Kraj

Kalinowski: nie załatwiałem pracy bratu

Po publikacji „Rz”. Wicemarszałek Sejmu zapewnia, że nie zabiegał o powierzenie stanowisk współpracownikowi i bratu w zamojskiej spółce obracającej zbożem
RZ: W Zamojskich Zakładach Zbożowych kandydatami do rady nadzorczej są osoby związane z PSL, w tym pana długoletni doradca Mariusz Suchecki. W tym samym czasie pana brat Adam Kalinowski zostaje tam głównym specjalistą ds. rozwoju. Czy to zwykły zbieg okoliczności?
Jarosław Kalinowski (PSL), wicemarszałek Sejmu: Trudno to nazwać zwykłym przypadkiem. Nie jest bowiem tajemnicą, że znam prezesa Elewarru Andrzeja Śmietankę (spółka, na której czele stoi ten były poseł PSL, jest właścicielem 100 procent udziałów w Zamojskich Zakładach Zbożowych – red.), że Mariusz Suchecki jest moim współpracownikiem i że Adam Kalinowski to mój brat. Nie będę się też upierał, że nie znam sprawy. Wiedziałem o konkursie i o tym, że brat ma ochotę wystartować. Zdając sobie sprawę z tego, że jestem na celowniku, namawiałem go nawet, by zrezygnował z ubiegania się o tę posadę. Mówiłem mu, że kiedy media się dowiedzą, to zaczną się pytania o nasze powiązania. Odpowiedział, że ma kwalifikacje i nie może być dyskryminowany tylko dlatego, że jest moim bratem. Rolą mediów jest pytać o takie dwuznaczne sytuacje.
Ja to rozumiem. Dlatego, odkąd brat wygrał konkurs, spodziewałem się telefonu od jakiegoś dziennikarza. Skąd pana zainteresowanie Zamojskimi Zakładami Zbożowymi? Razem z prezesem Śmietanką zastanawialiśmy się, jak rozwiązać problem rolników, którzy są skazani na pośredników takich jak Elewarr, zamiast samemu być operatorem rynku. Gdyby Elewarr przeszedł w ręce rolników, stałby się prywatną spółką, a wtedy polscy rolnicy zaczęliby konkurować z kolegami z Zachodu. Przy okazji nie byłoby rad nadzorczych i podejrzeń o załatwianie posad. Zrodził się pomysł, by spróbować udeptać taką ścieżkę prywatyzacyjną na przykładzie jednego magazynu. W Tuczempach na Podkarpaciu. Między innymi za ten proces od 1 kwietnia odpowiada w Zamojskich Zakładach Zbożowych Adam Kalinowski. Wcześniej stanowiska głównego specjalisty ds. rozwoju tam nie było. Ale to nie oznacza, że kogoś prosiłem czy naciskałem, by brat dostał posadę. Z tego, co wiem, został ogłoszony konkurs, wiadomość o nim była publicznie dostępna. Brat wygrał, bo spełniał wszystkie wymogi. Z tego, co wiem, Suchecki też spełnia wszystkie wymogi konkursowe. Nie można kogoś dyskredytować tylko dlatego, że zna Jarosława Kalinowskiego czy działa w PSL. Przecież ich kwalifikacji nikt nie kwestionuje.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL