fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Opozycja jest zabetonowana

Sławomir Nowak zapewnia, że nie widzi siebie w roli następcy Donalda Tuska jako lidera Platformy
KFP
W PO nie musi dojść do zmiany lidera, jeśli Donald Tusk przeniesie się do Pałacu, bo prezydent mógłby zachować legitymację partyjną - mówi Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego premiera.
[b]Jakie są najważniejsze wyzwania dla rządu na Nowy Rok?[/b]
Jest ich mnóstwo. Przede wszystkim musimy poradzić sobie z tymi propozycjami, które napotykają weto prezydenta. Przeprowadzić reformę ochrony zdrowia. Przyszły rok to też wielkie wyzwania infrastrukturalne kontynuacja programu dochodzenia do Euro 2012, kolejne umowy na drogi i autostrady-zakończymy przetargi na całe A1 a także kolejne setki Orlików. Inwestycje w infrastrukturę stają się szczególnie ważne w obliczu zagrożeń jakie niesie ze sobą światowy kryzys. Dalej będziemy inwestowali w edukację młodzieży - chcemy nowoczesnych e- bibliotek w powiatach. Przyszły rok to też na pewno dalsza realizacja reformy systemu oświaty, czyli sześciolatki do szkół.
[b]To też będzie trudne, PiS jest przeciw.[/b]
Nie uciekniemy od prozy życia, która nazywa się weto prezydenta. Opozycja musi wreszcie wziąć odpowiedzialność za państwo i przestać działać na zasadzie im gorzej, tym lepiej.
[b]Wy będziecie rozliczani, nie opozycja.[/b]
Nie uciekamy od odpowiedzialności. Jaki rząd wcześniej przeprowadził reformę emerytur pomostowych? Żaden. My to zrobiliśmy, wiedząc, że to są koszty społeczne. Powiedzieliśmy wielu ludziom, że niestety nie stać nas na ten system. Kasjerka na kolei nie może przechodzić na wcześniejszą emeryturę, bo kasjerka w Tesco na nią nie przechodzi. Musieliśmy ten koszt ponieść i go ponosimy.
Nie znaczy to jednak, że w takich sytuacjach nie powinniśmy liczyć na opozycję. Na tym polega dojrzałość demokracji, że jest podział na rząd i opozycję. Ale w kluczowych sprawach musi być porozumienie. W Polsce tego nie ma. Mamy zabetonowaną opozycję.
[b]Rolą opozycji jest patrzeć na ręce władzy i mieć inne zdanie.[/b]
To jest definicja destrukcyjnej opozycji. Nigdzie w Europie nie ma takiej formacji, która z zasady „im gorzej, tym lepiej”, uczyniła swój sposób funkcjonowania. A są sytuacje, w których naprawdę trzeba odłożyć na bok spory. Taką sprawą powinno być Euro, kryzys. Dzisiaj PiS z lubością roztacza czarne wizje nad polską gospodarką, bo liczy na to, że to ich wyniesie do władzy. Grają na kryzys wiedząc jednocześnie, że kryzys nie ma źródeł w Polsce i tylko razem możemy mu przeciwdziałać. To cyniczne.
[b]Postawiliście wysoko poprzeczkę w poprzedniej kadencji...[/b]
Skąd! My jako opozycja poparliśmy flagowe koncepcje PiS, jak rozwiązanie WSI, czy powołanie CBA. Potem tego żałowaliśmy, bo okazało się, że wyszły z tego wynaturzone poczwarki. Ale poparliśmy.
[b]Ale rozwiązanie WSI było zbieżne z waszym programem. A PiS nie miał w programie np. podatku liniowego. Natomiast w innych sprawach – PiS nie mówi: nie wprowadzajmy euro, czy: nie odbierajmy pomostówek. Tylko: zróbmy to, ale na innych zasadach.[/b]
No właśnie. My wtedy byliśmy w stanie poprzeć projekty, które oni położyli na stole. A oni dzisiaj mówią, że nie poprą naszych projektów, ale nie mówią, co w zamian. PiS stało się najbardziej antyeuropejską i anachroniczną formacją w Sejmie.
[b]Pomysł Platformy ustawy kompetencyjnej, w której Platforma chce zapisać, że prezydent nie będzie uczestniczyć w szczytach UE, nie przysłuży się poprawie relacji. [/b]
To szukanie wyjścia z labiryntu, w którym nie z własnej woli znaleźliśmy się. Część konstytucjonalistów uważa, że nie ma najmniejszego problemu, że konstytucja jest jasna. Ale ona nie odpowiada na brutalną praktykę działania- sytuacje kiedy jest jawnie naginana albo gwałcona. Mam na myśli uporczywe wchodzenie prezydenta w nie swoją rolę w polityce zagranicznej i nadinterpretowanie przepisów konstytucji. Skoro mamy taki realny problem, to jedynym rozwiązaniem, jakie ustawodawca może zastosować to doprecyzować na poziomie aktu niższego szczebla kompetencje władz tak jak w setkach innych przypadków.
[b]Czy prezydent jeżdżąc na szczyty przeszkadza premierowi?[/b]
Chodzi o przejrzystość i higienę pracy. Każdy ma swoją rolę. Źle by było, gdyby premier postanowił, że to on będzie przyznawać odznaczenia i ordery.
I choć to element polityki wewnętrznej, a zgodnie z konstytucją to rząd ją prowadzi, to nie wyprowadzamy z tego wniosku, że od teraz to Premier będzie przyznawał ordery. Podobnie prezydent nie powinien wyprowadzać z zapisu o współdziałaniu z rządem w polityce zagranicznej, zbyt daleko idących wniosków i być tam, gdzie nie jest potrzebny.
[b]
Zapłacicie rachunek za samolot, który Kancelaria Prezydenta musiała wyczarterować, bo nie dostała maszyny do Brukseli?[/b]
Szczęśliwie od czasu kiedy Fenicjanie wymyślili pieniądze, jak ktoś coś kupuje, to musi za to zapłacić. Obiecuję, że zawsze kiedy będziemy potrzebowali samolot, na przykład będziemy czarterować dla premiera czy ministrów, to za to zapłacimy.
[b]Nie poczuwacie się nawet, że głupio wyszło?[/b]
Do tego, że głupio wyszło, poczuwamy się, jednak nie z naszej winy. Mamy do czynienia z pewnym przekładańcem, na samym dole mamy spór o konstytucję, na to nakładają się jak w cieście kolejne warstwy i nikt już nie patrzy, co jest na dole. To sprawa konstytucji jest najważniejsza, nie sprowadzajmy więc tego do problemu samolotu.
[b]Czyli zapłacenie rachunku byłoby przyznaniem, że prezydent ma prawo latać na szczyty?[/b]
Nie. To byłaby zgoda na jakiś irracjonalny system i fanaberie urzędników
[b]Pan mówi o przeszkodach w rządzeniu. Ale dotychczas trudno było wam się porozumieć także z lewicą. Czy po głosowaniu nad wetem do emerytur pomostowych powstanie parlamentarna koalicja?[/b]
Nie gramy na podział na Lewicy. Oni są w głębokim kryzysie organizacyjnym, ideowym. Są dla nas partnerem w Parlamencie, ale nie konkurencją polityczną, której chcemy wyrywać elektorat. Dobrze, że są jeszcze partnerzy w Sejmie, z którymi można się porozumieć.
[b]Lewica domaga się jak najszybszego zakończenia prac nad ustawą medialną. W przyszłym roku wspólnie przejmiecie media publiczne?[/b]
W ogóle nie ma mowy o przejmowaniu, ani wspólnym ani samodzielnym TVP. Media publiczne wymagają reformy. Gdzyby nasza propozycja ustawy medialnej nie została swego czasu odrzucona przez prezydenta i lewicę, to dziś nie bylibyśmy świadkami żenujących spektakli walki o wpływy pisu i ex przystawek Dzisiaj media publiczne to łupy politycznei rozdęte kosztownemolochy, ale jest pozytyw- od czasu sporu Urbański- Farfał TVP realizuje cząstkę misji- dostarczają rozrywki
[b]W przyszłym roku czekają rząd pierwsze wybory, do Parlamentu Europejskiego.[/b]
To jest bardzo poważne wyzwanie dla PO, bo to będzie pierwszy test wyborczy dla rządu. Liczymy na zwycięstwo, ale wszystko będzie zależeć od frekwencji. Trzeba się skupiać na jej podnoszeniu, na tym, żeby Polacy chcieli pójść na te wybory. Jeśli frekwencja będzie niższa niż 30 procent, wszystko się może zdarzyć. Każda zdyscyplinowana grupa elektoratu przy niskiej frekwencji waży bardzo dużo. Elektorat radiomaryjny może dać zwycięstwo PiS-owi.
[b]Premier nie wyklucza, że przed eurowyborami nastąpi rekonstrukcja rządu. W pana ocenie jest potrzebna?[/b]
Nie wypowiadam się na ten temat. To Prezes Rady Ministrów jest od układania sobie rządu. Myślę, że ten rząd jest dużo lepszy niż wielu się wydawało na początku, niż potem zbierał oceny. Jakby porównać obecnych ministrów do poprzedników, to jest to ekstraklasa. Nam się zarzuca, że przywiązujemy wagę do PR, a w rzeczywistości bardzo często nie potrafimy opowiedzieć o rzeczach, które robimy, które się dzieją w tych ministerstwach.
[b]To wyciągnięcie z tego jakieś wnioski? Wymienicie rzeczników?[/b]
Kluczem są efekty rządzenia. W ostatnich sondażach poparcie dla minister Kopacz wzrosło o 7 punktów. Okazuje się, że jak ktoś ma odwagę ze swoim poglądem przebijać się do przodu, to jest przez ludzi nagradzany.
[b]Nie wymieniłby pan ministra zdrowia?[/b]
Nie namówicie mnie na żonglowanie stanowiskami. Minister Kopacz jest jednym z najlepszych ministrów w tym rządzie.
[b]W Europarlamencie też się odnajdzie?[/b]
Jest politykiem wszechstronnym, ale to byłaby duża strata dla rządu, gdyby zdecydowała się na odejście do Parlamentu Europejskiego.
[b]Widzi się pan w przyszłości w roli następcy Donalda Tuska jako szefa PO?[/b]
Nie. Nie wpychajcie mnie w takie dyskusje.
[b]A pamięta pan marcową Radę Krajową Platformy podczas której była mowa o tym, że w partii musi nastąpić zmiana pokoleniowa?[/b]
To jest naturalna tendencja. Po Helmucie Kohlu przyszła Angela Merkel. Ale w Platformie Obywatelskiej nie istnieje dziś temat następców. Jeśli nawet osoby odpowiedzialne za przygotowanie następców o tym myślą, to na pewno nie ja. Teraz są inne sprawy do zrobienia. Mam inne plany
[b]Pana zdaniem osoba, która obejmie urząd prezydenta powinna zrzec się legitymacji partyjnej?[/b]
Nie uważam, aby to był konieczny wymóg. Prezydent Stanów Zjednoczonych i prezydent Francji obejmując urząd pozostają dalej członkami partii. To raczej kwestia mentalności. Nie bądźmy naiwni. Z dniem wygranych wyborów, prezydent-elekt nie zmienia poglądów na świat. A to światopogląd wpływa na przynależność do partii politycznej. Można zrezygnować z członkostwa i nadal być liderem partyjnym, jak jest dzisiaj. Ale można też być ponadpartyjnym odpowiedzialnym za wszystkich prezydentem i mieć w portfelu legitymację swojej partii.
[b]To znaczy, że jeśli Donald Tusk zdecyduje się na start w wyborach prezydenckich i obejmie urząd, w PO nie dojdzie do zmiany lidera?[/b]
Trudno jest nagle zmieniać pewną tradycję i praktykę związaną z prezydenturą. Może ta tradycja nie jest jeszcze bardzo długa, ale w Polsce mimo wszystko dotychczas prezydenci rezygnowali z przynależności do partii. Myślę jednak, że warto wspólnie na ten temat dyskutować.Takie decyzje warto podejmować na podstawie posiadanych danych, dzisiaj nie zakładałbym się, że Premier Tusk wystartuje w wyborach prezydenckich.
[b]Ostatnio w mediach m.in. poseł Sławomir Nitras powiedział, że za opisywanymi sporami między Grzegorzem Schetyną i Donaldem Tuskiem kryją się tarcia między zapleczami obu premierów. Spory ucichły, bo „dwory” zostały skarcone?[/b]
Problemem polskiej publicystyki i polityki jest to, że na pewne tematy wypowiadają się ludzie, którzy nie mają o nich pojęcia. Nie czytałem tej opinii Sławka Nitrasa. Ostatnio przypisywano mi nawet rywalizację z Tomkiem Siemoniakiem ( wiceministrem MSWiA – red.). A my się przyjaźnimy od wielu lat. Media jak nie mają konfliktu, to muszą go wygenerować. Jest cześć zawiedzionych publicystów, sierot po PiS-ie, których krew zalewa, jak widzą koalicję, która jest monolitem. A na czele największej w Polsce partii stoi świetnie zgrana ekipa lojalna i lubiąca się. Niektórzy chcą PO postrzegać przez pryzmat dotychczasowych stereotypów politycznych, trochę jak w greckiej tragedii, gdzie wszystko zmierza do tragicznego końca. Może nie wszystko jest idealne, ale u nas nie ma bratobójczych klik.
[b]A może po ponad roku rządzenia to w Platformie pojawiają się niezadowoleni, z tego, np. że ktoś nie dostał stanowiska, albo jest niedoceniany, a inni nic nie robią. I te historie o sporach w otoczeniu władzy wcale nie są takie „publicystyczne”.[/b]
Nie mam takich sygnałów. A już na pewno nie dochodzi do tego we władzach Platformy. Jeśli pani pyta, jak jest ostatnio w relacjach między Grzegorzem Schetyną a Donaldem Tuskiem to tak samo, jak przez ostatnie kilkanaście lat od kiedy razem pracują, przyjaźnią się i grają w piłkę. Ale im częściej się powtarza, że wszystko jest ok, tym częściej ludzie mówią: cha, cha, na pewno coś jest na rzeczy. No cóż, a nasza strategia pozostaje niezmienna- robić swoje!
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA