fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Raporty

Kary za wagary, więcej egzaminów, a mundurki kto chce

Gimnazjaliści muszą się przygotować, że w kwietniu będą zdawać egzamin przez trzy dni. Na zdjęciu lekcja biologii w III klasie gimnazjum w Katolickim Zespole Edukacyjnym im. ks. Skargi w Warszawie
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Od 1 września mnóstwo zmian w szkołach. Dotkną nawet przedszkolaków. Ale prawdziwa rewolucja czeka polską edukację za rok.
Zapowiada się gorący rok dla oświaty – ostatni przed wprowadzeniem reformy.
Burzliwy ma być już wrzesień. Rząd bowiem nie może dojść do porozumienia z nauczycielskimi związkami zawodowymi. ZNP na 1 września zapowiedział pikietę. Grozi strajkiem, jeśli rząd nie zmieni zdania. A wczorajsze rozmowy na to nie wskazują.
O co toczy się spór? Związkowcy domagają się wzrostu płac o 50 procent, zachowania wcześniejszych emerytur, nie chcą słyszeć o podniesieniu tygodniowego wymiaru godzin pracy i blokują wprowadzenie reformy. Nie podoba im się też projekt zwiększenia władzy samorządów nad szkołami. Sporna nie jest jednak najważniejsza dla rodziców zmiana – obniżenie wieku szkolnego do sześciu lat.
MEN chciało, by jesienią nad reformą debatował Sejm. A posłowie też mogą mieć wiele zastrzeżeń. Zmianami w oświacie zainteresował się prezydent Lech Kaczyński. Chce debaty nad nimi. Zanim jednak w 2009 r. szkoły zmieni reforma, już w tym roku szkolnym uczniów, rodziców i nauczycieli czekają zmiany.
Przygotowania do reformy pierwsze odczują tegoroczne pięciolatki. Mają przejść badanie, czy są gotowane do pójścia we wrześniu 2009 r. do szkoły. Bo dzieci urodzone w 2003 r. jako pierwsze mają trafić do pierwszej klasy w wieku sześciu lat. Diagnoza będzie przeprowadzana w przedszkolach. Rodzice mają dostać dokument opisujący tzw. dojrzałość szkolną dziecka. Na jego podstawie sami zdecydują, czy chcą posłać sześciolatka do szkoły, czy też odroczą to o rok. Odroczenie należy zgłosić do połowy kwietnia dyrektorowi podstawówki, do której miało pójść dziecko.
Z kolei rodzice starszych uczniów, którzy opuszczają lekcje, muszą się liczyć z wizytą policji, a nawet karą pieniężną za niedopilnowanie tego, by dziecko stawiało się w szkole. W życie weszła bowiem nowelizacja ustawy o systemie oświaty, która pierwszy raz określa, co rozumiemy przez niespełnianie obowiązku szkolnego lub nauki. A jest to 50 procent nieusprawiedliwionych nieobecności w ciągu miesiąca. Wówczas szkoła informuje rodziców, a jeśli nie zareagują, ma się prawo zwrócić o pomoc do policji.
– Wagary to ogromny problem i ten przepis może bardziej zmobilizuje szkoły do walki z nimi – mówi Ewa Ćwikła, dyrektorka Gimnazjum nr 40 w Łodzi. – Do tej pory reagowanie na wagary podpowiadał szkołom zdrowy rozsądek. W moim gimnazjum wystarczy, że ucznia nie ma trzy dni, i kontaktujemy się z rodzicami, wyjaśniamy sprawę. Jeśli nie chcą z nami współpracować, kierujemy sprawę do sądu rodzinnego.
– Ustawa jednak nie precyzuje, w jakim czasie rodzice mają zareagować. Powinny to określić szkoły w swoich statutach – dodaje Wiesław Włodarski, prezes Stowarzyszenia Dyrektorów Szkół Średnich.
Poza tym rodzice, którzy wyjechali z dzieckiem za granicę i tam posyłają je do szkoły, muszą o tym do 30 września poinformować dyrektora szkoły, w której rejonie dziecko jest zameldowane. To samo powinni zrobić rodzice ucznia, który chodzi do szkoły poza obwodem. W ten sposób MEN chce zapobiegać przedwczesnemu porzucaniu szkoły.
Uczniowie nie muszą już obowiązkowo nosić mundurków. To szkoła wraz z rodzicami i samorządem uczniowskim ma zdecydować, czy pozostawia jednolite stroje, czy nie. Tak zdecydował przed wakacjami parlament. Są szkoły, które z nich nie zrezygnują. – Ustaliliśmy, że jednolitym strojem jest ciemne schludne ubranie i tarcza. I zdania nie zmieniamy – mówi Ewa Ćwikła.
Co oznacza niespełnianie obowiązku szkolnego? To wagary przez połowę lekcji w miesiącu
Minister edukacji Katarzyna Hall zwalnia też uczniów z czytania książek, które na listę obowiązkowych lektur wprowadzili jej poprzednicy Roman Giertych i Ryszard Legutko. Takie tytuły, jak: “Wspomnienia niebieskiego mundurka” Gomulickiego, “Quo vadis” i “Potop” Sienkiewicza, “Pożoga” Kossak-Szczuckiej, “Pamięć i tożsamość” Jana Pawła II, “Noce i dnie” Dąbrowskiej, czytane mają być jako lektury wskazane do wyboru przez nauczyciela. MEN tłumaczy, że nie wykreślił żadnej pozycji, tylko daje większą swobodę nauczycielom. A na taką zmianę czekali sami poloniści. Skarżyli się, że spis lektur jest zbyt obszerny i nie sposób ich wszystkich omówić (spis lektur na stronie www.men.gov.pl).
Kościół w specjalnym dokumencie przypomniał jednolite kryteria oceniania na lekcjach religii, które katecheci mają konsekwentnie stosować od tego roku szkolnego. W zaleceniach dla nich Komisja Wychowania Katolickiego Episkopatu zapisała, że nie mogą oceniać religijności uczniów. Od roku ocena z religii wliczana jest do średniej. Zdarzało się, że katecheci lepiej oceniali uczniów, którzy np. uczestniczyli w mszy św. A rodzice dopytywali w kuratoriach, jakie wymagania mogą stawiać dzieciom katecheci.
Z kolei MEN sprecyzowało zasady przyznawania stypendium za wyniki w nauce. Dostanie je uczeń, który ma wysoką średnią i co najmniej dobrą ocenę z zachowania.
Trzy dni będzie trwał egzamin kończący gimnazjum. Bo do testów humanistycznego i matematyczno-przyrodniczego dochodzi test z języka obcego. Jednak wynik egzaminu z języka obcego w tym i w przyszłym roku nie będzie brany pod uwagę przy rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych. – Ma być tylko informacją dla ucznia i dla liceum, do jakiej grupy językowej może zostać przypisany – wyjaśnia Mirosław Sawicki, p. o. dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Dodaje, że MEN i CKE nie chcą, by egzamin miał już wpływ na dostanie się do liceum, bo poziom nauczania języków jest zbyt zróżnicowany.
To ma się zmienić. Od tego roku szkolnego w podstawówkach od pierwszej klasy rusza obowiązkowa nauka języka obcego.
Do puli przedmiotów maturalnych dołącza filozofia. Będzie ją można zdawać jako przedmiot do wyboru. Z kolei język łaciński i kulturę antyczną oraz informatykę można zdawać jako przedmioty obowiązkowe na poziomie podstawowym lub rozszerzonym. Uczniów, którzy rozpoczynają drugą klasę liceów, czeka w 2010 r. obowiązkowy egzamin z matematyki. CKE na stronach cke.edu.pl opublikowała informatory na temat egzaminu.
Blisko 400 tys. uczniów z klas 0 – III z rodzin o niskich dochodach na początku roku szkolnego ma otrzymać dofinansowanie podręczników. Wniosek o dopłatę należy złożyć do dyrektora szkoły lub przedszkola.
On też zajmie się wypłatą pieniędzy na podstawie dostarczonych rachunków. Dofinansowanie będzie wynosiło w kl. 0 – do 70 zł, w kl. I – do 130 zł, w kl. II – do 150 zł, i w kl. III – do 170 zł.
Zgodnie z obietnicą premiera Donalda Tuska, że każde głodne dziecko “w publicznej szkole podstawowej będzie miało prawo zjeść obiad bez pokazywania zaświadczeń”, dyrektorzy już od września będą się mogli zgłaszać do ośrodków pomocy po dofinansowanie obiadów dla dzieci, nawet tych, których rodzice nie przedstawili zaświadczeń o dochodach.
– Odpowiednia ustawa jest jeszcze w Sejmie. Ale na spotkaniu z wojewodami poinformowaliśmy, by dopilnowali, aby ośrodki pomocy społecznej już dały dyrektorom szkół możliwość dofinansowania obiadów dla dzieci, których rodzice nie przedstawią odpowiednich zaświadczeń – mówi Bożena Diaby, rzecznik prasowy Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.
Każdy, kto ubiega się o pracę w szkole, musi pokazać dyrektorowi szkoły zaświadczenie o niekaralności z Krajowego Rejestru Karnego. W Karcie nauczyciela wyraźnie też zapisano, że nauczyciel ma dbać o bezpieczeństwo uczniów w czasie zajęć.
Reforma, jaka czeka szkoły za rok, ma być kontynuacją zmian, które niemal dziesięć lat temu rozpoczął ówczesny minister Mirosław Handke. W 1999 r. powstały trzyletnie gimnazja, a ośmioklasowa podstawówka zamieniła się w sześcioletnią. Czteroletnie licea ogólnokształcące przekształcono w trzyletnie. Skrócono o rok pięcioletnie technika. Rozpoczęła się też rewolucja w ocenianiu uczniów. Powołano Centralną Komisję Egzaminacyjną odpowiedzialną za przeprowadzanie ogólnopolskich egzaminów po każdym etapie edukacji. W 2002 r. po raz pierwszy szóstoklasiści pisali sprawdzian kompetencji po podstawówce. W tym samym roku odbył się pierwszy egzamin gimnazjalny dla uczniów trzecich klas gimnazjów. Jego wyniki z ocenami na świadectwie decydują o dalszej edukacji. Nową maturę planowano wprowadzić w 2002 r., jednak w końcu potraktowano ją jako próbę systemu. Egzamin według zmienionych reguł zaczął obowiązywać w 2005 r. I nie ma roku, by nie było w nim zmian.
Minister edukacji Katarzyna Hall chce teraz obniżyć wiek szkolny do lat sześciu. Nie naruszy jednak podziału na sześcioletnią podstawówkę i po trzy lata gimnazjum i liceum. Program obu tych szkół ma za to tworzyć całość, by nie powtarzać treści nauczania. Znów zmieni się matura. W założeniach obowiązkowe mają być tylko polski, matematyka i język obcy. Inne przedmioty do wyboru.
—rc
1 września
- rozpoczęcie zajęć
22 – 31 grudnia
- przerwa świąteczna
ferie zimowe
- 19 stycznia – 1 lutego – Dolnośląskie, Mazowieckie, Opolskie, Zachodniopomorskie; 26 stycznia – 8 lutego – Podlaskie, Łódzkie, Śląskie, 2 – 15 lutego – Lubelskie, Podkarpackie, Pomorskie, Warmińsko-Mazurskie; 16 lutego
– 1 marca Kujawsko-Pomorskie, Lubuskie, Małopolskie, Świętokrzyskie, Wielkopolskie
2 kwietnia godz. 9
- sprawdzian na koniec podstawówki; dzień wolny od zajęć dla pozostałych uczniów szkół podstawowych
9 – 14 kwietnia
- wiosenna przerwa świąteczna22, 23, 24 kwietnia godz. 9
- egzamin gimnazjalny, kolejno część humanistyczna, matematyczno-przyrodnicza, język obcy; dni egzaminów są wolnymi dla pozostałych uczniów gimnazjum
maj
- matury (CKE ogłosi terminy na stronie www.cke.edu.pl)19 czerwca
- zakończenie roku szkolnegododatkowe dni wolne
- 12 czerwca, po odpracowaniu też 10 listopada i 2 stycznia
—rc
Szkoły czeka rok pełen wstrząsów i populistycznych haseł wygłaszanych przez nauczycielskie związki zawodowe, które chcą zahamować zmiany proponowane przez rząd. W ten sposób związki, które reprezentują głównie działaczy, a nie nauczycieli, walczą o swoje istnienie. Bo kiedy rozmawia się z pojedynczymi nauczycielami, to mówią, że mogą więcej pracować, ale chcą też więcej zarabiać. Sami widzą, że taka urawniłowka w płacach nic nie daje. W mojej ocenie reforma jest korzystna. Spowoduje podniesienie poziomu edukacji, która teraz opiera się na korepetycjach. W końcu zwróci się też uwagę na różnorodność zainteresowań uczniów. Dlatego mam nadzieję, że rząd nie ulegnie wyborczemu PR i się nie wycofa. Za to wykorzysta fakt, że związki mają przeciw sobie samorządy, a za chwilę będę miały też rodziców. Bo oni znów będą musieli brać zwolnienia z powodu strajku. Co do planowanego obniżenia wieku szkolnego sądzę, że gminy zdążą przygotować szkoły. Brakuje za to uświadomienia rodzicom, że ich sześcioletnie dzieci mogą iść do pierwszej klasy.
—rc
Czekamy na przyjęcie przez parlament i prezydenta aktu prawnego, który wprowadzi reformę obniżenia wieku szkolnego zapowiadaną przez MEN. Dopóki nie zostaną zakończone prace legislacyjne nad tym dokumentem, trudno podejmować jakieś działania, bo można się przeliczyć. Jednak ze względu na obawy rodziców o nieprzygotowanie podstawówek na przyjęcie małych dzieci, robimy analizy, jakich adaptacji potrzebują budynki szkolne i ile to będzie kosztować. Jeśli ustawa wejdzie w życie w tym roku kalendarzowym, to z remontami na pewno zdążymy. Mamy na to całe przyszłe wakacje. Z uwagą śledzimy też stan negocjacji rządu ze związkami nauczycielskimi i spór o czas pracy (pensum). Dziwi mnie sprzeciw wobec jego zwiększenia, bo wielu nauczycieli już pracuje po 22 – 23, a nie 18 godzin tygodniowo. Jako samorządowiec popieram zwiększenie pensum. Dzięki temu polepszy się jakość nauczania, na czym przecież zależy rodzicom. Mam wrażenie, że za zmianą są także zwykli nauczyciele. To dla nich szansa na większe zarobki.
—rc
Moja córka jako siedmiolatka ma iść w 2009 r. razem z sześciolatkami do pierwszej klasy. Cały czas mam niedosyt informacji na temat proponowanych przez resort edukacji zmian. Nikt mi nie wytłumaczył, dlaczego moje dziecko ma trafić do jednej klasy z młodszymi dziećmi i nudzić na lekcjach, bo będzie powtarzać materiał z zerówki. Pozostaje też kwestia przygotowania szkół do przyjęcia małych dzieci. Piszemy pisma do MEN, ale na żadne nie doczekaliśmy się odpowiedzi. Dla rodziców ważne jest, by ministerstwo rzeczywiście dostrzegło, jakie są warunki w szkołach. Odnoszę wrażenie, że cały czas mamy do czynienia z życzeniowym myśleniem urzędników, iż wszystko uda się przystosować. A to my, rodzice, widzimy, że świetlice są tak przepełnione, że nauczyciele nie panują nad dziećmi, że już teraz pierwszaki nie są wypuszczane na przerwy, by biegający starsi uczniowie nie zrobili im krzywdy. Dlatego oczekujemy, że standard wyposażenia szkół MEN określi w dokumencie, który będzie czymś więcej niż broszurą, w której jest napisane, że w klasie ma być miejsce na rekreację.
-rc
W edukacji co roku coś się zmienia. Tegoroczne nowości nie wprowadzają jakiejś rewolucji w szkołach. Decydujące zmiany dopiero przed nami. Najważniejszą, na jaką czekam, jest zwiększenie pensum nauczycieli. Mam nadzieję, że w ślad za tym pójdzie też zróżnicowanie pensji. Teraz mamy zasadę: wszystkim po równo. A też wszyscy wiemy, że w szkołach są różni nauczyciele, że różnie wykonują swoje obowiązki i różny wysiłek wkładają w prowadzenie swego przedmiotu. Na przykład ciężar odpowiedzialności nauczyciela, który przygotowuje do matury, jest inny od odpowiedzialności tego, który nie uczy przedmiotu wymaganego na egzaminach. Sądzę też, że dobre będzie planowane połączenie programów nauczania gimnazjum i liceum. To daje szansę uczniom i nauczycielom na to, by nie tracić czasu. Za to szkoda, że nie myśli się o powrocie do czteroletnich liceów. Trzy lata to za mało, by realizować program. Żałuję też, że reforma spowoduje ograniczenie nauczania przedmiotów ścisłych. Bo uczniowie już po pierwszej klasie wybiorą mocno sprofilowane zajęcia.
—rc
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA