fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Volkslista w szkole na Opolszczyźnie?

Na kształcenie uczniów należących do mniejszości narodowych szkoły otrzymują wyższe dotacje
Fotorzepa, Wojtek Jargilo Wojtek Jargilo
Polacy mają dodatkowe lekcje niemieckiego, ?ale jeśli podpiszą deklarację, że należą do mniejszości.
O sprawie poinformowali nas zbulwersowani rodzice jednej z podstawówek w powiecie strzeleckim (Opolszczyzna) – proszą o pełną anonimowość, bo sprawa dotyczy bardzo małej społeczności.
Na początku roku szkolnego dowiedzieli się, że publiczna szkoła podstawowa, do której będą uczęszczały ich dzieci, dla uczniów przynależących do Mniejszości Niemieckiej zorganizowała obok nauki języka angielskiego także lekcje języka niemieckiego od podstaw. Wszystko w ramach nauki języka mniejszości narodowej. Dla polskich uczniów podobnych zajęć nie przewidziano. Gdy rodzice zaczęli domagać się ich wprowadzenia, usłyszeli od dyrekcji placówki, że nie ma takiej możliwości. Szkolne władze złożyły im jednak propozycję. Zaproponowały, aby podpisali wniosek o przynależności do mniejszości, który otwierałby ich dzieciom drogę do nauki drugiego języka obcego.
Treść dokumentu, który dyrektor szkoły dał im do podpisania, daleko wykracza poza to, czego w przypadku nauki języka mniejszości narodowych wymaga prawo. Rozporządzenie ministra edukacji w tej sprawie mówi jedynie o pisemnym wniosku składanym przez rodziców dobrowolnie. Opolskie kuratorium dookreśliło, co powinno się w nim znaleźć. Zgodnie z wytycznymi mają tam być jedynie dane dotyczące rodziców i uczniów oraz tryb, w jakim rodzice chcą, aby język był wykładany. Kuratorium zastrzegło, że nie można wymagać od rodziców deklaracji o przynależności do mniejszości. Tymczasem szkoła kazała się podpisać pod następującą formułą: „Uprzejmie proszę o umożliwienie synowi/córce nauki języka niemieckiego jako języka mniejszości narodowej oraz naukę własnej historii i kultury organizowanych w celu podtrzymywania poczucia tożsamości narodowej. W przypadku rezygnacji z nauki języka ojczystego historii i kultury kraju pochodzenia ucznia zobowiązuję się powiadomić o tym fakcie dyrektora zespołu". – To skandal, że każe nam się podpisywać coś takiego, żeby nasze dzieci mogły korzystać z takiej samej oferty edukacyjnej jak uczniowie przynależący do mniejszości narodowej – mówi nam jeden z rodziców. Dodaje, że w tej sytuacji czuje się, jakby to on należał do mniejszości polskiej. Poprosiliśmy o komentarz resort edukacji. Ten, powołując się na ustawę o mniejszościach narodowych i etnicznych, odpisał, że deklaracja przynależności do mniejszości narodowej jest sprawą subiektywną i nie podlega weryfikacji przez organy państwowe. Z tego zapisu korzystają szkoły, chcąc zwiększyć pulę subwencji oświatowej, którą dysponują. Wszystko dlatego, że na kształcenie uczniów przynależących do mniejszości narodowej otrzymuje się większe pieniądze, a nikt nie ma prawa zweryfikować, czy składane przez rodziców deklaracje są prawdziwe. W zależności od wielkości i lokalizacji szkoły dotacja na takiego ucznia może być od 50 do nawet 100 proc. wyższa. Z danych, jakie przekazało nam MEN, wynika, że język niemiecki jest najpopularniejszym w Polsce językiem mniejszości. W ubiegłym roku szkolnym uczyło się go blisko 41 tys. uczniów. W 2014 r. na jego naukę jako języka mniejszości przewidziano 125 mln zł i było to ponad 42 proc. środków przewidzianych na dofinansowanie tego rodzaju zajęć. – Prawda jest taka, że szkoły utrzymują się z dotacji na uczniów z mniejszości. Gdyby zobaczyć statystyki, okazałoby się, że na naszym terenie nie ma polskich uczniów, bo wszyscy należą do Mniejszości Niemieckiej – oburzają się nasi rozmówcy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA