fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Rewolucja w prawie budowlanym: nowe opłaty za legalizację samowoli i więcej swobody w inwestycjach

Fotorzepa/Robert Wójcik
Będą nowe opłaty za legalizację samowoli i więcej swobody w inwestycjach na terenach zabudowanych.

Nadchodzą kolejne zmiany w formalnościach budowlanych. Komisja Kodyfikacyjna Prawa Budowlanego zakończyła prace nad projektem kodeksu budowlanego.

– Chcemy poprawić bezpieczeństwo budujących. Proponujemy, by po roku od zakończenia budowy i załatwienia formalności końcowych nie było już można stwierdzić nieważności pozwolenia na budowę – mówi prof. Marek Wierzbowski, przewodniczący komisji.

Zmiana podoba się Konradowi Płochockiemu, dyrektorowi biura Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

– Od dawna o nią zabiegaliśmy– tłumaczy. Dziś nawet gdy budynek stoi 40 czy 50 lat, można podważyć pozwolenie wydane na jego budowę i doprowadzić do rozbiórki, bo np. wiele lat temu urzędnik dopuścił się uchybień proceduralnych.

Droga samowola

Jednocześnie autorzy projektu chcą zaostrzyć przepisy o samowoli budowlanej.

– Nie możemy dopuścić, by opłacało się budować z naruszeniem prawa – tłumaczy Wierzbowski. – Proponujemy więc, by opłaty za legalizację samowoli wynosiły 30 proc. wartości obiektu. Wartość będzie się ustalało na podstawie operatu szacunkowego, który na zlecenie inwestora przygotuje rzeczoznawca majątkowy. Ściąganiem opłat zajmą się urzędy skarbowe.

Zdaniem prof. Wierzbowskiego nowa opłata będzie bardziej sprawiedliwa. W tej chwili inwestor płaci tyle samo i za duże, i za małe przewinienie. 50 tys. zł kosztuje legalizacja ganku i całego domu.

– Czasami bardziej będzie się opłacało rozebrać, niż zalegalizować budynek lub inny obiekt naruszający prawo – uważa Mariola Berdysz, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana.

Już tej chwili bowiem liczba zalegalizowanych obiektów jest niewielka ze względu na zbyt wysoką opłatę, po zmianach tych legalizacji może być zatem jeszcze mniej niż dotychczas. Chyba że wojewodowie umorzą lub rozłożą opłatę na raty. Upoważni ich do tego mająca obowiązywać od czerwca nowela prawa budowlanego.

Blisko sąsiada

Kodeks będzie pozwalał budować bliżej granic sąsiada.

Budynek mieszkalny do 12 m wysokości (tj. czterokondygnacyjny) będzie mógł stać w odległości 1,5 m od granicy sąsiada, jeżeli jest do niej zwrócony ścianą pełną (bez okien i drzwi), i 4 m – jeżeli ściana ma otwory okienne lub drzwiowe. Pod warunkiem jednak, że gmina nie określi tych odległości inaczej w swoim miejscowym planie.

Obecnie budynki stawia się na działce na ogół w odległości nie mniejszej niż 4 m od granicy, gdy są zwrócone do sąsiada ścianą z otworami, 3 m – gdy ścianą pełną. Tylko w niektórych wypadkach może to być 1,5 m.

Kodeks przewiduje też, że jeżeli uzyska się zgodę notarialną sąsiada, będzie można postawić budynek na swojej posesji, gdzie się chce.

Teraz prawo budowlane też pozwala na odstępstwa od warunków techniczno-budowlanych, np. budowę w ostrej granicy. Trzeba mieć jednak na to zgodę starosty lub prezydenta miasta. Żeby ją wydać, starosta musi wcześniej wystąpić o upoważnienie do ministra rozwoju i infrastruktury.

– To dobre rozwiązanie. Jest jednak małe „ale": co w sytuacji, gdy w trakcie budowy inwestor zechce zmienić plany i dobudować dwa piętra? – pyta mec. Rafał Dębowski.

Komisja Kodyfikacyjna chce, by kodeks uchwalił Sejm jeszcze w tej kadencji. Jego wejście w życie planowane jest na 1 stycznia 2017 r.

etap legislacyjny: prace w Ministerstwie Infrastruktury

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA