fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Owacje dla gwiazd

Mariusz Kwiecień ma piękny głos i wie, jak pokazać jego zalety
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Perfekcyjnie grająca Anne-Sophie Mutter i pięknie śpiewający Mariusz Kwiecień – Festiwal Beethovenowski rozpoczął się świetnymi koncertami. Oba zmuszają jednak do zastanowienia, co lepsze w sztuce: żywioł młodości czy też doświadczenie połączone z precyzją.
Gwiazda światowych sal koncertowych, Anne-Sophie Mutter zadowoliła wszystkich, którzy przybyli w niedzielę do Filharmonii Narodowej na uroczystą inaugurację Festiwalu Beethovenowskiego. Zarówno tych, którzy zasiedli na sali dzięki zaproszeniom i zarezerwowanym biletom, jak i tych, którzy w długiej kolejce czekali do ostatniej chwili na zdobycie wejściówki.
Anne-Sophie Mutter zagrała koncert skrzypcowy Beethovena tak, jak oczekiwano. Jej interpretację można określić krótko – była po prostu perfekcyjna. W każdym momencie skrzypce pięknie śpiewały szlachetnym, czystym dźwiękiem, a wirtuozerskie kadencje płynnie wypływały ze struktury całego dzieła. Muzyczna narracja miała zaś klarowną logikę. Anne-Sophie Mutter nie poddaje się rozmaitym wykonawczym modom. Koncert Beethovena ma w repertuarze od lat 30 i jej ogromne doświadczenie daje znać w sposobie interpretacji. To jest precyzja tak doskonała, że aż przewidywalna. Ta artystka nie należy do tych, którzy potrafią nas zaskoczyć nagłym porywem emocji, odkryciem czegoś niezwykłego w dobrze znanych nutach.
Był to jednocześnie koncert zagrany dostojnie, także za sprawą prowadzącego orkiestrę Sinfonia Varsovia Krzysztofa Pendereckiego. A może tej muzyce przydałoby się więcej radości? Zwłaszcza że mistrz Penderecki do programu wybrał dwa utwory, pokazujące mniej posępne oblicze Beethovena: uwerturę “Die Geschöpfe Des Prometeus” oraz VII symfonię. Pełne radości było natomiast niedzielne popołudnie, gdy w szczelnie wypełnionej sali Zamku Królewskiego zaśpiewał baryton Mariusz Kwiecień. Gdy tylko się pojawił, dostał takie owacje, że wiadomo było, że jego recital musi zakończyć się sukcesem. Trudno się zresztą dziwić, że jego występ przyjęto bardziej owacyjnie niż Anne-Sophie Mutter. Mariusz Kwiecień ma piękny głos i wie, jak pokazać jego zalety. Nawet wówczas, gdy śpiewa tak subtelne liryki jak te, składające się na cykl “Dichterliebie” Schumanna. Kiedy zaś Mariusz Kwiecień w drugiej części recitalu odkrył ogromny ładunek dramatyzmu w pieśniach Karłowicza oraz bawił się, śpiewając “Sensucht” Beethovena, publiczność była zachwycona. Całkowicie podbił ją na bis dwoma różnymi wcieleniami Don Juana. Polski śpiewak odnosi sukcesy w najlepszych teatrach operowych świata, w recitalach prezentuje się sporadycznie. I to jednak było wczoraj słychać w jego interpretacjach. Mariusz Kwiecień lubi się popisywać swoim głosem, chce być wyrazisty tak jak na wielkiej scenie. W jego śpiewie jest żywioł młodości. Pieśni zaś wymagają pewnego wyciszenia, subtelniejszych środków, którymi można osiągnąć ten sam efekt. Być może Mariusz Kwiecień potrzebuje czasu, by to zrozumieć w pełni, nabrać doświadczenia. Oby jednak nie stracił swej radości śpiewania, bo bez niej artysta popada w rutynę. Oba występy rozbudziły apetyt publiczności, festiwal świetnie się rozpoczął, oby tak było dalej. Dziś w Filharmonii Narodowego o godz. 19.30 z krakowską Orkiestrą Akademii Beethovenowskiej pod dyrekcją Michała Dworzyńskiego zagra pianista Konstantin Scherbakov.
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA