fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

E-mailowa afera wokół Palin

Sarah Palin
Fotorzepa
Hackerzy włamali się na prywatne konto e-mailowe Sary Palin i opublikowali część jej korespondencji w Internecie. Ale to nie intruzi, lecz kandydatka na wiceprezydenta znalazła się w ogniu krytyki
Kolejne zamieszanie wokół wokół gubernator Alaski – tym razem wokół jej prywatnego konta pocztowego w Yahoo (gov.palin@yahoo.com). Tajemniczy hacker posługujący się pseudonimem Anonim włamał się na serwer Yahoo, wydobył z niego pocztę i rozesłał ją kilku portalom internetowym.
Dzisiaj jeszcze można ją było obejrzeć na portalu Gawker.com.
- To szokujące naruszenie prywatności pani gubernator i prawa – oburzał się rzecznik kampanii republikanów Rick Davis, wzywając wszystkich, którzy weszli w posiadanie korespondencji, do jej zniszczenia. FBI i Secret Service zapowiedziały, że przeprowadzą dochodzenie.
Cała sprawa wywołała jednak więcej ataków na Palin niż głosów oburzenia pod adresem hackera. Eksperci krytykują panią gubernator za to, że naraża swój urząd, używając publicznego serwera. – Wszystkie informacje są tam ogólnie dostępne, pozbawione urzędowych zabezpieczeń – twierdzi Amit Yoran, szef firmy bezpieczeństwa komputerowego Netwitness Corp. Największe kontrowersje dotyczą jednak nie tyle bezpieczeństwa, co skrytości działania administracji Palin. Zgodnie z prawem urzędnicy państwowi powinni bowiem prowadzić całą korespondencję w jakikolwiek sposób związaną ze swymi obowiązkami z serwerów służbowych – zachowując pełen jej zapis.
Tymczasem jeszcze przed jej nominacją na kandydatkę do wiceprezydentury Palin, która podczas kampanii na gubernatora zapowiadała otwartą i przejrzystą administrację, była oskarżana przez rywali o łamanie tych reguł.
Gdy okazało się, że prowadzi część swej korespondencji związanej z pracą z prywatnego konta e-mailowego, wielu jej krytyków zażądało nie tylko zaprzestania tej praktyki, ale i ujawnienia treści wcześniej wysłanych e-maili. W czerwcu Palin odmówiła. W sierpniu jeden z działaczy walczących o większą otwartość administracji Palin złożył wniosek o upublicznienie korespondencji w zgodzie z ustawą o wolnym dostępie do informacji rządowych.
Jak twierdzi sekretarz prasowy pani gubernator Bill McAllister, urzędnik państwowy ma prawo zachować w tajemnicy te e-maile, które dają się zakwalifikować jako część „procesu rozważania”.
Wśród opublikowanych fragmentów korespondencji są jednak na przykład e-maile do i od zastępcy pani gubernator Seana Parnella w sprawie krytycznego wobec Palin dziennikarza telewizyjnego.
Wielu komentatorów łączy sprawę z głośną kontrowersją wokół kilkudziesięciu pracowników Białego Domu (z głównym doradcą prezydenta Karlem Rove'em na czele), którzy używali prywatnych kont e-mailowych do załatwiania spraw służbowych. Sprawa wyszła na jaw, gdy Kongres zażądał od Białego Domu w związku z jednym z prowadzonych dochodzeń wszystkich e-maili związanych ze sprawą. Okazało się, że po wielu z nich nie ma śladu, bo nie były wysyłane z serwerów administracji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA