Wywiady i rozmowy

Ekipa Tuska wciąż nie rozumie znaczenia Ukrainy

Rzeczpospolita
Ekipa obecnego premiera wciąż nie rozumie w pełni znaczenia stosunków z Ukrainą, w odróżnieniu na przykład od Aleksandra Kwaśniewskiego. Możliwe, że problemy obecnego rządu związane są z jego prowincjonalizmem - mówi Bohdan Osadczuk, ukraiński politolog i publicysta
Rz: W ostatnich miesiącach doszło do wielu zgrzytów między Warszawą a Kijowem. W piątek Donald Tusk oświadczył jednak, że stosunki polsko-ukraińskie są rdzeniem naszej polityki zagranicznej.
Bohdan Osadczuk: Niewątpliwie ta wizyta jest sygnałem ocieplania stosunków, które ochłodziły się po dojściu Tuska do władzy. Jednak sądzę, że ekipa obecnego premiera wciąż nie rozumie w pełni znaczenia stosunków z Ukrainą, w odróżnieniu na przykład od Aleksandra Kwaśniewskiego. Możliwe, że problemy obecnego rządu związane są z jego prowincjonalizmem. Ci ludzie niedawno wypłynęli na szerokie wody polityki międzynarodowej, a w tej dziedzinie potrzeba sporego doświadczenia. Największym problemem jest jednak to, że Polska nie ma wizji przyszłości stosunków z Kijowem. Rząd polski wspiera przecież dążenia Ukrainy do członkostwa w NATO i Unii Europejskiej. W piątek Tusk podpisał też umowę o małym ruchu granicznym, która ułatwi wjazd do Polski wielu Ukraińcom.
Widzę dobrą wolę Tuska, który zaczyna robić postępy w polityce zagranicznej. Ale umowa o małym ruchu granicznym to jednak co innego niż wizja przyszłych stosunków między państwami. W Polsce zmieniły się elity władzy. Te, które miały dogłębnie przemyślaną wizję polityki międzynarodowej, po prostu odeszły. Przyszło nowe pokolenie, któremu brakuje wrażliwości, jaką mieli papież Jan Paweł II czy Jerzy Giedroyc. I powiedzmy sobie szczerze: piątkowa wizyta Tuska na Ukrainie nie była doniosła historycznie. Złożono wieńce, a potem skoncentrowano się na sprawach piłki nożnej, która z punktu widzenia powierzchownej propagandy może przynosić popularność, lecz na pewno nie świadczy o tym, że stosunki z Ukrainą są rdzeniem polskiej polityki zagranicznej. Ale wierzę, że w końcu to się zmieni. Skoro Francuzi tworzą koncepcję unii śródziemnomorskiej, to my możemy wypracować założenia wspólnej polityki krajów położonych między Bałtykiem a Morzem Czarnym. Możemy stworzyć taką unię między Rosją a Niemcami. Na razie jednak zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie obserwujemy szarpaninę między prezydentem a premierem. Dopóki się to nie zmieni, stosunki polsko-ukraińskie powinni rozwijać przedsiębiorcy, naukowcy czy organizacje nieformalne. Donald Tusk też chce rozwijać współpracę biznesmenów. W piątek mówił, że ma nadzieję, iż po tym, jak w Polsce i na Ukrainie zmienili się premierzy, przedsiębiorcy „zyskają nowy oddech” i „dostaną skrzydeł”. Przedsiębiorcy nauczyli się sobie radzić bez pomocy polityków, więc niech się teraz premierzy nie stroją w cudze piórka.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL