fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Biuro podróży odpowiada za bezpieczeństwo w zagranicznym hotelu

123RF
Turysta, który ulegnie wypadkowi w zagranicznym hotelu, może domagać się odszkodowania i zadośćuczynienia od biura podróży, w którym wykupił wczasy

Tak wynika z wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 30 maja 2014 opublikowanego niedawno na stronie internetowej tego sądu (sygn. akt I ACa 455/14).

Fatalny zjazd do wody

Paweł F. kupił w biurze podróży pobyt w tureckim hotelu dla siebie i żony. Kilka dni po przybyciu, podczas korzystania ze zjeżdżalni na hotelowym basenie, uległ poważnemu wypadkowi: złamał kręgosłup w taki sposób, że doznał czterokończynowego porażenia - ma niewładne ręce i nogi, porusza się na wózku inwalidzkim, nie potrafi sam usiąść i musi być pampersowany.

Leczenie, które rozpoczęło się jeszcze we Włoszech i trwa do dziś już w Polsce, pochłania spore koszty. Paweł F. pozwał o odszkodowanie spółkę X - właściciela biura podróży, w którym wykupił pobyt w Turcji. Domaga się prawie 84 tys. zł odszkodowania związanego z kosztami leczenia i transportu medycznego, 9 tys. zł tytułem renty wyrównawczej oraz 300 tys. zł zadośćuczynienia wraz z odsetkami. Twierdził, że ze zjeżdżalni korzystał zgodnie z instrukcją udzieloną przez ratowników: zjechał w pozycji na plecach. Nie wynurzył się jednak z wody. Po wyciągnięciu na brzeg skarżył się, że nie ma czucia w nogach. Dzień wcześniej razem ze znajomym zjeżdżał z basenowych ślizgawek w pozycji siedzącej – wtedy nikomu nic się nie stało.

Niczyja wina

Sąd Okręgowy w Opolu oddalił powództwo, gdyż w jego ocenie pomiędzy zjazdem ze zjeżdżalni a szkodą powoda istnieje wprawdzie związek przyczynowy, ale nie jest on adekwatny czyli normalny, a to wyklucza odpowiedzialność pozwanego.

- Sam zjazd na zjeżdżalni wodnej czy to w pozycji leżącej, czy w pozycji siedzącej nie prowadzi w normalnym następstwie zdarzeń do tak poważnych skutków, jakich doznał powód. Odmienna ocena mogłaby być dokonana tylko przy użyciu wiedzy specjalnej, jaką posiada biegły. Ale o opinię biegłego powód nie wnioskował – wyjaśnił Sąd.

Jego zdaniem zdarzenie na tureckim basenie było po prostu nieszczęśliwym wypadkiem, przez nikogo niezawinionym. Pozwane biuro podróży nie może zatem ponosić za ten wypadek odpowiedzialności deliktowej, czyli wynikającej z dopuszczenia się czynu zabronionego. Nie jest także odpowiedzialne z tytułu odpowiedzialności kontraktowej (wynikającej z nienależytego wykonania umowy), choć nawet nie zainteresowało się tragicznym zdarzeniem i nie udzieliło poszkodowanemu żadnego wsparcia w organizacji leczenia w Turcji, narażając go tym samym na dodatkowe stresy spowodowane nieznajomością realiów tureckich i języka. I te fakty mogłyby być podstawą dochodzenia roszczeń z tytułu kontraktu, ale innych niż wskazane w pozwie Pawła F. - stwierdził Sąd Okręgowy.

To nie był nieszczęśliwy wypadek

Zupełnie innej oceny dokonał Sąd Apelacyjny, do którego odwołał się Paweł F. SA uznał bowiem, że jego szkoda jak najbardziej pozostaje w adekwatnym związku przyczynowym ze zjazdem ze zjeżdżalni. Wypadnięcie z basenowej ślizgawki, uderzenie w jej część lub część basenu to podstawowe zagrożenia wiążące się z korzystaniem ze zjeżdżalni, które powinny być wyeliminowane przez jej konstrukcję i czytelne zalecenia co do właściwej pozycji, jaką należy zająć podczas zjazdu.

- Nie potrzeba specjalistycznej wiedzy z zakresu fizyki, aby stwierdzić, że przebieg zjazdu ze zjeżdżalni będzie zależny od masy ciała i wzrostu zjeżdżającego, od jego ustawienia, w tym także od tego, jaki dodatkowy opór będzie stawiał rękami i nogami, a nawet od materiału, z jakiego wykonany jest strój kąpielowy. Może się zatem okazać, że przy współistnieniu kilku czynników spowodowanych np. wymiarami zjeżdżającego, dojdzie do sytuacji, w której kierowane siłą bezwładności ciało uderzy w element zjeżdżalni. Jednoczesne wystąpienie tych czynników nie może być w żadnym razie uznane za splot nieszczęśliwych wypadków, jak to stwierdził Sąd I instancji – wyjaśniał Sąd Apelacyjny.

Z zeznań świadków wynikało, że zjeżdżalnia w tureckim basenie miała dwa stopnie. Na jednym z nich dochodziło do wybicia ciała i jego ponownego uderzenia o element ślizgawki. Dlatego, zdaniem Sądu, wypadek Pawła F. nie był wyłącznie dziełem przypadku czy splotem nieszczęśliwych okoliczności.

Biuro podróży odpowiada za hotel

Sąd stwierdził, że w tej sprawie mogło dojść do nienależytego wykonania umowy, a jeśli tak, to organizator turystyki ponosiłby z tego tytułu odpowiedzialność kontraktową na podstawie art. 11a ustawy o usługach turystycznych. Jest to odpowiedzialność na zasadzie ryzyka, więc obojętne jest, czy strona pozwana ponosi winę za stan zjeżdżalni i sposób jej eksploatacji, a w konsekwencji, czy ponosi winę za to, że doszło do wypadku. Odpowiedzialnością taką są także objęte działania i zaniechania osób, z pomocą których organizator turystyki zobowiązanie wykonuje, jak również osób, którym wykonanie zobowiązania powierza czyli m.in. osób świadczących usługi hotelarskie.

Oznacza to, że organizator nie mógłby uwolnić się od odpowiedzialności wykazując, że powierzył wykonanie określonej usługi profesjonaliście, np. hotelowi albo że hotel nie ponosi winy za stan zjeżdżalni i sposób jej eksploatacji. Co więcej, odpowiedzialność kontraktowa organizatora turystyki obejmuje obowiązek naprawienia szkody niemajątkowej, czyli zapłaty zadośćuczynienia.

Sąd Apelacyjny podkreślił, że istota sporu sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy hotel (za który odpowiada biuro podróży spółki X) zapewnił Pawłowi F. możliwość bezpiecznego korzystania z basenowej zjeżdżalni. Przy czym – zastrzegł SA - zapewnienie bezpieczeństwa należy oceniać jako zobowiązanie rezultatu, a nie należytej staranności.

- To oznacza, że skoro doszło do wypadku na terenie hotelu, w którym korzystający z usługi turystycznej został zakwaterowany, to organizator odpowiada za skutki szkody, gdyż nie zapewnił poszkodowanemu bezpiecznych warunków wypoczynku - stwierdził Sąd.

Tylko w trzech wypadkach, wymienionych w art. 11a ust. 1 ustawy o usługach turystycznych, organizator turystyki mógłby uwolnić się od odpowiedzialności: gdy szkoda powstała z powodu działania lub zaniechanie samego klienta, gdy spowodowało ją działanie lub zaniechanie osób trzecich albo z powodu siły wyższej.

Czy takie okoliczności zaszły w przypadku zdarzenia z udziałem Pawła F. - musi to zbadać Sąd Okręgowy, któremu Sąd Apelacyjny zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA