fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Nabucco już bez priorytetu

AFP
Unia nie dofinansuje gazociągu Nabucco, choć miał uniezależnić ją od Rosji. Projekt, który jeszcze w styczniu popierała niemal cała Wspólnota, spadł z listy najważniejszych inwestycji
Decyzja o dofinansowaniu budowy rurociągu, który będzie transportować gaz z rejonu Morza Kaspijskiego do Europy, miała zapaść na rozpoczynającym się jutro szczycie Unii Europejskiej. Wspólnota ma bowiem do podziału kwotę 5 mld euro z nadwyżki budżetowej i zamierzała większość tej kwoty – ok. 3,9 mld euro – przeznaczyć na inwestycje w zakresie energetyki, w tym poprawiające bezpieczeństwo dostaw surowców. A taką bez wątpienia jest Nabucco.
Tymczasem wczoraj rosyjska agencja Ria Novosti podała, że projekt „znikł” z listy priorytetów i wbrew zapowiedziom nie zostanie dofinansowany kwotą 250 mln euro. Obecnie mówi się zaledwie o 50 mln euro. W porównaniu z rzeczywistymi kosztami budowy, prognozowanymi na 8 – 10 mld euro, jest to kwota znikoma. Jeśli informacje RIA Novosti, która powołuje się na źródło w Radzie Ministrów Komisji Europejskiej, potwierdzą się, będzie to dużym sukcesem niemieckiej dyplomacji. To właśnie władze w Berlinie od początku ostro sprzeciwiały się propozycjom wsparcia finansowego z kasy Wspólnoty dla Nabucco. I to mimo, że wiele państw Unii popiera projekt, zwłaszcza po ostatnim konflikcie rosyjsko-ukraińskim, w efekcie którego koncern Gazprom wstrzymał dostawy gazu dla Europy przez Ukrainę. Tuż potem – na międzynarodowej konferencji w Budapeszcie pod koniec stycznia, z udziałem ministrów państw zainteresowanych inwestycją, a także szefa KE – padały wyjątkowo silne słowa poparcia dla budowy gazociągu. Uznano go za jeden z najlepszych sposobów poprawy bezpieczeństwa zaopatrzenia Europy w gaz ziemny.
O możliwości dofinansowania prac mówili szefowie Europejskiego Banku Inwestycyjnego i EBOR. Dla ekspertów było więc jasne, że realizacja Nabucco stała się nie tylko bardziej realna, ale i możliwa w 2014 r. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać na niekorzyść Nabucco i uczestniczących w nim firm (MOL, OMV, Bulgargaz, Transgaz, Botas i RWE) po wypowiedzi kanclerz Angeli Merkel, iż Niemcy oficjalnie są przeciwni wsparciu finansowemu inwestycji. Równocześnie władze w Berlinie zabiegają o to, by instytucje europejskie zaangażowały się w finansowanie gazociągu Nord Stream z Rosji przez Bałtyk do Niemiec, w którym oprócz Gazpromu uczestniczą też niemieckie E.ON i BASF, holenderska Gasunie i Gaz de France. Kilka dni temu pojawiła się informacja, że E.On finalizuje rozmowy z Gazpromem o nabyciu udziałów w rosyjskich złożach. Może okazać się jutro, że niemiecki sprzeciw popiera też przywódca Francji. Rezygnacja z dofinansowania Nabucco byłaby najlepszą wiadomością dla Rosjan. Gazprom ma bowiem alternatywę dla Nabucco, czyli South Stream, który zwiększy tylko uzależnienia Unii od dostaw rosyjskiego gazu. A Gazpromowi pozwoli kontrolować eksport gazu z Turkmenistanu, Kazachstanu i Azerbejdżanu, które to kraje mają być dostawcami surowca do Nabucco. [ramka][srodtytul]Opinia: Stefan Meister, ekspert Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej[/srodtytul] Rezygnacja UE z dofinansowania Nabucco oznacza, że nie ma politycznej woli w gronie krajów członkowskich kształtowania wspólnej polityki energetycznej. O konieczności dywersyfikacji dostaw i solidarności energetycznej sporo ostatnio mówiono – po wojnie w Gruzji i sporze rosyjsko-ukraińskim – ale nic się nie zmieniło. Kłopoty z Nabucco nie mają większego wpływu na budowę Nord Stream, ale w sumie wzmacniają pozycję Rosji jako dostawcy energii. Zwiększa się uzależnienie energetyczne Europy od Rosji. Przynajmniej w najbliższych latach. W dalszej perspektywie konieczne będą dostawy energii spoza Rosji. [i]—not. p.jen.[/i][/ramka] [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=a.lakoma@rp.pl]a.lakoma@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA