fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Jak usunąć prezydenta

Decyzję o zawieszeniu urzędowania głowy państwa podejmowałby Trybunał Konstytucyjny na niejawnym posiedzeniu
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Sejm wprowadza procedurę czasowego zawieszenia głowy państwa. Zdaniem PiS groźną dla demokracji.

Przed tygodniem sejmowe komisje skończyły prace nad nową ustawą o Trybunale Konstytucyjnym. Teraz zajmie się nią cały Sejm. Projekt wniósł prezydent, a w praktyce przepisy napisali obecni sędziowie trybunału.

Od początku zastrzeżenia mieli posłowie PiS. Krytykowali m.in. nową procedurę wyłaniania sędziów. Teraz jednak na pierwszy plan wysunął się inny wątek – przepisów o tymczasowym zdjęciu prezydenta z urzędu. Sejm chce wprowadzić procedurę, której dotąd w prawie nie było.

Miałaby zastosowanie, gdy prezydent żyje, jednak nie może sprawować urzędu i nie jest w stanie o tym zawiadomić. – Można wyobrazić sobie kilka sytuacji. Przykładowo porwanie prezydenta albo zapadnięcie w śpiączkę – mówi poseł PO Robert Kropiwnicki, szef podkomisji zajmującej się ustawą.

W innych przypadkach sytuacja jest prostsza. Gdy prezydent umiera, zastępuje go marszałek Sejmu. Podobnie dzieje się, gdy głowa państwa sama zawiadamia o niemożności sprawowania władzy.

W sytuacji, którą zajął się Sejm, wkracza Trybunał Konstytucyjny. Procedurę ogólnie omawia konstytucja. Trybunał na wniosek marszałka Sejmu ma rozstrzygać o niemożności sprawowania urzędu.

O mało nie doszło do tego w 2010 roku. Bronisław Komorowski przejął obowiązki głowy państwa z uwagi na śmierć prezydenta. Jednak na zastosowanie procedury z trybunałem naciskał ówczesny minister w Kancelarii Prezydenta Andrzej Duda. Twierdził, że to konieczne, dopóki nie uda się zidentyfikować zwłok.

Zdaniem Roberta Kropiwnickiego zastosowanie procedury mogłoby wówczas doprowadzić do sporów proceduralnych. – W prawie brakuje terminów i uczestników postępowania. Konstytucja nie mówi też, jak długo prezydent może nie sprawować urzędu – zauważa. Tłumaczy, że właśnie dlatego trzeba było uszczegółowić procedurę.

W obecnym kształcie ma ona się zaczynać od sformułowania przez marszałka Sejmu wniosku o przeszkodzie w sprawowaniu urzędu przez prezydenta. Trybunał będzie musiał rozpatrzyć go w ciągu 24 godzin. W postępowaniu oprócz marszałków Sejmu i Senatu ma wziąć udział m.in. szef Kancelarii Prezydenta.

Trybunał będzie mógł powierzyć marszałkowi wykonywanie obowiązków prezydenta na trzy miesiące. Ten okres będzie można przedłużyć tylko raz o kolejny kwartał.

– Na dyskusję nad nowymi przepisami poświęciliśmy dużo czasu – podkreśla Kropiwnicki.

Jednak zdaniem PiS są one niezgodne z konstytucją i groźne dla demokracji. – Rozwiązania dadzą każdej większości sejmowej silny oręż. Będzie mogła ona tak interpretować przepisy, by czasowo złożyć prezydenta z urzędu – ostrzega posłanka PiS prof. Krystyna Pawłowicz.

Największe zastrzeżenia budzi przepis mówiący o tym, że marszałek Sejmu sam wskazuje kryteria uniemożliwiające sprawowanie władzy przez głowę państwa. – Można wyobrazić sobie scenariusz, w którym marszałek mówi, że prezydent zwariował. To on zastępuje głowę państwa, więc działałby w swoim interesie – uważa posłanka. Krytykuje też przepis mówiący o tym, że trybunał rozpatruje wniosek na niejawnym posiedzeniu.

– To nie marszałek podejmuje ostateczną decyzję, ale trybunał – odpowiada Kropiwnicki. Jednak Pawłowicz zauważa, że trybunał jest ciałem politycznym, bo jego członków wybiera Sejm.

Dlatego posłowie PiS wnieśli poprawkę mającą na celu skreślenie z projektu całego rozdziału dotyczącego niemożności sprawowania obowiązków przez prezydenta.

Wiceszef podkomisji Stanisław Piotrowicz z PiS obawia się, że na jej przyjęcie szanse są marne. – Jeśli rządzący chcą przyjąć złe prawo, argumenty zazwyczaj nie grają żadnej roli – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA