fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Jak biegać po górach, to także w Warszawie

Miłośnicy morderczych podbiegów i szaleńczych zbiegów nie muszą wcale jeździć kilkaset kilometrów od stolicy.
– Nigdy nie jest łatwo – mówi Małgorzata Krochmal, organizatorka Zimowych Biegów Górskich w Falenicy. – Przy bezdeszczowej pogodzie zawodnicy grzęzną w piasku, jak spadnie śnieg, zapadają się w zaspach, jak przymrozi, ślizgają się po lodzie.
Warszawscy biegacze to uwielbiają. – Nie wyobrażam sobie rozpoczęcia sezonu startowego gdzie indziej niż w Falenicy – mówi Piotr Szrajner, biegacz, triathlonista i trener w Trinergy. – To już wieloletnia tradycja.
Falenica jest częścią Wawra, położonej po prawej stronie Wisły dzielnicy Warszawy. Góry to wydma, na którą wbiega się różnymi ścieżkami siedem razy podczas jednej pętli. Główny dystans – 10 km – ma trzy pętle, czyli 21 podbiegów i zbiegów. Rekordzistą trasy jest Piotr Parfianowicz, mistrz świata juniorów w biegach na orientację.
Uczestnicy podkreślają, że niezaprzeczalną zaletą falenickich zawodów jest rodzinna i kameralna atmosfera. – O kameralność jednak coraz trudniej – śmieje się Małgorzata Krochmal. – Na początku znałam wszystkich z imienia, teraz, gdy mamy 800 osób, musimy robić start falami, bo wydma nie jest w stanie wszystkich pomieścić.
Z roku na rok frekwencja w Falenicy rośnie, na tegoroczną edycję miejsca na główny dystans rozeszły się w dwa dni. Błyskawicznie skończyły się też zapisy na krótsze trasy – 6,6 i 3,3 km. Szanse na zdobycie numeru być może będą jeszcze przed samymi zawodami.
Ale Falenicy rośnie konkurencja. Przyjazna, bo terminy są tak ustalane, aby ze sobą nie kolidowały. Wesołe Biegi Górskie – też zimą, też po prawej stronie Wisły, też jest ciężko.
– Mamy trochę dłuższe podbiegi – chwali się organizator Igor Błachut. – Na każdej pętli 40 metrów przewyższenia. Mówiąc prościej, trzeba wbiec na 20. piętro.
W Wesołej do przebiegnięcia jest pięć pętli (w sumie 10 km). Można się też zapisać na trzy albo jedną – w zależności od sił i potrzeb. – Moim zdaniem to najlepszy teren na biegi przełajowe w okolicach Warszawy – zachęca Igor Błachut.
Zarówno w Falenicy, jak i Wesołej można wystartować sześć razy. Od stycznia do marca.
Po co się jednak męczyć w chłodzie i zimnie? – Bieganie w terenie to najlepszy sposób, żeby przetrzeć nogę i przewentylować płuca – argumentuje Igor Błachut. – Zima to dobry moment na robienie tzw. siły biegowej, niezbędnej w dalszej części sezonu – dodaje Piotr Szrajner.
O zaletach zimowego biegania w terenie przekonuje też Dariusz Labriga, trener w klubie rolkarzy UKS Wilki Otwock. Do Falenicy wystawił 19 młodych zawodników. Najmłodszy ma siedem lat. – Rolkarze muszą mieć mocne nogi i dobrą kondycję. Bieganie po górkach to najlepszy trening ogólnorozwojowy – mówi trener.
Stałym bywalcem warszawskich biegów górskich jest też 14-letni Bartek z klubu wioślarskiego MKS Dwójka. W zeszłym sezonie startował osiem razy. W Wesołej zajął trzecie miejsce w kategorii open na 2 km. W Falenicy zdarzyło mu się na ostatnich metrach wymiotować z wysiłku. – Nie potrafię odpuścić – mówi. Pod tym stwierdzeniem podpisze się chyba większość górskich biegaczy, także tych warszawskich.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA