fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Postępowanie podatkowe

Jednolity Plik Kontrolny – nowe wyzwanie dla firm

Uczestnicy debaty. Od lewej: Aleksandra Tarka (dziennikarka "Rz"), Tomasz Grunwald, Marcin Sidelnik,Jarosław Oleśniewicz, Jadwiga Glumińska-Pawlic, Wojciech Śliż
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Przedsiębiorcy obawiają się Jednolitego Pliku Kontrolnego. Mają mało czasu i czekają ich kolejne wydatki.

W blisko 7 tys. firm trwa nerwowe odliczanie do 1 lipca br. Od tego dnia będą musiały stosować JPK – Jednolity Plik Kontrolny, czyli nowy system raportowania. Eksperci podatkowi z rezerwą podchodzą do nowych obowiązków. Ministerstwo Finansów zapewnia, że skarbówka jest przygotowana do realizacji nowych zadań. A czy podatnicy są przygotowani do nowych obowiązków?

– Część doradców podatkowych, nie mówiąc już o podatnikach, jest zaskoczonych nowymi obowiązkami. Oczywiście wszyscy wiedzieli, że nowe regulacje są przygotowywane, jednak na ostatnim etapie zostały one uzupełnione o dodatkowe zmiany, m.in. w ustawie o VAT – mówi prof. Jadwiga Glumińska-Pawlic, kierownik Katedry Prawa Finansowego Uniwersytetu Śląskiego, przewodnicząca Krajowej Rady Doradców Podatkowych.

Tomasz Grunwald partner i szef zespołu ds. VAT w KPMG zwraca uwagę, że w pierwszej kolejności nowe obowiązki miały objąć duże podmioty polskie. Jednak w jego ocenie większą grupą, której przyjdzie się zmierzyć z JPK, będą firmy zagraniczne zarejestrowane dla celów VAT w Polsce.

Kolejne wydatki

Jadwiga Glumińska-Pawlic zauważa, że podatnicy zostaną zobowiązani do dostosowania swoich zasad ewidencjonowania operacji gospodarczych do nowych reguł. W przeważającej części wypadków będzie to wymagało zakupu oprogramowania, a nie wszystkie firmy są przygotowane na nowe wydatki.

– Niestety, w mojej ocenie nie do końca będziemy w stanie sprostać nowym wyzwaniom sprawując obsługę podmiotów gospodarczych od strony finansowo-księgowej. Deregulacja spowodowała bowiem, że ustawodawca zrezygnował z prowadzenia ewidencji księgowych przez doradców podatkowych, oddając je w ręce przypadkowych, nieprzygotowanych do tego osób. Należy się spodziewać, że pojawią się na rynku hochsztaplerzy, którzy za niewielkie pieniądze będą obiecywali prawidłowo prowadzone ewidencje, a tak na pewno nie będzie – obawia się prof. Glumińska-Pawlic.

Eksperci się boją, że wprowadzenie nowego systemu skończy się polowaniem na uczciwych podatników. Ich zdaniem w walce z szarą strefą, która i tak nie rejestruje działalności, nie mówiąc już o wywiązywaniu się z obowiązków podatkowych, będzie on zupełnie nieskuteczny.

– Celem Jednolitego Pliku Kontrolnego jest ułatwienie podatnikom, zwłaszcza uczciwym, kontaktów z organami podatkowymi i kontroli skarbowej – tłumaczy Jarosław Oleśniewicz z Departamentu Kontroli Skarbowej Ministerstwa Finansów.

Przedstawiciel resortu nie kryje, że w pierwszym okresie obowiązywania nowych regulacji będzie ono wymagało pewnego nakładu pracy czy dodatkowych inwestycji. Jednocześnie zapewnia, że organy podatkowe będą pomagały podatnikom dobrze się przygotować do nowych obowiązków, a także wywiązać się z nich.

W ocenie Tomasza Grunwalda podatnicy na razie nie są dostatecznie informowani o nowych obowiązkach. Dotyczy to gównie firm zagranicznych, dla których wyjaśnienia na stronach resortu finansów są niewystarczające. Są też wątpliwości co do zakresu stosowania JPK np. do rozliczeń kwartalnych.

– Jedną sprawą jest zebranie danych, ale pozostaje jeszcze kwestia ich analizy. Organom podatkowym będzie trudno odnaleźć się w gąszczu raportowanych przez firmy informacji – uważa Tomasz Grunwald.

Eksperci zwracają uwagę, że obrót gospodarczy cechuje się dużą dynamiką i złożonością. Nigdy nie jest tak, że jest jeden zakup, jedna transakcja, jedna zapłata. Analiza danych może więc przysparzać problemów.

Marcin Sidelnik, dyrektor w dziale prawnopodatkowym PwC ma nadzieję, że podatnicy dostaną więcej czasu na zapoznanie się z nowymi regułami.

– Patrząc na doświadczenia innych krajów, które wprowadzały podobne do JPK rozwiązania, można zauważyć, że stabilizowały się one latami – podkreśla ekspert.

Nowy obowiązek jest dużym wyzwaniem dla podatników. Marcin Sidelnik zwraca też uwagę na to, że to pierwsza zmiana podatkowa, przy której doradca podatkowy zmuszony jest korzystać z pomocy innego specjalisty. Bez informatyka doradca podatkowy nie będzie w stanie pomóc swojemu klientowi w wywiązaniu się z nowego obowiązku. Tak samo jak firmy, które bez wkładu informatycznego nie będą w stanie przystosować swoich systemów. I odwrotnie, firmy IT nie będą w stanie dostarczyć kompletnego rozwiązania bez wiedzy z zakresu przepisów podatkowych.

Z debaty jasno wynika, że JPK stanowi dla firm duże wyzwanie, będzie wymagał wielu przygotowań i nakładu pracy. A czasu jest mało i może go zabraknąć. Eksperci mają jedynie nadzieję, że podatnicy i fiskus będą wspólnie uczyć się nowego systemu, a w pierwszym okresie jego działania przedsiębiorstwa nie będą karane.

Czy firmy obawiają się nowych przepisów?

– Na razie nowe obowiązki będą dotyczyły ok. 7 tys. podatników. Prawdziwe wyzwania zaczną się wtedy, gdy do tej grupy dołączy ok. 20 tys. średnich i ok. 100 tys. małych firm – tłumaczy Wojciech Śliż, partner w kancelarii Paczuski Taudul Doradcy Podatkowi Spółka Partnerska.

Duże przedsiębiorstwa będą potrafiły przygotować się do zmiany. Mają wsparcie, pieniądze i ich obawy są mniejsze.

– Pozostaje jeszcze pytanie, czy my jako doradcy podatkowi jesteśmy odpowiednio przygotowani, aby pomagać naszym klientom. Mam wiele wątpliwości w tym zakresie – przyznaje Wojciech Śliż. Jest to duże wyzwanie także dla samorządu, które może odbić się na przyszłości zawodu doradcy podatkowego.

Jednym z celów wprowadzenia JPK było uszczelnienie systemu podatkowego. Czy zostanie on osiągnięty?

Sceptycznie do sprawy podchodzi prof. Glumińska-Pawlic. Nie jest przekonana czy sam JPK pozwoli uszczelnić lukę VAT. W jej ocenie sposobu na lepszą ściągalność danin trzeba szukać gdzie indziej, a nie wśród legalnie działających przedsiębiorstw, które są zarejestrowane i będą raportować.

Niewielki optymizm

– Staramy się rozmawiać z naszymi klientami i rzeczywiście uświadamiać im jedną rzecz. To, że dotychczasowe myślenie o podatkach idzie do lamusa – uważa Wojciech Śliż.

Jego zdaniem JPK może pozwolić na domknięcie luki podatkowej, ale przy założeniu, że zostaną wprowadzone kolejne rozwiązania, np. centralny rejestr faktur czy podzielona płatność. To wszystko dopiero może realnie przełożyć się na lepszą ściągalność danin. Niestety nie można wykluczyć, że pierwszy etap, tj. wprowadzenie JPK, może przyczynić się do powstania problemów dla uczciwych podatników.

– Bardzo łatwo mogę sobie wyobrazić sytuację, że wśród raportowanych danych znajdą się faktury od oszustów, które fiskus łatwo wyłapie, a czego podatnik nie będzie świadomy – tłumaczy ekspert.

Tomasz Grunwald się zgadza, że JPK będzie cennym źródłem informacji dla fiskusa. Jednak biorąc pod uwagę, skąd bierze się luka VAT, tj. z karuzeli podatkowych, firm słupów i ukrywania transakcji w niektórych branżach, jego zdaniem JPK niewiele pomoże. – Są inne lepsze sposoby, takie jak choćby lepsza kontrola rejestracji podatników – podkreśla.

Grunwald zwraca uwagę na rolę sądów administracyjnych, które powinny wypracować nowe standardy orzekania w przypadku podatników, którzy nieświadomie padną ofiarą oszustów.

– Samo zbieranie danych w ramach JPK nie uchroni budżetu przed stratami. Potrzebny jest cały system. Niemniej jednak JPK to pierwszy krok, który w przyszłości może pozwolić na uszczelnienie systemu – mówi Marcin Sidelnik.

W dłuższej perspektywie potwierdzają to doświadczenia innych krajów. Przykładowo w Portugalii, która wprowadziła podobny system do JPK, tylko w jednym roku udało się odzyskać dodatkowe 800 mln euro podatków.

Czy urzędnicy fiskusa nastawieni na wyłuskiwanie z systemu oszustów będą wyrozumiali dla uczciwych podatników, którzy początkowo mogą popełniać błędy?

– JPK jest prowadzany właśnie po to, żeby szybko ustalić, czy mamy do czynienia z uczciwym podatnikiem czy nierzetelnym. Tych uczciwych należy wspierać i plik będzie ich wspierał – zapewnia Jarosław Oleśniewicz.

Ma temu służyć szybka i wysokiej jakości informacja zwrotna. Nieuczciwe firmy fiskus ma nadzieję identyfikować poprzez powszechność systemu i szybkie przetwarzanie danych, tj. śledzenie całej ścieżki nierzetelnych operacji. Dodatkową funkcją ma być dostarczenie systemu zarządzania i kontroli wszystkich tytułów podatkowych.

Zdaniem Jarosława Oleśniewicza to wszystko pozwoli na prowadzenie polityki podatkowej opartej na pełnej i dokładnej informacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA