fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Globalne firmy zwalniają setki tysięcy pracowników

Ben Verwaayen z Alcatel-Lucent
AFP
Tylko w ciągu dwóch tygodni grudnia międzynarodowi pracodawcy ogłosili plany pozbycia się 90 tysięcy etatów. Czyli tylu, ilu w całym listopadzie. Do końca roku liczba zwolnionych może sięgnąć pół miliona
W piątek zwolnienie 1 tys. osób zapowiedział koncern telekomunikacyjny Alcatel-Lucent. W sumie, nie licząc sektora finansowego, od 10 września 2008 r. koncerny międzynarodowe zapowiedziały zwolnienie na całym świecie ok. 270 tys. osób. Kolejne 130 tys. przypada na sektor finansowy.
– Nie widać na razie szans na wyhamowanie tego tempa. Próby osłabienia skutków kryzysu podejmowane przez rządy niewiele dają, bo wskaźniki ekonomiczne są złe – mówi Rick Lada, wiceprezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce, który kierował wschodnioeuropejską częścią amerykańskiego koncernu Motorola.
Przez ostatnie trzy tygodnie kadrowa karuzela kręci się jak oszalała. Pod koniec listopada gigantyczne redukcje zapowiedział ArcelorMittal (9 tys.), a w pierwszych czterech dniach grudnia AT&T (12 tys.) i Telecom Italia (9 tys.). W ich ślady zaraz potem poszły Dow Chemical
(5 tys.), Wyndham Worldwide (4 tys.) oraz elektroniczny potentat Sony (16 tys.), który chce zaoszczędzić rocznie 1,1 mld dol. na wyhamowaniu inwestycji i 10-procentowej redukcji zatrudnienia we wszystkich swoich zakładach na świecie.
Rekordziści to jednak instytucje finansowe – Citibank (70 tys. osób) i Bank of America (ok. 35 tys.).
W Europie i Ameryce najboleśniej skutki kryzysu odczuwa branża motoryzacyjna. Fabryki samochodów już zapowiedziały zwolnienie 37,8 tys. pracowników, bo zainteresowanie autami gwałtownie spadło. Ale to wierzchołek góry lodowej, gdyż jeszcze większe problemy dotkną sektora dostawców części.
– Kryzys uderzy też w kooperantów – twierdzi Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. – Części samochodowych nie produkuje się do magazynów, tylko dostarcza wprost na linie produkcyjne. W tym sektorze zwolnienia dopiero się zaczynają – ostrzega Jakub Faryś, dyrektor Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Napięcie rośnie, bo branża czeka na decyzję o pomocy dla wielkiej trójki z Detroit: General Motors, Forda i Chryslera. Ich bankructwo mogłoby pozbawić pracy (w fabrykach i u kooperantów) nawet 3 mln osób.
Zwolnienia widać też w Polsce. Ich skala wciąż nie jest znana. Wiadomo jedynie, że ogłoszone w październiku ograniczenie zatrudnienia wyniosło ponad 6 tys. osób.
Danych za listopad i grudzień jeszcze nie ma, ale skala redukcji może być wyższa. W piątek zwolnienie aż 1250 osób z 1650 zatrudnionych zapowiedział producent okablowania dla branży motoryzacyjnej, spółka Leoni z Ostrzeszowa. Obok branży motoryzacyjnej cięcia dotykają w Polsce producentów AGD, mebli, tekstyliów. Odchudzone zostaną zwłaszcza firmy produkujące na eksport.
Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego nie ma żadnych szans, by fala masowych zwolnień opadła. – Największy okres spowolnienia jest jeszcze przed nami – zapowiada Orłowski. – Na dobre nowiny bym nie liczył.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA