Historia

Zbrodnie wojenne sowietów w Grodnie w 1939

75 lat temu armia sowiecka dokonała okrutnych zbrodni w Grodnie. Mordowała harcerzy, rozstrzeliwała jeńców.
Śledczy białostockiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej szacują, że po zajęciu Grodna przez wojska sowieckie zamordowanych zostało co najmniej 250 Polaków. Wśród ofiar znaleźli się jeńcy żołnierze, ale także młodzież i inteligencja, która uczestniczyła w obronie miasta.
Właśnie minęło 75 lat od tych zbrodni. Ale do dzisiaj ani sowieccy żołnierze, ani sędziowie i prokuratorzy, którzy wydawali wyroki na Polaków, nie ponieśli konsekwencji. Prokuratura Federacji Rosyjskiej uznała, że w świetle sowieckiego kodeksu karnego z 1926 r. tego typu czyny się przedawniły, że funkcjonariusze państwa sowieckiego dokonywali jedynie „przestępstw kwalifikowanych jako pospolite". Polscy śledczy są zaś pewni, że Sowieci byli sprawcami zbrodni wojennych, a te nigdy się nie przedawniają.
Już 18 września 1939 r. na Grodno ruszyło kilka czołgów z czerwoną gwiazdą na korpusie, ale ich atak został powstrzymany. Dwa dni potem do miasta dotarły wojska Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej. Grodna bronili żołnierze, policjanci, a także grupy samoobrony składające się m.in. ze studentów, strażaków i harcerzy. Ujawniły się wtedy bojówki komunistyczne – dzisiaj nazwalibyśmy je zielonymi ludzikami. Grupy dywersantów ostrzeliwały naszych żołnierzy z ukrycia.

Widzę tylko oczy ?pełne strachu

W aktach spraw prowadzonych przez IPN w Białymstoku, który prowadził śledztwa w sprawie zbrodni popełnionych w 1939 r. przez Sowietów, znaleźliśmy wiele wstrząsających świadectw. Opór sowieckim czołgom stawili uzbrojeni w butelki z benzyną obrońcy. Wtedy Sowieci zastosowali najbardziej okrutne metody walki. Grażyna Lipińska była dyrektorką Zespołu Szkolnictwa Zawodowego w Grodnie. Tak opisała wydarzenie, którego stała się świadkiem: „Śmiercionośna maszyna toczy się naprzód, a ja stępiała na wszystko lecę prosto na nią. Przeraźliwy zgrzyt. Czołg staje tuż przede mną. Na łbie czołgu rozkrzyżowane dziecko, chłopczyk. Krew z jego ran płynie strużkami po żelazie. Zaczynamy z Danką uwalniać rozkrzyżowane, skrępowane gałganami ramiona chłopca. Nie zdaję sobie sprawy, co się wokół dzieje. A z czołgu wyskakuje czarny tankista. W dłoni trzyma brauning, za nim drugi – grozi nam. Dla mnie on nie istnieje, widzę tylko oczy dziecka pełne strachu i męki. I widzę, jak uwolnione z więzów ramionka wyciągają się do nas z bezgraniczną ufnością". Kobiety uwolniły chłopaka i zaniosły do szpitala. Miał pięć ran postrzałowych i wkrótce zmarł. Żywą tarczą był 13-letni Tadeusz Jasiński, półsierota, wychowanek Zakładu Dobroczynności. Jak relacjonowała potem Lipińska, poszedł w bój, rzucił butelkę z benzyną w czołg, ale go nie zapalił. Za udział w obronie Grodna Grażyna Lipińska w 1941 roku została skazana na dziesięć lat łagrów. Jej relację potwierdziła w 2005 r. koleżanka Danuta Bryszewska (w 1939 r. nazywała się Bukowińska), którą przesłuchano w Argentynie. Sowieci jeszcze w czasie walk mordowali polskich jeńców. W aktach IPN jest relacja Ryszarda Jeleckiego, który w momencie wybuchu wojny miał 16 lat. 21 września w odległości około kilometra od Grodna między lasem Sekret-Rubanów widział zwłoki ok. 60 polskich wojskowych leżących w jednym miejscu. „Mieli rany na głowach i na korpusach. Wyglądało to na rozstrzelanie wziętych do niewoli". Sowieci jeszcze w czasie trwania walk o Grodno zabijali polskich jeńców Wśród ofiar był gen. Józef Olszyna-Wilczyński. Rankiem 22 września generał razem z żoną, adiutantem oraz kierowcą ruszyli w kierunku litewskiej granicy. W pobliżu miejscowości Góra Koliszówka auto zablokowały dwa czołgi. Generał został rozstrzelany.

Psia Górka

Przez dwa dni Grodno opierało się regularnym jednostkom Armii Czerwonej. Uszkodzono ok. 20 czołgów i samochodów pancernych. W czasie walk – jak szacowali sami Sowieci – zginęło ok. 200 obrońców. Po zakończeniu starć najeźdźcy zaczęli mordować tych, którzy stanęli do obrony. Ponurą sławę zyskała wtedy tzw. Psia Górka (zwana też Myśliwską). Jak opowiadał świadek, Sowieci ujęli tam „grupę około 20 polskich uczniów, ochotników wymykających się pod koniec obrony miasta z Domu Strzelca, i rozstrzelali ich. Przez trzy dni nie wolno było ich pochować". Krystyna Wanatowska opisywała, że po zajęciu miasta Sowieci „zatrzymywali młodych ludzi, nawet w wieku szkolnym, i na miejscu rozstrzeliwali". Inny świadek widział w Pyszkach Podmiejskich, jak z Grodna przyprowadzono grupę 15–20  polskich harcerzy. „Po pewnym czasie było słychać strzały (...) już stamtąd nie wrócili". Janina Markowska, wówczas 18-latka, opisywała, że „widziała z odległości 200 metrów, jak Sowieci wyprowadzili z koszar pięciu, sześciu polskich oficerów i rozstrzelali ich. Zostali oni pozbawieni życia strzałem w tył głowy. (...) Na pobliskie kartoflisko został wyprowadzony oficer. Oficer ten klęczał, modlił się. Też został rozstrzelany". Roman Chirkowski, który w tamtym czasie miał 15 lat, gdy wraz z innymi obrońcami opuszczał Grodno, kierując się na Druskienniki, tuż za koszarami 76. Pułku Piechoty na dzikim wysypisku śmieci zobaczył zwłoki ok. dziesięciu żołnierzy polskich, artylerzystów. „Zginęli od strzału w tył głowy" – zeznał. Karol Szlamka, były oficer armii Andersa, we wspomnieniach znajdujących się w Archiwum Hoovera w USA napisał: „po powrocie do Grodna 4 października 1939 roku widziałem masę rozstrzelanych osób, których ciała nie były jeszcze pogrzebane".

Wyroki śmierci

Sowieci nie tylko mordowali po ulicznych łapankach, ruszyły też fikcyjne procesy polskich bojowników. Byli oni sądzeni na podstawie donosów członków komunistycznych bojówek. Oskarżali ich też Żydzi, którzy utrzymywali, że obrońcy miasta brali udział w pogromie ludności żydowskiej w połowie września 1939 r. 10 października 1939 r. Trybunał Wojskowy 11. Armii skazał na karę śmierci przez rozstrzelanie Władysława Napartego, komendanta miejscowego posterunku policji. Uznano, że „brał aktywny udział w ujęciu mieszkańców o rewolucyjnych nastrojach i prowadził masowe represje w stosunku do nielegalnie pracujących komunistów". Pięć dni później na karę śmierci został skazany także Piotr Bogucki, ochotnik wojny polsko-bolszewickiej. „Będąc wrogo nastawionym do władzy radzieckiej i partii komunistycznej 20 września 1939 roku jako porucznik byłego Wojska Polskiego, w momencie wkroczenia pierwszego radzieckiego czołgu do Grodna zorganizował z zamiarem przejęcia władzy uzbrojoną grupę spośród oficerów, żołnierzy byłego Wojska Polskiego i studentów, w ilości 50 osób do walki przeciwko władzy radzieckiej i Armii Czerwonej. Ostrzelał z karabinów radziecki czołg. Zapalił go, a załoga zginęła" – czytamy w wyroku. W latach 90. ubiegłego wieku w Grodnie odbyło się kilka ekshumacji zamordowanych. Miejsca te dzisiaj są upamiętnione. IPN nie ustalił nazwisk żołnierzy winnych zbrodni, ale na podstawie analizy wyroków zna nazwiska sędziów i prokuratorów. To m.in. Kondratjew, Zołotow, Osokin, Rybin, Nikulin. Pytania IPN o ich dalsze losy Rosjanie pozostawili bez odpowiedzi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL