Wywiady

Wygodna pułapka, z której musimy się wyrwać

Fotorzepa/Piotr Wittman
Polskim firmom udało się wypracować obecną pozycję dzięki niskim kosztom pracy. Ale czas z tym skończyć – mówi prof. Witold Orłowski, członek Rady Gospodarczej przy Premierze i doradca ekonomiczny PwC.

Rz: Jakie jest główne zagrożenie związane z pułapką średniego dochodu?

Witold Orłowski: Gospodarki świata podzielone są na ligi, trochę jak drużyny w piłce nożnej. Awans z trzeciej ligi do drugiej czy z drugiej do pierwszej nie jest łatwy, ale najtrudniejszy jest skok do ekstraklasy. W przypadku krajów, gospodarek, przedsiębiorstw awans do grupy najzamożniejszych, najbardziej rozwiniętych wymaga szczególnego wysiłku. Trzeba mieć naprawdę dużo woli i determinacji, by chcieć się wyrwać z pułapki średniego dochodu. Bo wbrew pozorom życie w niej jest dosyć wygodne – polskie firmy znalazły swoje miejsce gdzieś pośrodku łańcucha globalnej produkcji, nasze płace są na znośnym poziomie, choć oczywiście frustrująco niskie w porównaniu z krajami wysoko rozwiniętymi, gospodarka się rozwija, przychodzi do nas zagraniczny kapitał. A to wszystko rozleniwia.

Jak zbadać, czy już jesteśmy w tej wygodnej pułapce?

Bank Światowy posługuje się danymi makroekono- micznymi, ale można to zaobserwować także w praktyce gospodarczej. Polskie firmy nie są zazwyczaj na świecie liderami rozwoju, nie mają własnych marek, nie podbijają na własny rachunek nowych rynków, w większości są podwykonawcami zagranicznych firm. Oczywiście możemy być dumni, że jakaś część każdego sprzedawanego na świecie volkswagena jest produkowana w Polsce. Ale większość konsumentów tego nie wie i jeśli z jakichś powodów te nasze polskie części zostaną zamienione na tureckie, to nikt nawet się nie zorientuje. Polskim firmom udało się wypracować obecną pozycję dzięki niskim kosztom pracy. Obecnie powoduje to, że są trochę w szachu. Nie mogą za bardzo podnieść tych kosztów, bo inna firma, która głównemu wykonawcy przedstawi konkurencyjną ofertę, łatwo wyprze ich z rynku. Przedostanie się do wyższej ligi wymaga więc wysiłku.

Jak to zrobić?

Nie jest to łatwe, Bank Światowy też nie podaje prostej recepty dla wszystkich. Ten skok wymaga reform w wielu dziedzinach. Wymaga dobrej edukacji, lepszego otoczenia dla przedsiębiorczości, opierania się w większym stopniu na innowacjach, potrzebne są lepsze instytucje publiczne, niezbędne są wielkie i dynamiczne polskie firmy, które staną się globalnymi markami, potrzebna jest rozsądna presja na wzrost płac wymuszająca wzrost wydajności...

Zatrzymajmy się przy płacach. Jak pracownicy mogą wzmocnić tę presję?

Dziś mamy taką sytuację, że umowy śmieciowe stosowane są na masową skalę. Przedsiębiorcy argumentują, że to niezbędne, bo to właśnie niskie koszty pracy zapewniają im konkurencyjność. Ale jest jasne, że muszą znaleźć inne sposoby na utrzymanie konkurencyjności niż oszczędności na przyszłej emeryturze swoich pracowników. Oczywiście nie mówię w duchu związków zawodowych, by od jutra wszystko przymusowo ozusować, ale jest jasne, że rynek pracy w Polsce powinien zostać ucywilizowany. To wspólne zadanie dla organizacji pracobiorców i pracodawców. W ramach rozsądnego kompromisu ograniczeniu sztucznego zaniżania kosztów pracy powinno towarzyszyć dalsze uelastycznienie rynku pracy.

Może należy obniżyć pozapłacowe koszty pracy, czyli stawki składek na ZUS i podatków?

Oczywiście możemy iść w tym kierunku, takie obciążania można obniżyć poprzez bardziej efektywne działanie instytucji publicznych i reformy wydatków. Tu również potrzebna jest współpraca, współdziałanie świata pracy, kapitału i państwa.

Wzrost wydajności pracy wymaga być może dużego kapitału.

Po części tak, bo nadal najważniejsza jest sprawa poprawy technicznego uzbrojenia pracy. Ale ważne jest także lepsze wykorzystywania kapitału ludzkiego, intensywniejsze wykorzystywanie i lepsze opłacanie talentów, które przynoszą większą wartość dla firmy. Oczywiście przedsiębiorstwa muszą też skupić się na wytwarzaniu produktów i usług o większej wartości.

Czyli wielka odpowiedzialność w wychodzeniu z pułapki średniego dochodu leży po stronie przedsiębiorstw. A po stronie państwa?

Państwo oczywiście powinno być zainteresowane poprawieniem swojej sprawności we wszystkich dziedzinach, którymi się zajmuje. Koniec końców na dłuższą metę wyrwanie się z tej pułapki jest interesem dla nas wszystkich. Niestety, dziś obserwuję działania na krótką metę – dialog społeczny zamarł, każda ze stron chce po prostu jak najwięcej wyciągnąć z przeciwnika. Współpraca to słaba cecha Polaków, nie damy rady uciec z pułapki średniego rozwoju bez wzrostu kapitału społecznego.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL