fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Terapia hormonami grozi rakiem

Jak nie dać się rakowi? wykonując badania
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Uwaga, panie. Stosowanie hormonalnej terapii zastępczej (HTZ) przez pięć lat aż dwukrotnie zwiększa ryzyko rozwoju raka piersi – wynika z najnowszych amerykańskich badań, które zostały przeprowadzone wśród kilkunastu tysięcy kobiet
Ostatnie doniesienia powinny rozwiać wątpliwości co do tego, że przyjmowanie hormonów oznacza dla większości kobiet więcej szkody niż pożytku – twierdzą autorzy projektu Women’s Health Initiative. Wyniki ich badań zostały ogłoszone w amerykańskim San Antonio, gdzie odbyło się sympozjum poświęcone rakowi piersi.
Dobra wiadomość jest taka, że po zaprzestaniu terapii efekty uboczne znikają dość szybko. Już po dwóch latach zagrożenie chorobą jest podobne jak u kobiet, które nie łykały hormonów.
Wskazaniem do przyjmowania tabletek zawierających estrogen i progestagen są dolegliwości towarzyszące przekwitaniu. Panie skarżą się w tym czasie na uderzenia gorąca, bóle głowy i zaburzenia nastroju. Ale uważa się, że terapia może zapobiegać także poważnym zagrożeniom wynikającym z wygaśnięcia funkcji jajników, tj. chorobie serca czy osteoporozie.
Doniesienia dotyczące efektów ubocznych jej stosowania w postaci zagrożenia nowotworem pojawiały się już wcześniej. W odpowiedzi zwolennicy HTZ radzili, by była używana w jak najkrótszym czasie, w jak najniższych dawkach i tylko przez kobiety, które uskarżają się na poważne objawy menopauzy.
Dr Rowan Chlebowski z Harbor-UCLA Medical Center w Los Angeles, kierownik najnowszego badania, poddaje w wątpliwość nawet takie środki ostrożności. Sugeruje, aby kobiety w ogóle zrezygnowały z hormonów. – Jest dla mnie jasne, że spadek zachorowań na raka piersi, jaki miał miejsce w ostatnich latach, wynika głównie z tego, że miliony kobiet zrezygnowały z HTZ – twierdzi dr Chlebowski. Choć nie wszyscy zgadzają się z jego teorią (niektórzy twierdzą, że poprawa wskaźników zdrowia Amerykanek wynika z mniejszej ilości przeprowadzonych badań mammograficznych), to liczby mówią same za siebie.
Jedno z badań prowadzonych przez zespół Chlebowskiego, w którym wzięło udział 16 tys. kobiet, zostało przerwane, kiedy się okazało, że ryzyko zachorowania na raka piersi wśród grupy biorącej leki wzrosło o 26 proc. W innym projekcie, w którym wzięła udział równie duża grupa, także zanotowano wzrost zachorowań. Po pięciu i pół roku było dwukrotnie wyższe niż wśród pań przyjmujących placebo.
[ramka]Nowy test, który z większą dokładnością oceni zagrożenie nowotworem piersi, zaprezentowano w Stanach Zjednoczonych. Do jego wykonania potrzeba komórek z wewnętrznej strony policzka i garści informacji na temat trybu życia. Alternatywa dla mammografii o nazwie OncoVue kosztuje ok. 400 dol. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA