fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Bolesny dług Ameryki

Szef Fed Ben Bernanke
AFP
Zadłużenie największej gospodarki świata rośnie wyjątkowo szybko.Przed USA są dwa scenariusze: zgoda na wyższą inflację albo powolna redukcja długu i wolniejszy wzrost
W tym roku rząd amerykański może pożyczyć na rynkach finansowych nawet 2,5 bln dol. Tylko w tym tygodniu wyemitował obligacje o wartości ponad 90 mld dol.
Taki jest m.in. koszt programów pomocowych dla gospodarki. Niedobór w tegorocznym budżecie państwa wyniesie w USA 1,84 bln dol., co stanowi 13 proc. PKB. W przypadku każdego innego kraju taki stosunek do PKB byłby uznany za niebezpieczny. W ciągu najbliższych lat deficyt budżetu nie spadnie znacząco: w przyszłym roku wyniesie ok. 1,4 bln dol., a w 2011 – 970 mld dol. W takich warunkach nie dziwi wzrost długu USA. Dziś to już ponad 11 bln dol., co oznacza, że na każdego Amerykanina, nawet na dziecko, przypada ok. 37 tys. dol. długu.
Zadłużenie Ameryki przyrasta w szalonym tempie – od września przybyło go na kwotę biliona dolarów – to „najlepszy” wynik w historii USA. Na koniec września tego roku ma sięgnąć 12,7 bln dol. Jakie będą tego konsekwencje? – To sytuacja trochę bez wyjścia, władze w USA muszą wybrać mniejsze zło – mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. Scenariusze są dwa: albo Fed pozwoli na wzrost inflacji, co umożliwi nominalne zwiększenie PKB w USA i tym samym zmniejszenie relacji długu do PKB, albo wybierze drogę mocniejszej redukcji deficytu budżetowego poprzez np. podwyżki podatków. Ale to raczej nie pomoże gospodarce. – Ceną pierwszego rozwiązania jest wysoka inflacja. Ale w dłuższym terminie także wyższe długoterminowe stopy procentowe, a te z kolei determinują oprocentowanie obligacji hipotecznych, kluczowych dla amerykańskiej gospodarki – mówi Jakub Borowski, ekonomista Invest-Banku. Jego zdaniem Fed nie dopuści do wzrostu inflacji do poziomu 4 – 5 proc. Tymczasem według amerykańskiego ekonomisty Kennetha Rogoffa USA będą musiały pozwolić sobie na inflację rzędu 6 proc. W lutym wyniosła ona 0,2 proc. rok do roku. – W zapisie z ostatniego posiedzenia Fedu mamy wyraźny sygnał, że bank centralny nie pozwoli inflacji znacząco wzrosnąć. Dopuszczenie do tego wiązałoby się także z kosztami reputacyjnymi – mówi jednak Borowski. – Na razie mamy problem z zagrożeniem deflacyjnym. Widzimy działania, które mają zapobiec deflacji, a te z natury działają na wzrost inflacji – mówi „Rz” Steven Wieting, ekonomista Citibanku w Nowym Jorku. – A jeżeli nawet popyt w gospodarce wzrośnie, to bankowi centralnemu nie będzie trudno zacząć zaostrzania polityki pieniężnej – dodaje. Innego zdania jest Janusz Jankowiak. – Fed będzie bardzo powściągliwy w walce z inflacją. Historia dowodzi, że z takiego zadłużenia wychodzi się tylko poprzez przyzwolenie na wzrost inflacji – twierdzi. I choć USA nie grozi bankructwo, to ekonomiści przyznają, że inwestorzy mogą żądać większej premii za ryzyko od amerykańskiego rządu. Takie sygnały płyną już od największego kredytodawcy Ameryki – Chin. [ramka][b]Krzysztof Rybiński - były wiceprezes NBP, obecnie w Ernst & Young[/b] [b]Rz: Jakie będą skutki lawinowo rosnącego długu USA?[/b] Krzysztof Rybiński: Wiele krajów rozwijających się, w tym Polska, zostanie pozbawionych źródeł finansowania. Potem inwestorzy zaczną się zastanawiać, czy USA będą w stanie oddać pożyczone pieniądze. Rentowność obligacji amerykańskich wzrośnie. A dolar będzie relatywnie mocny tak długo, jak długo potrwa kryzys. Kiedy pojawi się światełko w tunelu, rozpocznie się wieloletni proces osłabienia dolara. Politykę, w której ma się 12 proc. deficytu w relacji do PKB, można prowadzić tylko przez chwilę, i to będąc krajem, który ma walutę rezerwową. [b]Ekonomiści twierdzą, że Fed pozwoli na wzrost inflacji.[/b] Nie tylko pozwoli, ale on ją wygeneruje. Ameryka obciąży podatkiem inflacyjnym resztę świata. Wszyscy, którzy mają oszczędności w dolarach czy amerykańskich obligacjach, powinni w ciągu najbliższych kwartałów zrewidować swoją politykę inwestycyjną. Nie będzie kolejnych planów Obamy, bo rynki powiedzą: nie, dalej nie finansujemy. [b]Wzrost inflacji w Ameryce oznacza szybszy wzrost cen na świecie?[/b] Inflacja ma charakter globalny. Jeżeli z Ameryki wyjdzie impuls, to dotknie on bardzo wiele krajów, w tym Polskę. Dodatkowo trzeba pamiętać, że inne kraje, jak Wielka Brytania czy Szwajcaria, też dodrukowują pieniądze. [i]—qk[/i][/ramka] [ramka][b]Recesja za oceanem[/b] Gospodarka USA dołuje w zastraszającym tempie. W ostatnim kwartale ubiegłego roku spadek sięgnął 6,3 proc., podczas gdy w poprzednich trzech miesiącach gospodarka Stanów Zjednoczonych skurczyła się o 0,5 proc. Amerykański Departament Handlu szacował, że wynik może oscylować wokół -6,2 proc. PKB. Prognozy ekonomistów były bardziej pesymistyczne i mówiły o spadku rzędu 6,6 proc. Tak więc końcowy wynik okazał się nieco lepszy, ale nie był to powód do zadowolenia. Jest to bowiem największe załamanie amerykańskiej gospodarki od 1982 roku. Winę za to ponosi zapaść wszystkich branż. Popyt wewnętrzny skurczył się o 5,8 proc. Firmy tak złych wyników nie notowały od 1953 roku, co, niestety, zmusiło je do masowych zwolnień. W ostatnim tygodniu liczba bezrobotnych w Ameryce wzrosła o 8 tys. do 652 tys. [i]—eg[/i][/ramka] [ramka][b]Kontrola nad rynkiem[/b] Szef Departamentu Skarbu Timothy Geithner chce większej kontroli nad rynkiem finansowym. Ale oprócz np. banków proponuje, by nadzór miał większe kompetencje w odniesieniu do funduszy hedgingowych czy typu private equity. Chce też nadzorować rynki instrumentów pochodnych. – Niezbędne są głębokie i dokładne reformy. Nie żadne tam drobne naprawy, ale całkowicie nowe zasady gry w finanse – mówił wczoraj Geithner. Rząd USA ma nadzieję uzyskać poparcie społeczne dla tych zmian na fali niechęci do instytucji finansowych, które w ostatnich miesiącach musiały być ratowane pieniędzmi podatników. Geithner zapowiedział dalsze prace w Kongresie nad konkretnymi rozwiązaniami prawnymi, choć nie wiadomo, kiedy nastąpi ich finał. Wiadomo, że rząd nie chce czekać z tym do końca kryzysu. O ściślejszej regulacji rynków finansowych Barack Obama będzie także rozmawiał z przywódcami państw G20 na szczycie grupy 2 kwietnia w Londynie. [i]—qk, bloomberg[/i][/ramka] [ramka][b]www[/b] [link=http://www.rp.pl/artykul/252308,266747_Wall_Street.html]Fotocast Kuby Kamińskiego z Wall Street[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA