fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Palenie surowo wzbronione

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Władze rosyjskie chcą zakazać palenia na klatkach schodowych, nawet w mieszkaniach komunalnych, jeśli choć tylko jeden lokator jest niepalący. W Stanach Zjednoczonych podobne pomysły są już wprowadzane w życie
Jeśli projekt rosyjskiego senatora Rustema Szijanowa wejdzie w życie, nieposłusznym palaczom będą groziły wysokie kary, a nawet eksmisja. – Pomysł mi się podoba – mówi spotkana na moskiewskiej ulicy Marina, gasząc papierosa. – U nas na schodach można się potknąć o własną nogę, tak jest nadymione – opowiada.
Marina popiera także pomysł, by zakazać palenia w restauracjach, na dworcach, w środkach transportu. Ale taka opinia wśród rosyjskich palaczy to rzadkość. – To głupota. Jeszcze nikt nie zmusił nikogo zakazem do rzucenia palenia – mówi Żora. – Rozumiem, że kiedy można było palić wszędzie, to była dyskryminacja niepalących. Ale szukajmy kompromisu, zamiast przeginać w drugą stronę – dodaje.
[srodtytul] Za tanie papierosy[/srodtytul]
– Potrzebujemy drakońskich środków – apelował naczelny lekarz Rosji Giennadij Oniszczenko. – Nic się nie stanie, jeśli zakażemy palenia w restauracjach i barach. W Europie żadna knajpa nie upadła z powodu takiego zakazu – bronił pomysłów deputowanych. Gdy w lutym do Dumy trafił projekt ustawy Ministerstwa Zdrowia całkowicie zakazującej palenia w lokalach o powierzchni do 50 metrów kwadratowych, ich właściciele uderzyli jednak na alarm, a eksperci twierdzili, że klientela klubów, restauracji i kawiarni może się skurczyć nawet o 30 procent.
Na razie w Rosji palić można prawie zawsze i wszędzie, a jeśli nie można, to i tak się pali. Papierosowy dym jest nieodłącznym elementem atmosfery większości lokali. Wyjątek stanowią nieliczne kawiarnie i restauracje, które oferują osobne pomieszczenia albo wydzielone strefy dla niepalących. W pociągach obowiązuje zakaz palenia w przedziałach, jednak miejscem spotkań palaczy są tzw. tambury, coś w rodzaju przedpokoju przy łącznikach między wagonami.
Według danych senatora Szijanowa w Rosji pali około połowy mężczyzn i co dziesiąta kobieta. Agencja RIA Nowosti podaje, że stosunek palaczy do osób niepalących jest dwukrotnie wyższy niż w Europie Zachodniej. Przyczyniają się do tego niskie ceny papierosów (najtańsze można kupić nawet za równowartość złotówki, średnio paczka kosztuje około 3 – 5 złotych).
[srodtytul] Na lince za oknem[/srodtytul]
– W firmach nie ma wydzielonych miejsc na palenie. Ludzie urządzają palarnie na klatkach schodowych. Już widzę ich zachwyt, gdy usłyszą, że i tego im nie wolno – mówi Żora. – Moja żona jest przeciwniczką palenia. Jeśli mi zabroni palić, to mam się wywiesić za okno na lince? – pyta ze śmiechem.
Dotychczas propozycje radykalnej walki z paleniem były tylko pobożnymi życzeniami. Górą byli papierosowi lobbyści, choć – zgodnie z antynikotynową konwencją Światowej Organizacji Zdrowia – Rosja ma maksimum pięć lat na to, by z raju dla palaczy zmienić się w kraj ze „zdrowymi” przepisami.
Szijanow dąży do tego, aby dzięki jednemu skokowi Rosja znalazła się w miejscu, do którego państwa zachodnie zmierzały przez lata, stopniowo zaostrzając prawa antynikotynowe. Na Zachodzie walka z dymkiem zaczęła się już w 1590 roku, gdy papież Urban VII zagroził ekskomuniką każdemu, kto zażyje tytoniu w kościele, „czy to żując go, czy paląc go w fajce, czy też nosem wciągając na proszek przerobiony”.
Po wyrugowaniu tytoniu z kościołów, szpitali, autobusów itd. w ostatnich latach głównym celem ataku jego przeciwników stały się bary, puby i kawiarnie, jeszcze do niedawna wręcz kojarzące się z papierosowym dymem. Pionierski pod tym względem był amerykański stan Kalifornia, który wprowadził stosowne zakazy w 1998 roku. W jego ślady poszło ponad 30 innych stanów. W 2007 roku Minnesota „Aktem o swobodzie oddychania” zakazała palenia we wszystkich barach i restauracjach na jej terenie. Niektóre miasta Kalifornii rozszerzały już zakaz palenia na parki, plaże i inne miejsca publiczne, coraz bardziej ograniczając obszar swobody palaczy.
[srodtytul] Dorównać Bhutanowi? [/srodtytul]
W 2004 roku Irlandia jako pierwsza zakazała palenia w miejscu pracy. Wkrótce dołączyła do niej Norwegia, potem inne kraje. Państwa Europy zapóźnione pod tym względem starają się szybko nadrobić zaległości. Bułgarski rząd zdecydował, że 1 czerwca 2010 roku wejdzie w życie zakaz palenia we wszystkich biurach, barach, restauracjach i klubach.
W Massachusetts i Kalifornii jedynymi miejscami, gdzie można dziś zapalić pod dachem, są prywatne domy i mieszkania. Ale i one stają się celem ataków ruchu antynikotynowego. Rada miejska Belmont w Kalifornii wprowadziła właśnie zakaz palenia w mieszkaniach i apartamentach. Zwrócili się o to do radnych lokatorzy, którym przeszkadzał dym z papierosów sąsiadów.
Czyżby świat zmierzał w stronę Bhutanu, jedynego obecnie państwa, w którym obowiązuje – od 2005 roku – całkowity zakaz handlu tytoniem i palenia w miejscach publicznych? Zaskakujący projekt Szijanowa i prawo obowiązujące w Belmont wskazują, że nie jest to niemożliwe.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA