fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Bywamy częścią cudzego życia

Magdalena Cielecka i Grzegorz Małecki w „Zabójczej pewności”. TVP 1, dziś, godz. 20.25
PAT
O roli w poniedziałkowej premierze Teatru TVP i o kosztach sławy Grzegorz Małecki opowiada Małgorzacie Piwowar.

Rzeczpospolita: W spektaklu „Zabójcza pewność" aktor przyjmuje zlecenie od osoby prywatnej, która chce, by w jej domu przeczytał tekst sztuki. Czy taka sytuacja mogłaby się zdarzyć naprawdę?

Grzegorz Małecki: Absolutnie tak. Aktorzy są bardzo łasi na pieniądze. Nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i w Polsce...

Przyjąłby pan takie zlecenie?

Hmm... Czułbym się pewnie nieswojo proszony przez nieznaną autorkę o przeczytanie za pieniądze jej sztuki tylko dla niej, w jej domu. Ale kto wie... Taka sytuacja nie zdarza się codziennie, ale i nie wzbudza specjalnych podejrzeń. Po prostu – była tancerka napisała sztukę. Dopiero kiedy aktor się u niej pojawia, zauważa, że tekst miesza się z rzeczywistością. Bardzo to dziwne, metafizyczne, niepokojące.

Dlaczego?

Bo to także opowieść o tym, jak dalece przypadek, niewyłowiona z czasu chwila, wpływa na nasze życie. Jak drobny krok, niewielki gest może odmienić los nie tylko nasz, ale innych osób. I o tym, czy należy brać odpowiedzialność za wszystko, co się w życiu zrobiło, za czyny, których nie popełniło się świadomie.

A należy?

Nie wiem, ale borykam się z tym pytaniem od dłuższego czasu, bo to już trzecia sztuka teatralna poruszająca ten temat. Pierwszą były „Konstelacje" w Teatrze Polonia, metafizyczna rzecz tocząca się w kilku równoległych światach. Taka zabawa w „co by było, gdyby". Drugą jest „Ofiara" Saula Bellowa w Teatrze WarSawy – o dwóch ludziach, którzy przed laty przypadkowo się spotkali. Jeden oskarża teraz drugiego, że tamto zdarzenie odmieniło mu życie, i postanawia się zemścić. Podobnie jest w „Zabójczej pewności".

Tyle że ten mężczyzna nie ma pojęcia, że stał się częścią cudzego życia.

Takie historie się zdarzają. Zwłaszcza w przypadku osób publicznych, aktorów. Zdarzyło mi się paść ofiarą stalkingu. Odbierałem po nocach telefony, miałem skrzynkę zapchaną esemesami z deklaracjami o miłości i uwielbieniu. Stawały się one coraz bardziej natarczywe, dość wulgarne. Pojawiały się w nich nawet groźby. W końcu zgłosiłem sprawę na policję.

Może to cena popularności?

Owszem, dystans między tzw. idolami i tzw. fanami zmniejszył się, czasem niebezpiecznie. Niektórym nie wystarcza obejrzenie swego bohatera w kinie czy telewizji, chcą go mieć na wyciągnięcie ręki. Dawniej nie było plotkarskich mediów. Ktoś był sławnym bon vivantem nie dlatego, że dał się gdzieś sfotografować, ale dlatego, że krążyły o nim legendy. Mam wiele propozycji, by wystąpić z moimi bliskimi i opowiedzieć o prywatnym życiu. Nie uważam jednak, aby na tym polegał mój zawód. Ale są tacy, dla których aktorstwo jest trampoliną do znalezienia się na okładkach pism.

Może wolą, żeby mówiono cokolwiek, niż żeby nie mówiono wcale.

To wina nie tylko ich, ale i mediów. Każdy, kto przez chwilę pojawił się w telewizji, może być specem od wszystkiego. Przewiduję wkrótce takie tytuły w prasie: „Znana piosenkarka przerywa milczenie na temat eksportu polskiej wołowiny", „Finalistka »Tańca z gwiazdami« w ostrych słowach o liście episkopatu". Tylko kto to będzie czytał?

Kameralny thriller

„Zabójcza pewność" współczesnego angielskiego dramaturga Marcusa Lloyda to sztuka psychologiczna z zaskakującymi zwrotami akcji. W Teatrze TV reżyserował ją Mariusz Malec, autorem zdjęć jest Jan Holoubek. Występują: Magdalena Cielecka i Grzegorz Małecki. Małecki, urodzony w 1975 r., jest czołowym aktorem Teatru Narodowego, sześciokrotnie nominowanym do aktorskiej nagrody Feliksa Warszawskiego; zdobył ją w 2010 r. za rolę Edka w „Tangu" Mrożka. Występuje w filmach i serialach, np. „M jak miłość". —mp

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA