Opinie

Szykuje się zamach na martwe rachunki bankowe

Hubert A. Janiszewski
Fotorzepa/Radek Pasterski
Oszczędności Polaków oceniano na koniec 2014 r. na około 600 mld zł. Skoro rocznie umiera kilkaset tysięcy osób, liczba tzw. martwych rachunków bankowych rośnie.

Według definicji martwe konto to taki rachunek, na którym w dłuższym czasie (przeciętnie od pięciu do dziesięciu lat) nie są dokonywane żadne operacje.

Według szacunków w sektorze bankowych wartość aktywów na tych martwych kontach może wynosić od 1–2 do 5 proc. wartości naszych oszczędności (bez rachunków w biurach maklerskich i OFE), a więc od 6–12 do nawet 30 mld zł!

Jest to pokaźna kwota i nic dziwnego, że kilka instytucji – Senat, Ministerstwo Finansów, NBP oraz, o dziwo, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych – tą problematyką postanowiło się zająć.

Jak donoszą media, wymienione wyżej instytucje nie chwalą się wynikami – prace trwają od kilku lat i zmierzają do powołania czegoś, co roboczo nazwano Centralnym Rejestrem Rachunków. Jak można mniemać, nie idzie tu o interes posiadaczy (i spadkobierców) tych rachunków, ale o dostęp do informacji o tych rachunkach (ich właściciele oraz posiadane przez nich aktywa) oraz – w efekcie – ominięcie tajemnicy bankowej i położenie łapy na tych rachunkach przez Skarb Państwa.

Święte prawo własności zagwarantowane Konstytucją RP z 1997 r. jakoś pracowitym urzędnikom w ich wysiłkach nie przeszkadza.

Pozwolę sobie zaproponować rozwiązanie stosowane w krajach, w których własność prywatna chroniona jest nie jak w Polsce – od 25 lat, ale od stuleci, a bogactwo obywateli stanowi o bogactwie państwa, nie zaś odwrotnie.

Martwe rachunki bankowe – zdefiniowane jak wyżej – w okresie do dziesięciu lat winny pozostawać w bankach, gdzie zostały założone. To po pierwsze.

Potem raz w roku, np. każdego 31 grudnia, rachunki starsze niż dziesięć lat powinny być przeniesione nie do Centralnego Rejestru Rachunków, ale do Narodowego Banku Polskiego, chociażby ze względu na potrzebę utrzymania tajemnicy bankowej dotyczącej tych kont. To po drugie.

Rachunki w NBP można by podzielić następnie na dwie kategorie.

Pierwsza – rachunki z aktywami do 10 tys. zł byłyby tam trzymane przez lat 30 od daty transferu z banku komercyjnego. Kategoria druga: rachunki z aktywami ponad 10 tys. zł przez 100 lat.

Dopiero po upływie tych terminów rachunki byłyby automatycznie przekazywane na rzecz Skarbu Państwa.

W ten prosty, przejrzysty i nieskomplikowany sposób zapewnilibyśmy spełnienie dwóch zasadniczych kryteriów zaufania obywatela do państwa: gwarancję prywatnej własności i  – nie mniej ważną – gwarancję zachowania tajemnicy bankowej!

Mam nadzieję, że rządząca koalicja i jej urzędnicy to zrozumieją.

Hubert A. Janiszewski, członek Polskiej Rady Biznesu, członek rad nadzorczych spółek notowanych na GPW

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL