Ekologia

Nie chronię fok tylko dla ich pięknych oczu

Profesor Krzysztof E. Skóra
KFP
O stanie i przyszłości bałtyckich wód i plaż z prof. Krzysztofem E. Skórą, laureatem Szwedzkiej Nagrody Bałtyku, rozmawia Izabela Redlińska
Rz: Czy Morze Bałtyckie umiera, jak donoszą niektóre media?
Krzysztof Skóra: Przedstawianie sytuacji w tak katastroficzny sposób mija się z prawdą. Morze jest silniejsze od człowieka. Z pewnością nas przeżyje. Choć nie będzie to już ten Bałtyk, który znamy dzisiaj. Między innymi dlatego, że coraz liczniej zasiedlają go gatunki obce, takie jak babka bycza (ryba występująca w Morzu Kaspijskim) czy żebropławy (organizmy podobne do meduz). Docierają one do nas nieświadomie przewożone przez ludzi w zbiornikach balastowych statków. Czy gatunki te są równie groźne dla Bałtyku, jak zanieczyszczenia?
Wiele mówi się o negatywnych skutkach zanieczyszczeń na morski ekosystem. Ale gdybyśmy zrobili ranking czynników najbardziej szkodliwych dla Bałtyku, zajęłyby one czwarte miejsce. Dużo groźniejsze jest fizyczne niszczenie siedlisk. Może się to odbywać poprzez wycinanie trzcin służących do rozrodu, co grozi spadkiem liczby osobników. Drugim ważnym czynnikiem jest nadmierna eksploatacja, a więc podbieranie od przyrody więcej niż jest ona w stanie wytworzyć. Trzeci to eutrofizacja, wzbogacanie wód w substancje pokarmowe, np. składniki tworzące nawozy rolnicze. O ile dla jednych gatunków mogą być one szkodliwe, o tyle dla innych mogą okazać się niezwykle korzystne. Mam tu na myśli toksyczne odmiany sinic, które potrafią rozprzestrzenić się na plażach. W rezultacie konieczne jest ich zamykanie. Obce gatunki stanowią pewną formę biologicznych zanieczyszczeń. A jak mają się dzisiaj zagrożone gatunki zamieszkujące morze? My, naukowcy, możemy się pochwalić sukcesem w odtwarzaniu populacji ryb łososiowatych i fok. Dzisiaj żyje w Bałtyku ok. 21 tys. sztuk tych ssaków. Jeszcze dwie dekady temu było to niespełna 5 tys. Choć to wciąż mało w porównaniu ze 100 tys. osobników, jakie mieszkały tu na początku XX wieku. Nie chronimy fok tylko dla ich pięknych oczu. Ale dlatego, że jako drapieżniki są istotne dla zachowania równowagi ekosystemu. Podobnie jak morświny (bałtyckie walenie), których sytuacja jest z kolei tragiczna. Co zwykły Polak może zrobić dla ochrony Bałtyku? Bardzo dużo. Niemal połowa osób mieszkających w zlewisku tego morza to Polacy. To, co zaczyna spływać po otwarciu kranów z naszych kuchni czy łazienek, kończy w jego wodach. Oczyszczalnie ścieków nie są w stanie usunąć z nich wszystkiego. Dlatego powinniśmy bardziej świadomie używać detergentów, proszków do prania zawierających fosforan, a w przypadku uprawy ziemi – nawozów. Ale nie bez znaczenia jest także wydawałoby się błaha decyzja, gdzie w czasie urlopu zaparkować samochód: wjechać nim na wydmę czy zostawić na parkingu. Albo czy skorzystać z kempingu, który szanuje przyrodę, czy tego, który tego nie robi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL