fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Burza to wyzwanie dla drogowców i kierowców

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Drogowcy powinni usuwać powalone drzewa czy gałęzie tak szybko, jak to możliwe, a kierowcy mają zachować należytą ostrożność na słabo przejezdnej drodze
Inaczej zaniechanie jednych bądź nieostrożność drugich może być potraktowana jako przyczynienie się do szkody, np. w razie zderzenia auta z leżącym na drodze drzewem.
Połamane drzewa, oberwane gałęzie to skutki burz, jakie w nocy z niedzieli na poniedziałek przeszły przez województwo lubuskie – informują miejscowi strażacy. Na szczęście nie doszło do groźnych wypadków, nikt nie został poszkodowany. Nie zawsze jednak tak jest, a jeśli nawet nie ma ofiar, to bywają zderzenia samochodów, szkody majątkowe.
Kto za nie odpowiada? Nie ma prostego wyjaśnienia.
Helena Włodarczyk, naczelnik w zielonogórskim Oddziale Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, powiedziała “Rz”, że większość szkód po burzach (na skutek wyrwanych czy złamanych drzew), daje się zakwalifikować jako siłę wyższą i poszkodowani odstępują od żądania odszkodowania (w tym roku dwa przypadki na trzy). Gorzej jest ze szkodami z powodu dziur w jezdni, ale tam zawinienie drogowców łatwiej wykazać.
Burza nie jest jednak w pełnym tego słowa znaczeniu siłą wyższą, gdyż w jakimś stopniu można ją przewidzieć, wiadomo, że wcześniej czy później się zdarzy (patrz wypowiedź dr. Banaszczyka). Zarządcy dróg powinni być na to przygotowani.
Ustalenie odpowiedzialnego za stan drogi publicznej, czyli zarządcy, jest stosunkowo łatwe. O tym, kto jest zarządcą, decyduje status drogi. I tak: za krajowe odpowiada generalny dyrektor dróg krajowych i autostrad, za wojewódzkie – zarząd województwa, za powiatowe – zarząd powiatu, za gminne – wójt (burmistrz, prezydent miasta). To do zarządcy należy utrzymanie czystości, w szczególności usuwanie skutków np. wichur. W razie wypadku z powodu tego rodzaju niedopatrzeń zarządca będzie odpowiadał przed sądem jako pozwany.
Do zarządcy należy też utrzymywanie zieleni przydrożnej, w tym sadzenie i usuwanie drzew i krzewów.
Gdzie jest jednak granica odpowiedzialności? Jeden z takich sporów przed trzema laty rozstrzygał Sąd Najwyższy (sygn. akt II CK 719/04). Chodziło o skutki wypadku na krajówce należącej do zielonogórskiego oddziału GDDKiA.
Bożena J., która rozbiła samochód o spadającą na nią na krajówce akację, chciała, aby drogowcy zapłacili jej 24 tys. zł zadośćuczynienia za dolegliwości zdrowotne, jakich doznała, oraz za stres (niezależnie od tego, co uzyskała z ubezpieczenia). Sądy niższych instancji nie dopatrzyły się winy po stronie drogowców. Akacja z zewnątrz wyglądała jak zdrowa, a biegły dendrolog stwierdził, że jej dolegliwość można wykryć tylko specjalnym rentgenem, który jest drogi.
SN potwierdził zasadę, że dyrekcja drogowa występuje w tym sporze nie jako urząd (władza państwowa), ale jako gospodarz, i dlatego ponosi odpowiedzialność jak każdy, tj. trzeba wykazać jej zawinienie (art. 415 kodeksu cywilnego). Wystarczy jednak najmniejszy stopień – choćby niedbalstwo. – Zarządca drogi publicznej zobowiązany jest do najdalej idącej staranności przy pielęgnacji przydrożnych drzew – powiedział SN.
Po tych wytycznych kobieta uzyskała pewną kwotę.
– Wyrok zbulwersował drogowców – powiedziała “Rz” mec. Izabella Polszakiewcz-Zabrzeska, prawniczka zielonogórskiej dyrekcji.
– Żyjemy w dobie anomalii pogodowych, takie burze należy traktować jako siłę wyższą. Na kataklizmy nie ma rady, w każdym razie nie mogą za nie odpowiadać drogowcy – dodaje prawniczka.
Po tym stanowisku SN w niektórych dyrekcjach dróg zaczęto masowo wycinać drzewa w pasie drogi. Tymczasem różne gatunki drzew mają różną wytrzymałość na wiatry. Są wreszcie burze, którym najzdrowsze drzewa nie są w stanie się oprzeć.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.domagalski@rp.pl
Burza nie jest typowym przykładem siły wyższej, gdyż w zasadzie można ją przewidzieć. Dlatego zarządca drogi powinien być przygotowany na szkody przez nią spowodowane i w rozsądnym czasie usunąć jej skutki: przewrócone drzewa, gałęzie.
Z drugiej strony od kierowcy można oczekiwać, że podczas burzy czy po niej zachowa szczególną ostrożność. Trudno przecież jej nie zauważyć. W takiej sytuacji wpadnięcie samochodem na leżące na drodze drzewo powinno być potraktowane jako znaczne przyczynienie się do szkody i odpowiednio powinna być zmniejszona odpowiedzialność zarządcy drogi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA