fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Najpopularniejsze i najlepsze świąteczne albumy

materiały prasowe
Nic nie zastąpi rodzinnego śpiewania polskich kolęd przy wigilijnym stole, ale kiedy po wytężonym okresie przedświątecznych przygotowań zechcemy posłuchać świątecznych tematów, często sięgamy po amerykańskie standardy - pisze Marek Dusza.

Świadczy o tym najlepiej sprzedająca się dziś pozycja w Empiku i na portalach aukcyjnych: „Christmas" Michaela Bublé. Z okolicznościowych wydawnictw płytowych Amerykanie uczynili osobną dziedzinę przemysłu fonograficznego. Co roku pojawiają się premiery i wznowienia klasyków. Kto z popularnych artystów jeszcze nie nagrał takiej płyty, wyda ją za rok lub dwa. Wielu wykonawców żali się potem, że musiało nagrywać wigilijne tematy w lipcu. Zobacz galerię zdjęć

Wszystko zaczęło się od niesamowitej popularności piosenki Irvinga Berlina „White Christmas" w wykonaniu Binga Crosby'ego. Marzący o „białym, śnieżnym Bożym Narodzeniu". „White Christmas" to najpopularniejszy w historii singiel, sprzedał się w liczbie ponad 50 mln egzemplarzy. Premierę miał w 1945 r. i wszedł w skład zestawu z pięcioma singlami zawierającymi po dwie piosenki na grubych, winylowych płytach odtwarzanych z prędkością 78 obrotów na minutę.

Na longplayu pojawił się dopiero dziesięć lat później wraz z premierą tego formatu, a na płycie CD w 1986 r. Album „White Christmas" sprzedaje się dobrze do dziś, choć w tym formacie ustępuje najpopularniejszej płycie: „Elvis' Christmas Album". Król rock'n'rolla nagrał swoje wersje dwunastu popularnych tematów w 1957 r. Mimo, że aranżacje zachowują specyficzny, świąteczny koloryt, to Elvis Presley zaśpiewał je w rockandrollowym stylu.

Drugą po „White Christmas" najpopularniejszą piosenkę w tym nastroju wyśpiewał Nat „King" Cole. To „The Christmas Song" pochodząca z albumu pod tym samym tytułem wydanym w 1961 r. Cole nagrał ją po raz pierwszy w 1946 r. ze swoim triem i ponownie siedem lat później z orkiestrą Nelsona Riddle'a. Ale dopiero czwarta, stereofoniczna wersja z akompaniamentem orkiestry Ralpha Carmichaela uważana jest za najlepszą.

Od 1991 r. sprzedaż w Ameryce liczy system SoundScan i łatwiej jest określić popularność albumów. W elektronicznej erze króluje „Miracles: The Holiday Album", który nagrał smooth jazzowy saksofonista Kenny G. Płyta sprzedała się w liczbie 7,3 mln egzemplarzy. Za nim plasują się: „Noel" Josha Grobana, „Merry Christmas" Mariah Carey, „These Are Special Times" Celine Dion i „Christmas in the Aire" grupy Mannheim Steamroller. Do pierwszej dziesiątki zbliża się szybko popularny w Polsce „Christmas" Michaela Bublé. Jeśli dodać sprzedaż drugiego albumu Kenny'ego G „Faith: A Holiday Album", to popularnością swoich albumów przegonił Presleya.

Zadziwia brak na liście 25 bestsellerów świątecznych płyt Franka Sinatry. Zapewne dlatego, że wydał ich przynajmniej pięć, a wszystkie ukazały się w latach 40., 50. i 60. Polecam tradycyjną wyliczankę „The Twelve Days of Christmas" w wykonaniu Franka Sinatry i jego trójki dzieci: Tiny, Nancy i Franka Juniora z „The Sinatra Christmas Album".

W zestawieniach najlepszych albumów na czołowych pozycjach, a na pierwszej w magazynie „Rolling Stone" pojawia się „A Christmas Gift For You From Phil Spector" z 1963 r. Wtedy odkrywczy po względem brzmienia, dziś trąci myszką. Lepiej bronią się przed zapomnieniem składanki „A Motown Christmas" i „Soul Christmas" czy ekspresyjna „James Brown's Funky Christmas". Do klasyki weszła już płyta „8 Days of Christmas" tria Destiny's Child, z którym karierę zaczynała Beyoncé. Napisana i zaaranżowana przez nią, a zaśpiewana á cappella „Opera of the Bells" to prawdziwy wokalny majstersztyk.

Klasą samą w sobie okazał się Bob Dylan, który pięć lat temu nagrał swój świąteczny album „Christmas In The Heart". Śpiewane zachrypniętym głosem amerykańskie kolędy: radosna „Here Comes Santa Claus", nostalgiczna Do You Hear What I Hear" czy zaaranżowana w klasycznym stylu na chórek „Winter Wonderland" wzruszają i bawią. Kulminacyjnym momentem albumu jest piosenka „Must Be Santa", do której powstał doskonały teledysk nakręcony w domu Dylana w trakcie szalonej zabawy.

Wysoko w zestawieniach ląduje jazzowy trębacz i wokalista Louis Armstrong ze swoim albumem „The Best of Christmas Songs". Zabawna piosenka „Zat You, Santa Claus?" (Czy to ty, Święty Mikołaju?) często trafia na składanki. Podobnie jak piosenki Elli Fitzgerald z wydanego w 1960 r. albumu „Ella Wishes You a Swinging Christmas". Za świąteczny temat można uznać temat „My Favourite Things" w wykonaniu legendarnego saksofonisty Johna Coltrane'a z albumu pod tym samym tytułem.

Do najlepszych jazzowych albumów bożonarodzeniowych zaliczam „Crescent City Christmas Card" Wyntona Marsalisa. Ten wybitny trębacz słynie z tego, że się nie uśmiecha, co nie znaczy, że jest pozbawiony poczucia humoru. To wyraził w oryginalnych aranżacjach pełnych zaskakujących zwrotów i porywających solówek. Gośćmi jego septetu są tu śpiewacy: Kathleen Battle i Jon Hendricks. W ostatnim utworze Wynton w humorystycznym stylu wspomina swoje święta, a zabawne i wzruszające momenty ilustruje odpowiednia muzyka.

Genialnie zaaranżowane świąteczne tematy usłyszymy na płycie „The Christmas Album" kwartetu The Manhattan Transfer. Świetny album „Christmas Time Is Here" nagrała dobrze znana polskiej publiczności wokalistka Dianne Reeves. Jednak moją królową piosenek przy choince pozostanie Diana Krall, która w 2005 r. wydała zestaw perfekcyjnie i swobodnie zarazem wykonanych hitów „Christmas Songs".

Marek Dusza

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA