fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Promocja turystyczna

Kazachstan czeka na podróżników

Najbardziej charakterystyczna budowla Astany, wieża Bajterek, i widoczny za nią pałac prezydenta Nazarbajewa, Ak Orda
Adobe Stock
Dla wybierających kierunki wakacyjnych wyjazdów ten stepowy kraj to turystyczna nisza. Astana chce to zmienić, ściągając inwestorów i pobudzając gospodarkę
Zanim wyjdę z lotniska w Astanie, muszę wypełnić deklarację migracyjną, umieszczając dane osobowe, zapraszającą mnie osobę i cel wizyty.
Bez względu na to, co wpiszę w ostatniej rubryce, i tak kazachskie statystyki prawdopodobnie zaliczą mnie do rzeszy przejeżdżających tu co roku 6,5 mln „turystów". Wśród nich tylko ok. 2 mln osób rzeczywiście zamierza zwiedzać kraj. Reszta to pracownicy tymczasowi z Azji, szukający tu zarobku.

Przyciągnąć turystów

Do 2023 roku liczba zwiedzających ma się niemal potroić, do 5,5 mln rocznie. To cel administracji Nursułtana Nazarbajewa, pierwszego i na razie jedynego prezydenta 25-letniej republiki niepodległego Kazachstanu – stepowego kraju leżącego na bogatych złożach ropy i gazu. Jego pałac Ak Orda jest centralnym punktem nowej stolicy (przeniesiono ją z Ałmaty 20 lat temu), którą za petrodolary z rozmachem zbudowano na środku stepu. Astana – w ciągu dnia lśniąca złotem i odbijającym się od przeszklonych biurowców słońcem, a w nocy rozświetlona iluminacjami – ma być turystyczną wizytówką kraju.
– Wartość rynku usług turystycznych szacujemy na ok. 5 mld dolarów rocznie. O ile jednak Kazachowie chętnie wyjeżdżają na wakacje za granicę, o tyle nasz kraj inni odwiedzają w ograniczonym stopniu. Przyciągnięcie ich stało się więc jednym z naszych priorytetów – deklarował przewodniczący kazachskiego Senatu Kassym-Zhomart Tokayev podczas spotkania z dziennikarzami światowych mediów, w tym z „Rzeczpospolitej", przy okazji prowadzonych przez nich obserwacji negocjacji dotyczących pokoju dla Syrii (7. runda rozmów odbywała się 30–31 października). Są one prowadzone równolegle do genewskiego procesu.
Chcąc nadać odpowiednią rangę branży, latem powołano spółkę Kazakh Tourism. Ma promować kraj za granicą, ale też przyciągać inwestorów związanych z sektorem.
– Będziemy działać jak fundusz kupujący mniejszościowe udziały w projektach strategicznych z punktu widzenia rozwoju gospodarki danego regionu – mówi „Rzeczpospolitej" Rashid Kuzembayev, prezes Kazakh Tourism.
Nie ma listy oczekiwanych inwestorów. Są za to wskazówki dla szukających szczęścia w biznesie w Azji Środkowej. Kazachstan stawia na tworzenie przyciągających turystów miejsc, jak aquaparki, centra sportów ekstremalnych czy parki tematyczne. Nie chce jednak Disneylandu na stepie, tylko parku z lokalnym kolorytem. – Nie wygramy z kierunkami europejskimi w wyścigu na dziedzictwo kulturowo-historyczne. Naszym magnesem ma być turystyka ekologiczna i etnograficzna – podkreśla Kuzembayev.
Rozległe terytorium Kazachstanu pozwala wejść turyście w skórę prawdziwego nomada, który przemieszczając się, jest w stanie zobaczyć prawie wszystkie strefy klimatyczne i formy krajobrazu, np. tajgę, pustynię, półpustynię czy step.

Skusić inwestorów

– Siatka połączeń kolejowych, lotniczych i drogowych znacząco się poprawiła w ostatnich latach, ale nadal widać braki w usługach. Dlatego mile widziani są tu inwestorzy zainteresowani tworzeniem przydrożnych miejsc dla pasażerów, np. oferty gastronomicznej, usług medycznych czy choćby ekologicznych toalet.
Znajdą tu swoją niszę także hotelarze. Choć nowoczesny wizerunek ciągle rozbudowującej się Astany sugeruje zapotrzebowanie na 5-gwiazdkowe usługi, to rynek potrzebuje też miejsc dla caravaningu i większej liczby 3-gwiazdkowych hoteli. – Dla takich inwestorów otworem stoją centra i ich przedmieścia miast z populacją przekraczającą milion osób, jak Astana, Ałmaty, Szymkent. Potrzebują ich jednak także ośrodki przemysłowe, m.in. Aktobe, Aktau, Ust-Kamienogorsk czy Karaganda – wylicza Kuzembayev.
Najwięksi inwestorzy (lokujący ponad 20 mln dolarów – red.) przez dziesięć lat są zwolnieni z podatku dochodowego (CIT– red.), przez 80 lat bezpłatnie dzierżawią ziemię, a także dostaną zwrot do 30 procent poniesionych nakładów – zachęca Tokajev, drugi co do ważności polityk w Kazachstanie. Tutejsi przedsiębiorcy chwalą brak biurokracji i szybki tryb procedowania wniosków o pozwolenie na pracę czy wizę. Wśród negatywów wskazują na korupcję. Politycy zapewniają, że starają się z nią walczyć.
Przyjeżdżających na krótko (do 30 dni) nie potrzebują wizy. Zostały one z początkiem roku zniesione dla 45 państw, w tym Polski. Brak wiz, ale też bezpośredni, trwający tylko 4,5 godziny lot z Warszawy liniami PLL LOT nieco przybliża ten odległy kraj. Teraz Astana myśli o otwarciu nieba dla innych zagranicznych przewoźników. Wpuści linie tylko tych krajów, które na zasadzie wzajemności zaoferują jej narodowemu przewoźnikowi korzystny dostęp do własnego rynku. Tę decyzję musi jednak podjąć rząd, bo ona wiąże się ze zmniejszeniem udziałów w rynku narodowego przewoźnika – tłumaczy Kuzembayev.
Turystyka urasta do rangi branży strategicznej ze względu na nagły spadek cen surowców, głównie ropy. – Nasza gospodarka mocno to odczuła. By stymulować jej rozwój, zdecydowano się na przyciągnięcie inwestorów, m.in. oferując im liczne ulgi – wyjaśnia dr Vyaczeslav Dodonov, szef departamentu analiz w kazachskim think tanku KAZISS (Kazakhstan Institute for Strategic Studies), będącego przybudówką administracji Nazarbajewa. Co wcale nie oznacza, że Kazachstan rezygnuje z wykorzystywania swoich bogactw naturalnych. Odwierty dla tamtejszego czebola gazowego KazMunayGas prowadzi tam nasz PGNiG, a Kazachstan będący posiadaczem potężnych złóż uranu chce szukać na nie kontrahentów m.in. w Polsce, gdy wybudujemy kiedyś taką siłownię.
Coraz większy wkład w narodową gospodarkę mają jednak mieć inne gałęzie. – Turystyka może częściowo skompensować topniejące ze względu na globalne trendy przychody z rynku surowców. Zwłaszcza że ma ona jeden z największych efektów mnożnikowych. Jej rozwój pociąga za sobą takie gałęzie, jak m.in. transport, handel czy usługi – zauważa Kuzembajev. – W planach jest organizowanie festiwali tradycyjnych produktów, np. jabłek, które mają przyciągnąć ze świata także przetwórców i eksporterów.
Na razie turystyka dokłada zaledwie 1 procent do narodowego PKB. Na świecie jest to ok. 10 procent. Zasypanie tej przepaści będzie sporym wyzwaniem. Bo choć rząd rokrocznie przeznacza na rozwój turystyki duże pieniądze, to powołana niedawno spółka dysponuje stosunkowo niewielkim budżetem.
Kazakh Tourism stawia m.in. na cyfryzację (dlatego wiele firm sektora IT, m.in. polskie Asseco, szuka tu szans). Chce stworzyć platformę z narzędziami i aplikacjami do planowania podróży. W jednej z nich znajdzie się pełna informacja o kierunkach, bazie noclegowej umożliwiającej rezerwację pokoju w hotelu, ale też tradycyjnej jurty. W innej będzie się tworzyć trasę podróży. Narzędzia ma wiązać program lojalnościowy z rabatami, np. na bilet wstępu do atrakcji turystycznych. Użytkownicy ocenią w nich nie tylko nocleg czy restaurację, ale także jakość przydrożnego serwisu czy zachowanie służb porządkowych. Najbardziej aktywni w danym kraju lub na poziomie globalnym będą nagradzani. – Za dwa lata będzie widać pierwsze efekty naszych prac – zapewnia Kuzumbayev.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA