fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Są sposoby przeciwdziałania próbom podwyżek

Dariusz Filar
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Przed euro w sklepach będą podwójne ceny. Na Malcie przedsiębiorcy zobowiązali się do ich niezaokrąglania
Głównym argumentem przeciwników wprowadzenia euro jest wzrost cen po przyjęciu wspólnej waluty. W większości krajów, które w 2002 r. wprowadziły euro, dało się słyszeć głosy, że euro doprowadziło do wyższych cen.
W Niemczech na euro zaczęto mówić „teuro” od teuer – drogi. Media donosiły o znacznych podwyżkach w krajach południowej Europy – najmocniej narzekali Włosi.
Skąd wzięło się przeświadczenie, że euro równa się drożyzna, skoro unijny urząd statystyczny twierdził, że euro przyczyniło się do wzrostu inflacji o nie więcej niż 0,3 – 0,4 pkt proc.?
Efekt ten, nazwany „cappuccino”, nie jest do końca zbadany, a jego konstrukcja opiera się na kilku założeniach. Pierwsze to różnice między inflacją rzeczywistą a postrzeganą przez społeczeństwo, które patrzy na ceny przez pryzmat najczęściej kupowanych produktów – czyli np. we Włoszech wspomnianej kawy, a we Francji – bagietki. Ceny takich produktów codziennego użycia wzrosły najmocniej, co wzmogło w ludziach poczucie wszechogarniającej drożyzny.
Dodatkowo tą kwestią mocno interesowały się media, których relacje podsycały to wrażenie. Wreszcie wprowadzenie euro wywołało skumulowany efekt zmian cenników z walut narodowych na euro. A to dobra okazja do zaokrąglenia cen w górę. To, że zjawisko to jest problemem, świadczy sposób, w jaki do wspólnej waluty przygotowywała się Słowenia, korzystając z doświadczeń starych krajów strefy euro.
[wyimek]80 proc. barów i restauracji w Niemczech wykorzystało przejście na euro do podwyżek cen, jak pokazały badania, nawet o 30 proc.[/wyimek]
Ceny były tam monitorowane już przed przystąpieniem do eurolandu, a przez pół roku cenniki były dostępne w tolarach i euro. I tak nie powstrzymało to podwyżek w restauracjach, barach i kawiarniach. Urząd statystyczny sprawdził także, że w grudniu 2006 r., a więc miesiąc przed przyjęciem euro, zdrożały także kosmetyki, meble czy sprzęt komputerowy, choć oczywiście ich wpływ na inflację raportowaną przez urząd był nieznaczny. Wzrosły także ceny usług bankowych. W sumie, według rządu słoweńskiego, wpływ wprowadzenia euro na tempo wzrostu cen wyniósł zaledwie 0,24 pkt proc., czyli na tle pozostałych krajów strefy euro całkiem niewiele.
Na Malcie i Cyprze po wprowadzeniu euro także raportowano o podwyżkach cen za parkowanie, usługi fryzjerski. Co zrobić, żeby efektu cappuccino uniknąć? Warto pomyśleć o umowie społecznej między państwem a handlowcami, która ukróciłaby zaokrąglanie cen w górę przez tych ostatnich. Karanie – jak pokazuje przykład Austrii – raczej się nie sprawdza. Lepszy jest pomysł wykorzystany na Malcie i Cyprze, gdzie przedsiębiorca zobowiązywał się do niezaokrąglania cen górę, w zamian otrzymując plakietkę z napisem FAIR – konsument wiedział, że w takim sklepie czy punkcie usługowym cen nie zawyżono.
[ramka][b]Dariusz Filar, członek Rady Polityki Pieniężnej[/b]
Aby zapobiec wzrostowi cen towarów codziennego użytku, potrzebne jest wprowadzenie mechanizmu społecznej kontroli, która uniemożliwi nadmierne zaokrąglanie cen. Takim działaniem może być ich monitorowanie i to, co od końca czerwca stosuje Słowacja, czyli publikowanie podwójnych cen. W Słowenii dodatkowo społeczeństwo dostało kalkulatory z zakodowanym kursem wymiany tolara na euro, tak by każdy mógł samodzielnie sprawdzać ceny wystawione przez handlowców. Te działania to efekt doświadczeń krajów, które wcześniej przyjęły europejską walutę.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA