fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Konserwatyści w Pałacu

Małgorzata Sadurska (u góry z lewej) cieszy się zaufaniem Jarosława Kaczyńskiego (u dołu z lewej) i ma dobre relacje z Beatą Szydło (u góry z prawej)
PAP/ Leszek Szymański
Wyłania się kształt przyszłej kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy. Jej szefową może być konserwatywna posłanka PiS.

Kancelaria kształtuje się trochę inaczej, niż wyobrażano sobie to w PiS przed ogłoszeniem wyników wyborów. Spodziewano się, że część ludzi po prostu przejdzie z partii i obejmie nowe funkcje.

Prezydent elekt jest jednak ostrożny. Obserwuje pracę poszczególnych osób, a ostateczne nominacje ogłosi tuż przed zaprzysiężeniem planowanym na 6 sierpnia.

Szczerski upomniany


Za łączność z kancelarią Bronisława Komorowskiego odpowiada poseł Adam Kwiatkowski. Był razem z Andrzejem Dudą w kancelarii Lecha Kaczyńskiego. To on ma dokonać oceny kadr, które pracują dla głowy państwa.

O ile średni szczebel próbuje przekonać otoczenie Dudy, że będzie lojalny, o tyle gorzej wygląda komunikacja z najbliższymi współpracownikami obecnego prezydenta, którzy wiedzą, że będą musieli odejść.

Z racji powierzonego mu zadania wydawało się, że Kwiatkowski będzie szefem kancelarii. Teraz na tę funkcję typowana jest jednak posłanka Małgorzata Sadurska. Napisał o tym w satyrycznej rubryce tygodnik „Do Rzeczy" i potwierdzają to nasi informatorzy.

Sadurska to ukłon Dudy w stronę PiS. Zajmowała się polityką społeczną w Kancelarii Premiera Jarosława Kaczyńskiego i wspiera ją wiceprezes Beata Szydło. Jest z konserwatywnego skrzydła, angażuje się w tematy ideologiczne.

– Bywam na zaproszenie prezydenta na Foksal, ale jestem przede wszystkim posłem na Sejm – mówi nam Sadurska i odsyła do Marcina Kędryny. To popularny bloger. Z Dudą znają się jeszcze z Krakowa. – Od początku jestem tu do pomocy. Czasowo wziąłem na siebie koordynację kontaktów z mediami – wskazuje.

Kędrynie pomaga pracownik biura prasowego PiS. Na Foksal są jeszcze trzy sekretarki. Tyle samo współpracowników ma poseł Krzysztof Szczerski. On odpowiada za sprawy zagraniczne. Siłą rzeczy stał się twarzą formującej się kancelarii w mediach. Z naszych informacji wynika, że prezydent elekt upomniał go za kilka niefortunnych wypowiedzi.

Cztery etaty dla Dudy

– W prawie jest pewna luka – mówi nam współpracownik prezydenta elekta. – Przed zaprzysiężeniem prezydent posiada już pewne obowiązki związane z urzędem, który obejmuje, a narzędzia ma takie, jakie da mu jego poprzednik – tłumaczy.

Duda i kilka osób, które teraz z nim współpracują, mogą już korzystać z pałacyku MSZ przy ul. Foksal w Warszawie. – Jest reprezentacyjny, ale są w nim tylko dwa gabinety. Resztę pomieszczeń trzeba przystosować do pracy – wskazuje nasz rozmówca. Własna przestrzeń to jednak jedyny konkret. Wszystko inne jest dogadywane w drodze negocjacji. Ustawodawca nie przewidział budżetu czy choćby liczby etatów i wyposażenia na biuro, które będzie obsługiwać przyszłą głowę państwa.

W negocjacjach ustalono, że Duda dostanie cztery etaty dla osób, które teraz będą go obsługiwać. Wciąż nie ma jednak odpowiedzi na prośbę o dwa pomieszczenia na tzw. Dudapomoc. To uruchomione w kampanii biuro pomocy prawnej, które zgodnie z zapowiedzią będzie dalej działać przy prezydencie.

Teraz funkcjonuje w siedzibie PiS. – Tam nie ma warunków, ale każdego dnia przedłużamy obecność w tym miejscu, z nadzieją, że następnego dnia coś otrzymamy – mówi współpracownik Dudy.

Nie ma takiego zwyczaju

Jednocześnie ludzie nowego prezydenta nie chcą szastać pieniędzmi obecnej kancelarii. – W sytuacji, gdy nie mamy określonego budżetu, oglądamy każdą przyznaną nam złotówkę – przekonuje jeden z naszych rozmówców.

Dlatego Duda nie zgodził się na propozycję przysłania kucharza. Jego ludzie pilnują też, by sprzęt komputerowy, który do nich trafia, pochodził z zasobów Kancelarii Prezydenta, a nie był specjalnie kupowany.

Zdaniem naszego rozmówcy z otoczenia prezydenta elekta Polska odstaje od innych krajów europejskich. Przytacza historię, która miała miejsce jeszcze przed pierwszą turą wyborów prezydenckich. Do siedziby PiS zadzwonił telefon z jednej z ambasad. Trwały przygotowania do jesiennej wizyty głowy państwa i potrzebowano życiorysu żony kandydata – Agaty Kornhauser-Dudy. Potem zwrócono się raz jeszcze z prośbą o kontakt do osoby, która będzie kierować jej biurem.

– My nawet po wyborach nie wiemy, czy takie biuro powstanie, bo przecież nie ma takiego zwyczaju – zauważa osoba z otoczenia Dudy.

Polityka zagraniczna nowego prezydenta:
www4.rp.pl/Szczerski–rozmowa

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA