fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Synowie pięknej ojczyzny polszczyzny

Muzeum Plakatu w Wilanowie
To był 28 sierpnia 1980 roku. Upływał drugi tydzień strajku w Stoczni Gdańskiej.
Właśnie niczym zakończyła się kolejna tura rozmów z Mieczysławem Jagielskim i wszyscy czuli – mimo ogromnych nadziei i solidarności całego Trójmiasta – również gorycz i niepokój. Po południu do sali BHP weszła ekipa Teatru Wybrzeże prowadzona przez ówczesnego dyrektora i reżysera Macieja Prusa. Już nie pamiętam, który z aktorów deklamował te słowa:
Chmury nad nami rozpal w łunę
Uderz nam w serca złotym dzwonem
Otwórz nam Polskę jak piorunem
Otwierasz niebo zachmurzone
I dalej:
A kiedy lud na nogi stanie
Niechaj podniesie pięść żylastą
Daj pracującym we władanie
Plon pracy ich we wsi i miastach
Te strofy „Kwiatów polskich” zelektryzowały zebranych i dodały im animuszu. Jakby Julian Tuwim ułożył je specjalnie na tę okazję. Parokrotnie słyszałem je wcześniej, przez radio, na jakichś akademiach szkolnych, zawsze wpadały w ucho, ale nigdy nie wywarły aż tak mocnego wrażenia. Wzniosłe słowa odpowiadały dramatycznej sytuacji, a rytm, rym i powiązanie polskich wyrazów ujmowały treść tak, jak każdy chciał usłyszeć.
Jak wiadomo, Tuwim napisał „Kwiaty...” na antypodach, podczas wojny. Mówi się, że z tęsknoty za Polską i za Łodzią, za dzieciństwem i młodością.
Może poezja rzeczywiście pozwalała mu na taką wędrówkę, jak w wierszu „Zieleń”:
... po mojej ojczyźnie-polszczyźnie
Z różdżką chodzę, wiedzący, gdzie bryźnie
Strumień prawdy żywiący i żyzny
Z mojej pięknej ojczyzny-polszczyzny.
Wiele wierszy przypomina się przy lekturze tego zeszytu napisanego przez wybornego znawcę literatury Krzysztofa Masłonia. Pamięć przynosi nawet nieśmiertelną „Lokomotywę”. Niby wierszyk dla dzieci, a rytmika, zasób słów i trafność ich doboru, wreszcie dźwiękonaśladowcza fantazja – niezrównane. Można się nawet nauczyć zasad działania parowozu z tej swobodnie ułożonej frazy: To para co z kotła rurami do tłoków, a tłoki kołami ruszają z dwóch boków. To para sprawiła, że pociąg się toczy, bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy...
Całe pokolenia znają to na pamięć. Jest godne uwagi, jak wiele do języka polskiego wnieśli poeci żydowskiego pochodzenia. Odnosi się wrażenie, że poza talentem, z którym przyszli na świat Tuwim, Leśmian czy Hemar, każdy z nich traktował słowotwórstwo z wyjątkową świeżością i pomysłowością oraz z zapałem, jaki mają neofici. Wierni odkrytej właśnie ojczyźnie. Ojczyźnie polszczyźnie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA