fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Poszukiwanie recepty na recesję

Przychody największych spółek chemicznych w 2007 r., w mln zł
Rzeczpospolita
Spółki chemiczne tną koszty, ograniczają produkcję i poszukują nowych rynków zbytu. Na początku przyszłego roku sytuacja w branży się nie poprawi
Przemysł chemiczny wyjątkowo boleśnie odczuwa skutki kryzysu. Spadek wartości spółek, kłopoty ze sprzedażą, wzrost kosztów z powodu droższego gazu i energii – to problemy wszystkich spółek z branży, która przez pierwsze trzy kwartały tego roku przynosiła wysokie zyski. W czwartym kwartale sytuacja diametralnie się zmieniła.
Spadek popytu na nawozy i tworzywa sztuczne odbił się na wszystkich spółkach wchodzących w skład giełdowego indeksu WIG-Chemia. Między 18 listopada a 18 grudnia akcje Ciechu potaniały o 10,8 proc., a Zakładów Chemicznych Police o 5,2 proc. Zmalały też notowania walorów Azotów Tarnów (o 28,4 proc.) i Synthosu (o 21,7 proc.). Udało się jedynie zakładom Azotowym Puławy: cena na zamknięciu notowań 18 grudnia była o 12,5 proc. wyższa niż 18 listopada.
Jeszcze gorsze są wyniki w ujęciu trzech miesięcy. Akcje tarnowskich Azotów straciły 52,7 proc., Ciechu 62,6 proc., Polic prawie 65 proc., Puław 35,2 proc., a Synthosu 43,4 proc.
Spółki usiłują dostosować się do nowej sytuacji. Jednym ze sposobów jest cięcie kosztów i ograniczanie produkcji. Na to ostatnie zdecydowały się Puławy i Tarnów. Ograniczenia dotknęły również Police. Przedsiębiorstwa modyfikują także strukturę produkcji. Ciech zamierza wykorzystać koniunkturę na sodę.
– Moglibyśmy bez problemu sprzedać kilkaset tysięcy ton więcej, niż jesteśmy w stanie wyprodukować – twierdzi Ryszard Kunicki, prezes Ciechu.
Spółka, której przychody ze sprzedaży sody po trzech kwartałach (rok do roku) wzrosły o 40 proc. i wyniosły prawie 1 mld zł, planuje zwiększenie zdolności produkcyjnych w tej dziedzinie do 2,2 mln ton w drugim kwartale przyszłego roku. Ten rok zamknie produkcją w wysokości prawie 2 mln ton, z czego blisko 800 tys. ton pochodzić będzie z należących do grupy fabryk w Niemczech i Rumunii.
Segmentem, który może odczuć wkrótce poprawę, będzie produkcja nawozów. Popyt na nie zwiększa się na początku każdego roku. Teraz jednak wzrost będzie mniejszy niż zwykle z powodu kryzysu. Dlatego spółki nawozowe szukają dodatkowych zysków w innych segmentach rynku.
– Liczymy na stabilność produkcji bieli tytanowej – twierdzi Ryszard Siwiec, prezes Polic.
Spółka chce bowiem wykorzystać radykalny spadek cen siarki – podstawowego surowca do produkcji bieli. Police zamierzają zwiększyć przychody do 5 mld zł w 2016 r. Dlatego przygotowały plan inwestycyjny o wartości 600 mln zł. Największym wydatkiem – do 200 mln zł – będzie duża akwizycja, do której może dojść na początku przyszłego roku. Kolejne 125 mln zł ma kosztować zwiększenie produkcji mocznika, a 120 mln zł spółka zainwestuje w rozbudowę portu morskiego. Firma zamierza ponadto usprawnić logistykę, a także pozyskać nowych partnerów do budowanego klastra chemicznego.
Z kolei Puławy zamierzają zwiększyć produkcję kaprolaktamu, używanego do wytwarzania tworzyw sztucznych. Spółka miała ze sprzedażą tego produktu spore kłopoty. Spadek popytu zmusił ją do wycofania się z Chin. Teraz jednak znalazła nowe rynki zbytu.
– Pojawiają się pozytywne symptomy. Nie jesteśmy jeszcze pewni trwałości tych trendów, ale nasi handlowcy starają się je maksymalnie wykorzystać – twierdzi Paweł Jarczewski, prezes Puław.
Czy te działania pomogą przezwyciężyć kryzys? Analitycy ostrzegają, że początek przyszłego roku nie przyniesie korzystnych zmian w branży.
– Spółki funkcjonują w środowisku pełnym niewiadomych. Na wielu rynkach transakcje zamierają, a w takiej sytuacji trudno np. określić poziom cen – twierdzi Kamil Kliszcz, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku.
Kłopoty przeżywają nie tylko polskie firmy. Mocno odczuwa je m.in. Jara we Włoszech, BASF i SKW Piesteritz w Niemczech, Pothas Corp. w Trynidadzie, Rovno Azot i Cherkassy na Ukrainie, Uralchem w Rosji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA