rynek poprzez łańcuch spółek zarejestrowanych w różnych miastach Polski (Łódź, Katowice, Poznań, Sosnowiec, Wodzisław Śląski) zamieniając się po drodze z opałowego w napędowy. Odliczanie podatku VAT od fikcyjnych faktur jest naruszeniem ordynacji podatkowej i ścigane przez urzędy skarbowe. Przedsiębiorcy odliczyli podatek VAT, którego urzędy nie uznały, więc naliczyły transportowcom także karne odsetki.
[i]ma.go[/i] [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA