Linie lotnicze i lotniska

W Legolandzie cieszą się z rejsów LOT-u

Bloomberg
Dzięki uruchomieniu rejsów na trasie Warszawa - Billund ten drugi co do wielkości duński port lotniczy zyska swoje 11. połączenie. - To wyraźnie zwiększy nasz potencjał - mówi Kjeld Zacho Jorgensen, prezes tamtejszego lotniska
Do Billund latają już Finnair, AirBaltic, Icelandair, KLM, Lufthansa, SAS, Brussels Airlines i Turkish Airlines, które namawiają do przesiadek w swoich głównych portach. Pozostałe dwie linie to Wizz Air i Ryanair, które latają do portów regionalnych.
Polska linia poleci tam 12 razy w tygodniu i liczy nie tylko na ruch turystyczny, choć ten jest oczywisty - lotnisko Billund jest położone tuż obok Legolandu. Z Polski latają tam także Wizz Air (dwa razy w tygodniu z Warszawy i trzy razy w tygodniu z Gdańska) i Ryanair (dwa razy w tygodniu z Poznania). Ale dla LOT-u ważny jest przede wszystkim ruch przesiadkowy. Jest to powrót polskiego przewoźnika na tę trasę. Próbował latać tam już wcześniej, w weekendy, oferując rejsy powrotne tego samego dnia. Maszyna LOT-u przez cały dzień parkowała na lotnisku w Billund, co było bardzo kosztowne. Polski przewoźnik latał, ale szybko przestał, bo cena była zaporowa - taka wycieczka kosztowała 2 tysiące złotych od osoby. Sebastian Mikosz, który był wówczas szefem linii, sam się dziwił takim wyliczeniom, a ofertę szybko wycofano. W tej chwili dostępne jeszcze w rezerwacjach ceny w lotach wakacyjnych pozwalają za tę kwotę polecieć tam 3-osobowej rodzinie i jeszcze zostaną pieniądze na lody, które - jak wszystko w Legolandzie - są drogie.
Teraz LOT wymyślił, że Billund to dla podróżnych nie tylko Legoland. Ale żeby konkurować z Wizz Airem, który lata tam większymi samolotami (A320, podczas gdy LOT embraerami 170 i 175), musi mieć porównywalne ceny. Legoland można zwiedzić w jeden dzień, wcale niekoniecznie zatrzymując się tam na noc. Hotele są bowiem drogie - ceny uzależnione od liczby gwiazdek i odległości od parku rozrywki - zaczynają się od ok 700 złotych za noc za pokój dwuosobowy. - Potencjał jest ogromny, bo ruch lotniczy pomiędzy Billund i Warszawą z przesiadkami w innych portach wzrósł w 2017 roku o 22 procent. To jest oczywiste w sytuacji, kiedy w naszej okolicy mieszka 22 tys. Polaków, a tylko w ubiegłym roku 40 tys. mieszkających tutaj Duńczyków poleciało do Warszawy - mówi Kjeld Zacho Jorgensen. Jego zdaniem Duńczycy, którzy bardzo uważnie przyglądają się cenom, z pewnością skorzystają z przesiadek w Warszawie na rejsy do Singapuru (startują w połowie maja), Pekinu, a nawet Nowego Jorku, mimo że pierwszy odcinek podróży - na wschód- będzie ich oddalał od celu. - Na tych trasach lata od nas rocznie ok 435 tys. ludzi - dodaje. LOT wystartuje do Billund po raz pierwszy 2 lipca. Poprzedniego lata z ofertą 37 tys. miejsc w samolotach Polska była dla Billund 12. co do wielkości rynkiem. W tym roku oferta wyniesie 50 tys. miejsc.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL