fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Świat omija polskie uniwersytety

Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Szkolnictwo wyższe. Globalny rynek studiów międzynarodowych to ok. 90 mld dolarów. Do naszej gospodarki płynie zaledwie 1,5 promila tej kwoty.
Biuro Analiz Sejmowych przyjrzało się, jak wygląda sytuacja Polski na międzynarodowej mapie mobilności studentów.
Autorka analizy Anna Zygierewicz zwraca uwagę, że nasz kraj pozostaje obok Chorwacji najmniej umiędzynarodowionym państwem nie tylko w Unii, ale także wśród krajów OECD. Według ostatnich danych GUS w roku akademickim 2013/2014 w Polsce studiowało ok. 36 tys. studentów z zagranicy. Stanowili oni niewiele ponad 2 proc. w grupie przeszło ponad 1,5 mln osób studiujących na polskich uczelniach. Polskę najchętniej wybierają Ukraińcy (15 tys.) oraz Białorusini (4 tys.). W 2012 r. z grupy państw Europejskiego Obszaru Gospodarczego na studia do Polski przyjechało ok. 8 tys. osób. Czechy wybrało przeszło 28,5 tys. studentów, Niemcy 121 tys., a Wielką Brytanię ponad 200 tys.
Bardzo źle wyglądają także nasze statystyki pozyskiwania studentów z szybko rozwijających się wschodnich gospodarek. Szacuje się, że na świecie studiuje 700 tys. osób pochodzących z Chin, w Polsce jest ich niespełna 700. Koreańczycy w świat wysłali ok. 200 tys. studentów, do Polski dotarło zaledwie 70.
Ta sytuacja to nie tylko porażka wizerunkowa polskiego sektora szkolnictwa wyższego, ale także poważny ubytek dla Polskiej gospodarki. Zygierewicz, powołując się na opublikowany na początku lipca tego roku raport „Studenci zagraniczni w Polsce 2012", zwraca uwagę, że rynek studiów międzynarodowych jest wart około 90 mld dolarów, z czego do Polski trafiło zaledwie 130 mln dolarów.
Z badań przeprowadzonych przez holenderski rząd wynika, że wystarczy, aby 2,5 proc. zagranicznych absolwentów podjęło pracę w państwie, w którym studiowało, by pozytywnie przełożyło się to na gospodarkę, zapewniając zwrot wydatków na przystosowanie oferty edukacyjnej do wymagań obcokrajowców.
Dlaczego polskie uczelnie są nieatrakcyjne? Diagnoza jest znana od lat – uboga oferta kształcenia w języku angielskim oraz słaba pozycja w światowych rankingach. To dlatego prof. Jerzy Woźnicki, szef Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, apeluje o wykorzystanie środków unijnych na program, który pozwoli realnie przesunąć polskie uczelnie w tych zestawieniach. Sugeruje on stworzenie uniwersytetów badawczych. W jego opinii na poziomie regionalnym silne ośrodki akademickie powinny tworzyć związki uczelni, zwane inaczej uniwersytetami federacyjnymi.
Dzięki takiemu posunięciu uczelnie mogłyby lepiej wykorzystać swoje zasoby. Ich kapitał naukowy i dydaktyczny konsolidowałby się, co przełożyłoby się na poprawę wyników działalności naukowej, a w efekcie na lepszą pozycję rankingową. Zachętą dla uczelni do stworzenia federacji miałyby być wysokie granty wspierające, w tym na cele badawcze, sięgające setek milionów złotych.
– Wprowadzenie takiego programu odbiłoby się głośnym echem poza granicami kraju  i dałoby możliwość ściągnięcia do Polski światowej klasy zespołów badawczych – przekonuje prof. Woźnicki. To z kolei pozytywnie przełożyłoby się na wizerunek całego polskiego szkolnictwa wyższego.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA