Piłka nożna

Awans PSG i Bayernu, gol Lewandowskiego

Thiago Silva, jeden z bohaterów meczu w Londynie
AFP
1/8 finału. Grający w dziesięciu Paris Saint-Germain zremisował 2:2 w Londynie i wyrzucił Chelsea za burtę. Bayern nie dał szans Szachtarowi – 7:0.

Paryżanie dokonali rzeczy prawie niemożliwej. Kto przypuszczał, że awansują do ćwierćfinału, kiedy po pół godzinie gry w kontrowersyjnych okolicznościach czerwoną kartką ukarany został Zlatan Ibrahimović? Kto nie stracił wiary, gdy dziesięć minut przed końcem Gary Cahill dał gospodarzom prowadzenie i gdy w dogrywce Eden Hazard lekkim strzałem w środek bramki z rzutu karnego pokonał Salvatore Sirigu? A jednak – mimo przeciwności losu – się nie poddali i za swoją ambicję zostali nagrodzeni (również finansowo, katarscy właściciele każdemu z zawodników obiecali 250 tys. euro premii).

Długo wydawało się, że głównym aktorem widowiska na Stamford Bridge będzie Bjoern Kuipers. Holenderski sędzia, który w ubiegłym sezonie poprowadził finał Ligi Mistrzów, popełniał kompromitujące błędy. Ibrahimovicia wyrzucił niesłusznie z boiska (spóźniony wślizg w nogi Oscara, ale na żółtą kartkę), za groźniejszy faul na Thiago Silvie oszczędził Diego Costę, nie podyktował karnego dla gospodarzy, kiedy Edinson Cavani przewrócił Costę. Może uwierzył w słowa Jose Mourinho, że PSG to najbardziej agresywny rywal, z jakim przyszło się mierzyć Chelsea w tym sezonie. Na pewno najbardziej waleczny. – Pokazaliśmy charakter, wierzyliśmy w awans do samego końca – opowiadał szczęśliwy David Luiz. Brazylijczyk zaliczył wielki powrót do Londynu, strzałem głową doprowadził do dogrywki. Dzieło zwieńczył jego rodak Thiago Silva, który kilkanaście minut wcześniej spowodował karnego. I jak tu nie kochać futbolu, który napisał kolejną piękną historię?

W Monachium emocje skończyły się już po trzech minutach, kiedy Ołeksandr Kuczer sfaulował w polu karnym Mario Goetzego i dostał czerwoną kartkę. Najszybszą w historii rozgrywek. Thomas Mueller pewnie wykonał jedenastkę. Tak zaczęła się egzekucja Szachtara, Bayern nie miał litości, nie pozwolił rywalom oddać ani jednego celnego strzału, sam wykorzystał siedem z 13 prób. Przed przerwą trafił jeszcze Jerome Boateng, po przerwie – Franck Ribery, drugi raz Mueller, Holger Badstuber, Robert Lewandowski (przyjął długie podanie od Bastiana Schweinsteigera i wygrał pojedynek z bramkarzem) i Goetze. Obawy Pepa Guardioli okazały się nieuzasadnione: taki Szachtar byłby tylko pionkiem w grze o mistrzostwo Niemiec.

Ciąg dalszy rewanżów w przyszłym tygodniu. We wtorek AS Monaco – Arsenal i Atletico – Bayer Leverkusen, w środę Barcelona – Manchester City i Borussia Dortmund – Juventus Turyn.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL