fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Wielka smuta na lewicy - komentarz Michała Szułdrzyńskiego

Michał Szułdrzyński
Fotorzepa
Na pierwszy rzut oka sytuacja SLD nie wygląda katastrofalnie.

Większość sondaży partyjnych pokazuje, że partia Leszka Millera przekracza próg wyborczy, a w niektórych badaniach uzyskuje wynik dwucyfrowy. Choć internet huczy od szyderstw z Magdaleny Ogórek, to przecież kandydatka SLD dotąd nie zaliczyła poważnej wpadki.

Jednak, gdy przyjrzeć się bliżej, łatwo dostrzec, że partia Millera jest na krawędzi upadku. Po tym, gdy Miller przeforsował kandydaturę Ogórek, część działaczy wypowiedziała mu posłuszeństwo. Lider zdecydował się na nadmiernie ryzykowny ruch – bo tak trzeba określić próbę wyrzucenia z partii jego poprzednika Grzegorza Napieralskiego. W tle tych sporów jest bezwzględna walka o władzę i wciąż niemały majątek, jaki ma SLD.

Pocieszeniem dla Millera mógłby być upadek partii Janusza Palikota, a tak porażka to tylko dowód słabości całej lewicy. Unia Pracy i Zieloni przecież nie zdołały zebrać 100 tys. podpisów dla Wandy Nowickiej i Anny Grodzkiej.

Nie oznacza to, że lewica umarła. Aktywni są Ryszard Kalisz, Jerzy Wiatr i Aleksander Kwaśniewski, trwają spotkania i narady. Tyle tylko, że przypomina to Konwent Świętej Katarzyny – rozmowy, które 20 lat temu przypieczętowały rozpad prawicy.

Dziś na lewicy jest jeszcze gorzej: nie widać ani lewicowego Krzaklewskiego, ani Kaczyńskiego, ani Tuska. Podział PO–PiS będzie więc nadal porządkował scenę polityczną, zastępując klasyczny spór lewicy z prawicą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA