fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Braterski mecz z historią w tle

AFP
Obydwie drużyny mają o co walczyć, więc możemy oglądać prawdziwy mecz, niezależnie od tego, że spotykają się reprezentacje z sąsiednich krajów, między którymi różnie w przeszłości bywało
Prasa Austrii i Niemiec nazywa to spotkanie „Bruderspiel” – meczem braterskim, ale on raczej taki nie będzie. Niestety współgospodarze, nawet na swoim boisku w Wiedniu, mogą teoretycznie niewiele i Niemcy powinni ich pokonać. Zrobili to zresztą już raz w tym roku.
W spotkaniu towarzyskim 6 lutego w Wiedniu wygrali 3:0 po golach Thomasa Hitzlspergera, Miroslava Klosego i Mario Gomeza. Do przerwy gospodarze utrzymywali wynik bezbramkowy, w drugiej połowie nie dali rady. Dziś zobaczymy prawie wszystkich uczestników tamtego spotkania, więc można sobie wyobrazić, jakie nastroje będą po obydwu stronach i kto będzie miał przewagę psychiczną jeszcze przed wyjściem na boisko.
Remis daje awans Niemcom. Austria musi wygrać, żeby myśleć o wyjściu z grupy, a i tak wiele będzie zależało od wyniku spotkania Polaków z Chorwatami. Jakiekolwiek kalkulacje odpadają. Ta uwaga w kontekście „meczu braterskiego” jest uzasadniona.
Podczas mistrzostw świata w roku 1982 w tej samej grupie grały reprezentacje RFN, Austrii, Algierii i Chile. Algierczycy sprawili wielką niespodziankę, pokonując w pierwszym meczu Niemców 2:1. Wygrali jeszcze z Chile i czekali na wynik pojedynku Niemcy – Austria.
Zwycięstwo Austriaków eliminowałoby Niemców i dawało awans Algierczykom. Niskie zwycięstwo RFN było korzystne dla obydwu grających drużyn. I tak się stało. Niemcy wygrały 1:0. Gola na początku strzelił Horst Hrubesch, a potem przez 80 minut obydwie drużyny udawały, że walczą, ale dbały o to, żeby wynik nie uległ zmianie.
Cały świat widział tę mistyfikację, tym boleśniejszą, że niesportowo zachowywali się piłkarze dwóch krajów o wysokiej kulturze futbolowej. FIFA udawała, że nic się nie stało. Trener Francji Michel Hidalgo zaproponował, żeby obydwu drużynom przyznać Pokojową Nagrodę Nobla.Musiały minąć lata, żeby uczestnicy tego meczu przyznali się do oszustwa, którego ofiarą padła Algieria. Jedynym plusem tej sytuacji stała się zmiana w regulaminie. Od tej pory ostatnie mecze w grupie muszą się odbywać tego samego dnia i o tej samej porze. Tak jest i w tym turnieju.Cordoba ,78Ciekawe, że pamięć o tym incydencie jest w Austrii i Niemczech słaba. W Wiedniu pamięta się natomiast mecz w drugiej rundzie mundialu w Argentynie, kiedy Austria wygrała 3:2. Właśnie mija 30 lat od tego wydarzenia, a hasło „Cordoba ,78” ma dla Austriaków taki sam symboliczny wymiar jak dla nas Wembley ,73. Kibice noszą nawet szaliki z napisem „Cordoba ,78”.
Wypowiedzi Austriaków i Niemców przed meczem pełne są wzajemnej kurtuazji
Josef Hickersberger był wtedy na boisku, ale kiedy ktoś pyta go o wspomnienia, obecny trener kadry, człowiek niezwykle spokojny, trochę się unosi: – Jak długo można wspominać i myśleć o tym samym. Prawie wszystkich zawodników dzisiejszej kadry nie było wtedy na świecie. Chcielibyśmy wreszcie wygrać, żeby dać powód do nowego święta, dla zupełnie innego pokolenia. A że to będzie trudne, dobrze wiem.
Wypowiedzi Austriaków i Niemców przed meczem pełne są wzajemnej kurtuazji, podkreślania atutów przeciwnika, wspólnoty kultury i języka. Ale sielankowy obraz zakłócił trochę napastnik Martin Harnik. Powiedział coś w tym rodzaju, że „Niemcy robią przed Austriakami w gacie”. Harnika tłumaczy młody wiek (dwa dni przed meczem z Polską skończył 21 lat), ale to jest zawodnik Werderu Brema. Zna Niemców i panujące wśród nich nastroje. Może coś w tym jest, że Niemcy, spokojni i pewni siebie po pokonaniu Polski, zeszli na ziemię po porażce z Chorwacją i czerwonej kartce dla Bastiana Schweinsteigera. I nie są wcale pewni sukcesu, bo mecz jest braterski z nazwy, ale krew może się polać.
Jedna z gazet wiedeńskich, zapowiadając przylot niemieckich piłkarzy do stolicy Austrii, nazwała ich tchórzami. Pojawiają się też apele do napastnika Romana Kienasta, żeby poszedł w ślady swojego wujka, który ponad 30 lat temu wbił Niemcom w międzypaństwowym meczu dwa gole. Hickersberger apeluje do kibiców, aby nie gwizdali podczas grania niemieckiego hymnu. To tak, jakby ich do tego zachęcał.
Na tym samym, chociaż inaczej wyglądającym stadionie w roku 1938 był już Anschlusspiel. Niemcy zmusili do tego Austriaków niecały miesiąc po zajęciu ich kraju i chwilę przed tym, gdy siłą zaczęli wcielać najlepszych do swojej reprezentacji. Znaleźli takich aż 28. Po Anschlussie Austria nie wzięła udziału w mistrzostwach świata we Francji (1938), na mocy niemieckiego rozporządzenia z austriackich klubów usuwano piłkarzy żydowskiego pochodzenia, wprowadzono obowiązek nazistowskiego pozdrowienia przed meczami i po nich.
Josef Hickersberger grał w Bundeslidze. Joachim Löw trenował kluby austriackie, a nawet zdobył z FC Tirol Innsbruck tytuł mistrza. Martin Harnik może spotkać się na boisku z niemieckimi kolegami z Werderu – Clemensem Fritzem, Perem Mertesackerem, Timem Borowskim i Torstenem Fringsem. Obrońca Sebastian Proedl (nie zagra z powodu kartek) dołączy do nich latem. Trzeci bramkarz Austrii Ramazan ?zcan awansował w tym sezonie do niemieckiej Bundesligi z drużyną TSG 1899 Hoffenheim.
Znają się bardzo dobrze, mogą się lubić, ale w takim meczu ambicje będą miały duże znaczenie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA