Świat

Chavez może rządzić również po 2012 roku

Hugo Chavez
AFP
Mieszkańcy Wenezueli poparli korzystne dla prezydenta zmiany konstytucji
Zmiany w konstytucji, dzięki którym prezydent Hugo Chavez będzie mógł się ubiegać o kolejną kadencję nieograniczoną ilość razy, poparło 54 proc. głosujących Wenezuelczyków – podała komisja referendalna. Gdy ogłoszono wyniki, na ulice wyległy tysiące zwolenników Chaveza wymachujących czerwonymi flagami. – W 2012 roku będą wybory. Jeśli Bóg nie postanowi inaczej i jeśli lud nie zadecyduje inaczej, ten oto żołnierz znów będzie kandydatem! – wołał Chavez do tłumów z balkonu pałacu Miraflores.
Prezydent, były oficer wojsk spadochronowych, sprawuje władzę już od 1998 r., kiedy pierwszy raz wygrał wybory. W ciągu dekady ten kontrowersyjny lewicowiec stał się jednym z najbardziej znanych przywódców na świecie. Pochodzący z nauczycielskiej rodziny Chavez pierwszy raz próbował objąć władzę w 1992 roku, dokonując zamachu stanu. Wcześniej wraz z kilkoma kolegami założył podziemną Boliwaryjską Armię Ludu Wenezueli. W walkach puczystów z oddziałami wiernymi rządowi zginęło 18 osób, a 60 zostało rannych. Osaczony Chavez musiał się poddać, ale zyskał sympatię wielu Wenezuelczyków zniechęconych do polityki ekonomicznej rządu. Przesiedział dwa lata w więzieniu, a po wyjściu założył partię Ruch Piątej Republiki.
Wybory wygrał dzięki umiejętnej krytyce skorumpowanych partii i systemu społecznego opartego na drastycznych nierównościach majątkowych.Zajadle atakował bogatych. – W luksusowych willach urządzają sobie orgie, upijając się whisky – grzmiał na wiecach. Po zwycięstwie wprowadził wiele programów socjalnych, które miały zapewnić wsparcie najbiedniejszym. Mimo to nie udało mu się zmniejszyć ogromnego marginesu biedy i patologii społecznych. W polityce zagranicznej Chavez zasłynął demonstracyjnymi gestami przyjaźni wobec Kuby i Iranu oraz permanentnym konfliktem z Ameryką. George’a W. Busha nazwał na sesji ONZ diabłem. USA wsparły wenezuelską opozycję, która w 2002 r. podjęła próbę usunięcia Chaveza. Konstytucyjny zamach stanu się jednak nie udał, a prezydent wyszedł z niego wzmocniony. Kolejne wybory wygrał dużą większością głosów. Ostatnio stwierdził, że potrzebuje jeszcze dziesięciu lat, by „zakorzenić w kraju socjalistyczną rewolucję”. Po sukcesie w referendum w ostatnią niedzielę będzie mógł pozostać na stanowisku po upływie obecnej kadencji w 2012 r. Warunkiem jest wygranie kolejnych wyborów.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL