fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Poszukiwany tata z banku spermy

Fotorzepa, Darek Golik
W brytyjskich klinikach leczenia niepłodności na nasienie trzeba czekać rekordowo długo: co najmniej dwa lata. Dawców spłoszyły nowe przepisy, które pozbawiają ich anonimowości.
Mamy do czynienia z kryzysem w terapii osób z zaburzeniami płodności — alarmują lekarze na Wyspach. Liczba zabiegów przeprowadzonych z użyciem plemników i komórek jajowych pochodzących od dawców osiągnęła najniższy poziom od kiedy zaczęła być rejestrowana. A przecież terapia z ich pomocą jest dla wielu jedyną szansą na posiadanie własnego potomstwa. Jeszcze do niedawna rocznie poddawało się jej około 7 tys. Brytyjczyków.
Kryzys jest skutkiem obowiązywania nowych przepisów, które weszły w życie 1 kwietnia 2005 roku. – Dziecko poczęte z plemnika czy komórki jajowej dawcy powinno mieć możliwość poznania swojego genetycznego pochodzenia – tłumaczył wówczas minister zdrowia, Stephen Ladyman. –Dlatego znieśliśmy prawo dawcy do zachowania anonimowości.
W praktyce oznacza to, że człowiek poczęty w klinice leczenia niepłodności może odszukać swojego anonimowego dotąd rodzica, gdy tylko skończy 18 lat. O udostępnienie informacji na ten temat będzie musiał zwrócić się do Urzędu ds. Płodności i Embriologii.
Pierwsze poszukiwania rozpoczną się dopiero w 2023 roku, kiedy pełnoletność osiągną dzieci spłodzone po wejściu w życie nowych przepisów. Ale ich skutki widać już dziś. Na dawców padł blady strach. Lęk przed niechcianym rodzicielstwem sprawił, że liczba chętnych do oddania plemników i jajeczek stopniała. Mimo że przepisy nie dają dziecku prawa do jakichkolwiek roszczeń finansowych względem odnalezionego rodzica.
Jak donosi „The Times”, w 2006 roku z użyciem nasienia dawcy zapłodniono 2,1 tys. kobiet, o jedną piątą mniej niż rok wcześniej. Z kolei liczba zabiegów przeprowadzonych z użyciem komórki jajowej pochodzącej od dawczyni spadła o 40 proc. (w porównaniu z rokiem 2004). W rezultacie było ich 680.
Większość brytyjskich klinik sporządza listy oczekujących na nasienie. W kolejce należy czekać co najmniej dwa lata. W normalnych warunkach powinno się to odbywać właściwie od ręki. Problemy z dostępem do nasienia już w 2006 roku zgłaszało prawie 70 proc. klinik leczenia niepłodności. Sytuację ratują nieco dawcy spokrewnieni, którzy ofiarowują swoje komórki z przeznaczeniem dla bliskich lub przyjaciół.
– Jest niewesoło — przyznaje Gillian Lockwood, dyrektor medyczna kliniki Midland Fertility Services. W ciągu ostatnich kilku lat liczba podobnych zabiegów zmniejszyła się tu niemal trzykrotnie. — Wielu pacjentów udaje się teraz za granicę, do krajów, gdzie podobne przepisy nie obowiązują — tłumaczy Lockwood. Celem ich wypraw jest między innymi Dania.
Za kryzys w brytyjskich klinikach lekarze obwiniają rząd. A co rząd na to? — By zmienić sytuację przygotowujemy kampanię społeczną skierowaną do potencjalnych dawców — powiedział rzecznik Ministerstwa Zdrowia. Rozpocznie się ona już w lipcu. Na zmianę przepisów się nie zanosi. Podobne obowiązują w Szwecji.
Dawcy nie robią tego dla pieniędzy
Doc. Krzysztof Łukaszuk — Klinika Leczenie Niepłodności Invicta
W Polsce dawcy nasienia i jajeczek mają zagwarantowane prawo do anonimowości. Wiem jednak, że istnieje pomysł jego zniesienia. Nie popieram go. Stałoby się to źródłem wielu problemów. Mogłoby zmniejszyć zainteresowanie dawców oddawaniem swoich komórek. Nasi dawcy często pytają, czy ich ofiarowanie nie pociągnie za sobą w przyszłości konsekwencji finansowych. Zniesienie anonimowości mogłoby sprawić, że obawy te byłyby częściowo uzasadnione. Jeśli normalny człowiek dowiaduje się, że jego biologiczne dziecko żyje w złych warunkach i potrzebuje pomocy, będzie chciał jej udzielić.
Dawcy nasienia to nie są jacyś wykolejeńcy, którzy zbierają w ten sposób na alkohol. Pieniądze otrzymują w ramach rekompensaty czasu poświęconego na badania. To zaledwie 200 — 400 zł. A muszą kilkakrotnie stawić się w naszej placówce i przejść wiele rozmaitych testów, które potwierdzą dobrą jakość ich nasienia. Z kolei kobiety oddają zazwyczaj nadmiar swoich komórek jajowych, które zostają po przeprowadzeniu pozaustrojowego zapłodnienia dla ich własnych potrzeb. Nie otrzymują za to pieniędzy. Robią to raczej z dobrego serca.
Pozbawienie anonimowości dawców może nieść za sobą także poważne skutki psychiczne. Przecież w ten sposób doprowadzimy do tworzenia się bliskich związków między całkowicie sobie obcymi ludźmi.
Podobne rozwiązanie jestem w stanie zaakceptować jedynie w przypadku wystąpienia u dziecka niektórych chorób. Znalezienie biologicznego rodzica może bowiem pomóc w podjęciu odpowiedniej terapii.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA