fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Budżetu nie stać na dopłaty do aut

Zamiana akcyzy na podatek ekologiczny ma nastąpić od 1 stycznia 2010 roku. Czesi zrobili to już w tym roku. Nowym podatkiem nie objęli jednak aut wyprodukowanych po styczniu 2000 r.
Rzeczpospolita
Pomysł Waldemara Pawlaka nie wejdzie w życie. Zamiast tego od początku przyszłego roku ma się zmienić system opodatkowania samochodów rejestrowanych w naszym kraju
Budżetu państwa nie stać na to, aby dopłacać do każdego złomowanego auta 1 tys. euro. Taki pomysł zgłaszał wicepremier Waldemar Pawlak. Wzorował go na rozwiązaniach wprowadzonych m.in. w Niemczech. Rząd w Berlinie zaproponował 2,5 tys. euro za każde zezłomowane auto liczące powyżej dziesięciu lat. W Polsce – według pomysłu Pawlaka – premia przysługiwałaby w momencie zakupu samochodu emitującego do atmosfery nie więcej niż 155 gramów CO2 na kilometr – przy jednoczesnym zezłomowaniu co najmniej dziesięcioletniego pojazdu.
Ten pomysł resort finansów określił jednak jako niemożliwy do zrealizowania. – U naszych sąsiadów po dopłaty zgłosiło się już prawie 400 tys. kierowców – wyjaśnia wiceminister finansów Maciej Grabowski. – Szacujemy, że u nas w pierwszym okresie chętnych mogłoby być około 200 tys., czyli w budżecie musiałoby się znaleźć blisko miliard złotych. Takiej kwoty nie mamy. Resort finansów postanowił więc zaproponować inne rozwiązanie, które ma nas zachęcić do jeżdżenia autami emitującymi mniej szkodliwych substancji do atmosfery – podatek ekologiczny. – Niewątpliwie rozwiązanie to mogłoby przynieść więcej korzyści niż stosowane obecnie, pod warunkiem że podatek byłby płacony co roku, a nie tylko w momencie rejestracji – uważa Wojciech Drzewiecki z Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar. [wyimek]14,3 roku wynosi średni wiek samochodów obecnie zarejestrowanych w Polsce[/wyimek]
Jego zdaniem rynek dobrze przyjmie taką propozycję pod warunkiem, że stawki zostaną odpowiednio wyliczone. – Kalkulacja musi być tak przeprowadzona, aby zachęcić do wymiany samochodów emitujących więcej szkodliwych spalin na auta „czystsze”. Koszt zakupu takich pojazdów, nowych czy też używanych, byłby mniejszy. Podatek ekologiczny stanowiłby bowiem ledwie ułamek dotychczasowej akcyzy, szczególnie w przypadku nowych aut o dużej pojemności. Od 1 grudnia 2006 r. przy zakupie aut o pojemności silnika do 2000 cm sześc. stawka akcyzy wynosi 3,1 proc., a od stycznia tego roku przy samochodach o większej pojemności silnika – 18,6 proc. W ubiegłym roku do kasy państwa z tego tytułu wpłynęło ponad 1,5 mld zł. Obecnie według GUS w Polsce zarejestrowanych jest 14 mln aut, a średni wiek samochodu to 14,3 roku. Samar szacuje, że aut jest mniej – około 12 mln, średni wiek zaś nie przekracza 12 lat. To jednak i tak nie są optymistyczne dane w porównaniu z krajami zachodniej Europy – tam średni wiek aut wynosi 8 lat. Rozwiązanie, które mogłoby ten stan zmienić, cieszy też producentów samochodów. – Podatek ekologiczny zmusi ludzi do przemyśleń – uważa Roman Kantorski, szef Polskiej Izby Motoryzacyjnej. – Może wreszcie dotrze do nich, że dziesięcioletnie auto nigdy nie będzie już w pełni sprawne, choćbyśmy ciągle w nim coś wymieniali. Jego zdaniem podatek ma też tę przewagę nad akcyzą, że nie będzie można nim manipulować, jak to miało miejsce choćby w tym roku w przypadku samochodów o dużej pojemności silnika. [ramka][srodtytul]Jak to robią Niemcy[/srodtytul] Najwięcej na wsparciu sprzedaży nowych samochodów skorzystały Niemcy. Wysokość dopłaty wynosi tam 2,5 tys. euro. Taka kwota nie tylko zdołała zahamować spadek sprzedaży, ale jeszcze ją zwiększyła. W lutym liczba rejestracji nowych aut podniosła się o ponad jedną piątą i zbliżyła do prawie 280 tys. Powodzeniem cieszyły się zwłaszcza niewielkie modele Forda: Fusion, Fiesta oraz produkowany w Polsce Ka. Liczba zamówień na nie w pierwszych dwóch miesiącach tego roku wzrosła wobec ubiegłego roku kilkakrotnie. —adw[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA