fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Niesiołowski znowu atakuje media

Niech sobie PiS nie robi cyrku - powiedział wicemarszałek Stefan Niesiołowski
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
„Wyrzucenia lizusów” z TVP domaga się wicemarszałek Stefan Niesiołowski. Według polityków opozycji to oznaka niedobrych obyczajów
Stefan Niesiołowski w niedzielnym programie TVN „Kawa na ławę”, mówiąc o sytuacji w Telewizji Polskiej, stwierdził, że należy „wyrzucić z gmachu na Woronicza paru zaprzyjaźnionych z tym towarzystwem redaktorów, którzy udają niezależnych dziennikarzy”. – Nie chcę wymieniać ich z nazwiska – powiedział „Rz” wicemarszałek Sejmu – bo chyba większość osób doskonale wie, o kim mówię. To ludzie, którzy chcą się przypodobać PiS.
Niesiołowski dodał, że nie interesuje go, czy te osoby zostaną usunięte przez obecny czy kolejny zarząd. Ale uważa, że „nieobiektywni dziennikarze” nie mogą pracować w publicznych mediach. – Jeśli PiS otworzy partyjną telewizję czy gazetę finansowaną z dotacji, to niech te osoby tam pracują – stwierdził.
[wyimek]W Niemczech telewizję publiczną obsadzono dziennikarzami zbliżonymi do rządzących partii [/wyimek]– Chcecie wyrzucać dziennikarzy. Widać, o co chodzi Platformie – ripostował w TVN prezydencki minister Michał Kamiński. W rozmowie z „Rz” Niesiołowski odpowiada Kamińskiemu: – Udowodnimy, że nie chcemy kłaść łapy na mediach. Ale najpierw trzeba z nich usunąć ludzi związanych z PiS.
– Trudno mi oceniać wypowiedzi marszałka – mówi poseł PiS Jan Ołdakowski. Jego zdaniem politycy nie powinni wystawiać cenzurek dziennikarzom. – Niesiołowski występuje tu w roli komentatora, którego nie obowiązują dobre obyczaje.
Podobnego zdania jest były członek KRRiT Jarosław Sellin: – Ja takich dziennikarzy w TVP nie widzę, i tu się moja ocena różni od opinii wicemarszałka. Myślę, że to były słowa niepotrzebne i nieuprawnione.
Nie tylko w Polsce politycy mają ochotę decydować o tym, kto pracuje w mediach publicznych. – We Francji przy każdej zmianie władzy z telewizji usuwa się „niewygodne” elementy – mówi Jean Quatremer, dziennikarz dziennika „La Liberation”. – Telewizja bezpośrednio podlega rządowi. Jej kierownictwo nie może podjąć żadnej decyzji bez zgody władz.
W Niemczech znaleziono sposób na równowagę sił. Oba kanały telewizji publicznej obsadzono dziennikarzami zbliżonymi do dominujących opcji politycznych: chadecji i SPD.
– W Polsce media publiczne wciąż uważa się za media państwowe, które mają służyć partii rządzącej – mówi „Rz” Jan Puhl, publicysta tygodnika „Der Spiegel”. – Nie przypominam sobie, by niemiecki polityk zaatakował dziennikarza telewizji publicznej za głoszone przez niego poglądy.
W lutym Niesiołowski atakował ostro także „Rz” za ujawnienie stenogramów z tajnego posiedzenia Sejmu, na którym minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski miał mówić o podsłuchach zakładanych za rządów PiS. – „Rzeczpospolita” powinna być ukarana finansowo za ujawnienie tajnych stenogramów – grzmiał marszałek. „Rz” broniła Krystyna Mokrosińska, szefowa SDP: – Dziennikarz ma prawo korzystać z innych źródeł informacji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA